Reklama

W nocy przybiegł syn i powiedział: mamo wstawaj, pali się!

04/08/2021 15:50

Choć życie od lat ich nie oszczędza, to są silni i robią wszystko, by wrócić do normalności.

Katarzyna i Ryszard Jeleniowie z Jodłowej nie od dziś walczą z przeciwnościami losu. Kilka lat temu wiatr zerwał im dach z budynku gospodarczego, który runął na sąsiedni budynek.
Później pan Ryszard miał wylew, dzisiaj trudno mu zrobić cokolwiek samemu, jest na rencie. Cały czas wspólnie opiekują się niepełnosprawnym synem.
W nocy z niedzieli 18 lipca na poniedziałek 19 lipca w ich gospodarstwie wybuchł pożar.
- Ja już spałam. Starszy syn przybiegł i powiedział, że się pali - mówi Katarzyna Jeleń.
Było ok. godz. 22:30. Płomienie trawiły stodołę ze stajnią, w której znajdowały się zwierzęta. Pożaru nie przeżyła krowa, dwa byki i sześć kur.
- Byki miałam sprzedać i z tych pieniędzy wyremontować kuchnię. Łącznie koło piętnastu tysięcy poszło z dymem - dodaje pani Katarzyna.
Spłonęły też trzy silniki, siewnik, maszyna samozbierająca, dmuchawa. Stojący przy budynku ciągnik uległ nadpaleniu. Sąsiad i syn chcieli nim odjechać, ale było to zbyt niebezpieczne. Nie wiadomo, co było powodem pożaru. Burzy tej nocy nie było. W budynku znajdowała się instalacja elektryczna. Czy to spięcie?
- Mogło też dojść do samozopłonu, tam była słoma i siano - mówi Katarzyna Jeleń.
Kiedy pytam jej, czego potrzebują w pierwszej kolejności, to odpowiada, że przydałaby się pomoc w odbudowie stajni i stodoły. Ta fizyczna. Ale do odbudowy potrzebny jest też materiał. Drewno będą mieć ze swojego lasu, a pomoc w tej materii zaoferował też wójt Jan Janiga. Potrzebny jest sprzęt. Pan Ryszard mówi, że przydałaby się przyczepka, taka do ciągnika. W planach miał też kupno prasy. 
- Teraz nie będzie za co - dodaje.
Pieniądze, jeśli nawet się znajdą, będzie musiał wraz z żoną przeznaczyć na odbudowę budynku gospodarczego. Mężczyzna nie ukrywa, że przydałby się też siewnik, bo bez tego trudno będzie dalej prowadzić gospodarkę. Nie musi być nowy, byle był sprawny. Małżeństwo zdaje sobie sprawę z tego, że to jest drogi sprzęt, ale po cichu liczą, że może ktoś ma i nie jest mu potrzebny. Każdy, kto chciałby pomóc rodzinie z Jodłowej, może dzwonić bezpośrednio do Katarzyny Jeleń, pod numer telefonu 508 682 763.

Czytaj także: Sprawca wypadku nie posiadał ważnych badań

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama