Przez sześć godzin strażacy walczyli z pożarem w Smarżowej. Nie udało się uratować stojących w stajni zwierząt.
Pożar wybuchł w nocy. Paliła się stajnia i budynek gospodarczy. Kiedy na miejsce przybyli strażacy, zabudowania stały już w ogniu.
- Dach stajni zawalił się i wpadł do środka. Nie było szans na uratowanie znajdujących się tam zwierząt: krowy, kozy i świń - mówi Daniel Wójcik, szef OSP w gminie Brzostek.
Dogaszanie ognia, który strawił także pomieszczenie gospodarcze, składowane w nim narzędzia i słomę, trwało około sześciu godzin. Istniało niebezpieczeństwo, że płomienie przeniosą się na pobliski budynek mieszkalny oraz zagajnik. Szczęśliwie ratownikom sprzyjał padający deszcz.
- Straty na pewno będą duże - podsumowuje Daniel Wójcik.
Przyczyny pożaru wyjaśnia policja. W akcji ratunkowej udział brały jednostki OSP z: Siedlisk-Bogusz, Brzostku, Nawsia Brzosteckiego, Grudnej Górnej, Grudnej Dolnej oraz strażacy zawodowcy z Dębicy, służby energetyczne, policja i lekarz weterynarii.