Reklama

W Republice Konga powstaje film o ks. Janie Czubie

Salezjańska Wytwórnia Filmowa Art 43 kręci film o pochodzącym ze Słotowej ks. Janie Czubie. Misjonarz został zamordowany Loulombo 27 października 1998 roku.

Filmowcy, którzy współpracują z tarnowskimi misjonarzami przebywają w Kongu od 13 grudnia. Są to ks. Roman Sikoń, ks. Andrzej Król oraz Michał Król. Goszczą w parafii, którą prowadzi ks. Bogdan Piotrowski. Odwiedzają miejsca, w których żył i pracował misjonarz z gminy Pilzno. Prócz ks. Piotrowskiego pomaga im również ks. Karol Kuźma.

W Bazzaville, Mindouli i Loulombo, gdzie pracował ks. Czuba rozmawiają z osobami, które pamiętają misjonarza i byli świadkami jego śmierci. Film będzie można obejrzeć w serwisie Katoflix i CDA Premium, gdzie już teraz można zobaczyć inne produkcje Salezjańskiej Wytwórni Filmowej Art 43.

Reklama

Ks. Jan Czuba urodził się 5 czerwca 1959 roku w Słotowej. Maturę zdał w Liceum Ogólnokształcącym w Pilźnie, następnie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, gdzie szefował kleryckiemu kołu misyjnemu. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk bpa Jerzego Ablewicza. Było to 27 maja 1984 roku. Jego pierwszą parafią była ta w Bobowej. Po tym, jak zmarła jego matka podjął decyzję o wyjeździe na misje. Po szkoleniu w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie w 1989 roku został skierowany do Konga. Najpierw trafił do Mindouli, a od 1992 roku pracował w Loulombo, gdzie został proboszczem. Dzięki niemu w tej miejscowości powstała apteka, wybudowany został także dom dla sióstr zakonnych. Po wybuchu wojny domowej w Kongu w 1997 roku nie przerwał pracy misyjnej. W niedzielę 25 października rada parafialna w Loulombo podjęła decyzję o tym, by oddalić się od parafii. Takiej decyzji nie podjął ks. Jan Czuba, który miał powiedzieć, że jeśli on opuści parafię, to chrześcijanie też uciekną. Dodał, że lepiej zostać i umrzeć wśród parafian. Dwa dni później w Loulombo pojawiła się grupa rebeliantów, którzy zażądali od ks. Czuby wydania broni, która rzekomo miała zostać ukryta na plebanii. Niczego nie znaleźli. Poza pieniędzmi, które zabrali i odeszli. Po nich przyszli kolejni, z identycznym żądaniem. Jeden z rebeliantów wyjął broń i dwukrotnie strzelił do misjonarza. Został pochowany za kościołem, w którym pracował.

Czytaj także: Szymon Hebda przygotował album i zdobył dla swojej szkoły sprzęt

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama