Reklama

Wykonawcy szukał w całej Polsce, znalazł go w Dębicy

Latarnia, która powstała w zakładzie Mieczysława Nylca w Dębicy, stanęła przed Kujawsko-Pomorskim Centrum Edukacji Nauczycieli w Bydgoszczy.

- Mieliśmy nie lada problem, nikt nie chciał się podjąć wykonania, bo konieczna do zostawania wydawała się technika łącząca kowalstwo artystyczne z odlewnictwem - mówi dyrektor KPCEN Robert Preus.

Producenta poszukiwał w całej Polsce, zaczynając od lokalnych firm i zataczając coraz szersze kręgi. Kilku od razu mu odmówiło. Tłumaczyli, że musieliby zrobić
formę na odlew stopy lampy, a takie coś na pojedynczą sztukę im się nie opłaca.

Wtedy trafił na stronę internetową zakładu Mieczysława Nylca z Dębicy. Kiedy na nią wszedł, był zachwycony, bo nie spodziewał się, że można robić takie rzeczy ze stali. Najbardziej zdumiał go wykonany z niej rycerz.

Reklama

Zadzwonił do właściciela, a ten nawet przez chwilę się nie zastanawiał. Od razu powiedział, że podejmuje się zadania. Dyrektor wysłał mu skan zdjęcia sprzed lat, na którym podobną latarnię było widać, choć nieco słabo. Kiedy w odpowiedzi otrzymał projekt, był pod wrażeniem.

Robert Preus mówi, że niektórzy mają wątpliwości, czy latarnia w ogóle kiedykolwiek przed budynkiem KPCEN w Bydgoszczy stała. Na zdjęciach z 1900 r. jej nie ma. Ale wtedy właśnie gazowe były zastępowane elektrycznymi i być może została usunięta. W każdym razie w oryginalnym projekcie Friedricha Müllera z 1863 r. była.

Reklama

- Jeśli wtedy nie została ustawiona, to teraz dokończyliśmy dzieła - mówi Robert Preus.

I zapewnia, że u Mieczysława Nylca, jak tylko uzbiera pieniądze, zamówi drugą. Bo przed wejściem do budynku oświatowego powinny stać dwie.

Artysta z Dębicy podkreśla, że w życiu próbował wielu technik. Zaczynał od złotnictwa, później rzeźbił w drewnie, zajmował się też kamieniarstwem, ale najbardziej urzekła go stal. Jej obróbką zajmuje się od blisko dwudziestu lat. Zazwyczaj realizuje kilka projektów naraz.

Na latarnię nie miał zbyt wiele czasu, szczególnie że robił też smoki, które obecnie płyną do Kanady. Ze wszystkimi udało się jednak wyrobić w terminie. Cieszy się też, że jego latarnia tak się spodobała.

Czytaj także: W Dębicy stał na placu, w Bydgoszczy znów będzie jeździł

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama