Wystarczyła plotka o tym, że sklepy wielkopowierzchniowe zostaną zamknięte w związku z epidemią koronawirusa, by dębiczanie tłumnie ruszyli do sklepów. Wyjeżdżają z nich z pełnymi koszykami. Najchętniej kupują produkty o długim terminie przydatności.
W jednym ze sklepów dużej sieci handlowej w Dębicy dziś wieczorem część półek świeciło pustkami. Klienci wykupili m.in. makarony, najpopularniejsze kasze, papier toaletowy, mydło w płynie, mięso drobiowe pakowane próżniowo i mrożone zupy.
- To nie jest tak, że nie mamy towaru. Mamy na magazynie. Tylko nie mamy go kiedy wyłożyć na półki bo musimy obsługiwać klientów - tłumaczyła jedna z ekspedientek.
Tymczasem minister rozwoju Jadwiga Emilewicz zapewnia, że nie ma mowy o zamykaniu placówek handlowych.
- Stanowczo dementuję pojawiające się #fakenews.y Wszystkie sklepy działają i będą działać normalnie! Nie ma mowy o zamykaniu żadnych placówek handlowych! - napisała na twitterze.
Zobacz też: Oszuści sprzedają środki rzekomo zwalczające koronawirusa