Reklama

Amelka zmarła, Martynka przeżyła. Pomóż jej

08/09/2021 09:41

Dziewczynkę czeka obustronna rekonstrukcja stawów biodrowych.

- Miały być bliźniaczki – nasze pierwsze dzieci. Podwójna radość, ale też podwójny strach - opowiada pochodząca z Zawierzbia Beata Orkisz-Tadeusz.

W 21. tygodniu ciąży okazało się, że jedna z dziewczynek zmarła. Wyszło to przypadkowo podczas jednego z badań USG, kiedy rodzice chcieli zobaczyć, jak rozwijają się dzieci. Sądzili wtedy, że już nic gorszego ich nie spotka.

Donosiła ciążę do 37. tygodnia, kiedy został sztucznie wywołany poród. Martynka od początku miała problemy z oddychaniem, nie chciała jeść. Trafiła na oddział intensywnej opieki, przeszła operację jelit.

Reklama

- Zadzwonił chirurg i stwierdził, że będziemy mieć z córką bardzo ciężko - mówi mama.

Jelita córki były obkurczone, co wywoływało ból. Krzyk i płacz cierpiącego dziecka towarzyszył rodzicom, kiedy jeździli od szpitala do szpitala. Kolejną operację przeszła, kiedy miała 3,5 miesiąca. Bez narkozy, bo nie mogła jej przyjąć. Beata Orkisz-Tadeusz wspomina, że patrząc na cierpienie Martynki zwymiotowała z nerwów.

Problemy z jedzeniem nie znikły. Gdy dziewczynka ma pół roku, pojawia się kolejna diagnoza: mózgowe porażenie dziecięce. Potem dochodzą polimikrogyria, schizencefalia, epilepsja i autyzm atypowy.

Reklama

Dziś Martynka ma 5 lat. Pomimo rehabilitacji nie chodzi, konieczna jest operacja podwichniętych bioder w Instytucie Palleya w Warszawie. A los rzuca rodzinie Tadeuszów kolejne kłody pod nogi. Sytuacja finansowa pogarsza się wraz z chorobą męża. Zastanawiają się, co jeszcze sprzedać, by wystarczyło na operację córki. I dochodzą do wniosku, że już nic takiego nie mają.

Potrzebują uzbierać ponad 300 tys. zł do 6 października. Brakuje im jeszcze ponad 150 tys. zł. Dlatego proszą wszystkich, którzy mogą pomóc o wpłaty dowolnych kwot za pośrednictwem Fundacji Siepomaga. Wystarczy wejść na stronę www.siepomaga.pl/martynka-tadeusz.

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama