Nie przeszkadza też zmrok, bo i po jego zapadnięciu chętnych do korzystania z górki i śniegu nie brakuje.
Gorzej z rodzicami, bo ci na wałach stoją często dość przemarznięci przyglądając się szaleństwom swoich pociech. Ale czego nie robi się dla dzieci, które z uśmiechami na twarzach tarzają się w śniegu i zjeżdżają z wałów na czym tylko się da.

Klasycznie już największym wzięciem nad Wisłoką cieszą się trzy miejsca: to na wysokości sklepu Biedronka, przy parkingu Delikatesów Centrum, gdzie samochody pozostawiają przyjezdni oraz niedaleko mostu na Zawierzbie.

W ruch idą jabłuszka i sanki, ale także smartfony, którymi rodzice uwieczniają zjazdy swoich dzieci. W końcu o takie warunki, jak w ostatnich dniach, przez kilka lat nie było łatwo. Dlatego pewnie i jutro wały znów wypełnią się dzieciakami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze