Reklama

W 1992 roku założył Usta Syracha. Dziś mieszka w USA i nadal tworzy muzykę

Robert Cesarz, znany też jako Robur, był twarzą dębickiego reggae. To on stał na czele zespołu Usta Syracha.

Był nie tylko założycielem, ale też liderem grupy Usta Syracha, która przez 5 lat, podczas których stał na jej czele, zagrała około 100 koncertów, wydała 3 kasety i stała się popularna w całej Polsce. Co więcej, zespół był bardzo aktywną częścią działającej wtedy dębickiej sceny muzycznej. Bywało, że kiedy grupa grała w innym mieście, na koncert jechał z nią autobus pełen przyjaciół i znajomych.

Robert twierdzi, że tamten czas go ukształtował, a gdy w USA spotyka znajomych z dawnych lat to czuje, że łączy ich wspólny klimat.

Reklama

- Dębica to jest dla mnie takie gorące wspomnienie. Ciągle traktuję to miasto jako jedno z najwspanialszych miejsc na ziemi - przyznaje.

Od Barcode Generation po Deleted Society

Życie ułożyło się jednak tak, że w 1997 roku wyjechał na stałe do USA. Muzyczne ambicje musiał więc na jakiś czas schować do kieszeni i skupić się na prozie życia. Minęło kilkanaście lat zanim znowu mógł wziąć gitarę i mikrofon do ręki. Pierwszym jego zespołem za oceanem był Barcode Generation, z którym nagrał nawet płytę demo. Gdy pomysł na tę grupę się wyczerpał przyszedł czas na CZA, formację czerpiącą z twórczości grupy Tool. Ale i ta formacja szybko zakończyła żywot.

Reklama

W końcu w 2016 roku z grupą przyjaciół zakłada Deleted Society, zespół, z którym gra do dziś. Zaczynają się koncerty w klubach polonijnych i pierwsze nagrania. Na płycie zatytułowanej Demo’N’Stracja znalazł się nawet utwór Kara Śmierci, sztandarowy kawałek Ust Syracha. Ale muzykę grają zupełnie inną. Przekonać się o tym można słuchając ich drugiego krążka Nora Marzeń, który właśnie trafił na Spotify.

Robert twierdzi, że Deleted Society to już nie hobbystyczne granie, ale zespół, o którym myśli bardzo poważnie. Świadczy o tym choćby fakt, że grupa planuje wydać płytę po angielsku, by zacząć grać też dla amerykańskiej publiczności.

Reklama

- Po angielsku będzie trzecia płyta, ale w planach jest też czwarta, na której znajdą się covery, m.in. Izraela i Nalepy - zapowiada.

Jak trzeba to i na weselu zaśpiewa

Co ciekawe, Deleted Society nie gra tylko dla rockowej publiczności, ale zdarzyło im się zagrać nawet na weselu. Robert na samo wspomnienie tego zaczyna się śmiać.

- Mamy kolegę, który od zawsze był z nami. Bywał na próbach, na koncertach, aż w końcu przeniósł się do innego stanu. Ale raz nas odwiedził i oznajmił, że postanowił ożenić się w kobietą, z którą jest od 30 lat i zapytał, czy nie zagralibyśmy na jego weselu. Nie mogliśmy mu odmówić i zagraliśmy. Tylko wcześniej przygotowaliśmy biesiadny repertuar. I stało się tak, że mając 51 lat po raz pierwszy zagrałem na weselu - śmieje się Robert.

Reklama

Muzycznie jednak realizuje się w zupełnie innych projektach. Niedawno zaproszony został do współpracy przez grupę MAN’iek, formację reprezentującą bardzo nowatorskie podejście do bluesa. Roberta usłyszeć można w utworze Dom, który przez 4 miesiące w serwisie YouTube został wyświetlony już ponad 75 tysięcy razy.

Robert nie ukrywa, że było to dla niego duże wyzwanie. W utworze tym musiał zaśpiewać zupełnie inaczej, niż robił to dotychczas, ale bardzo dobrze wspomina tę współpracę.

Szczególnie że grupę tworzą świetni ludzie. Czy będzie go można usłyszeć w innych utworach MANka? Tego jeszcze nie wie, ale jest otwarty na współpracę.

Reklama

A współpracować przyszło mu nawet ze swoją córką. Kornelia gra na skrzypcach, które usłyszeć można na pierwszej płycie Deleted Society. Robert cieszy się, że muzycznie poszła w jego ślady.

- Na początku nic na to nie wskazywało, bo skupiała się na klasyce, w końcu jednak ten rock zwyciężył i dziś mieszka koło Seattle i gra w rockowym zespole - opowiada.

Synowie jednak nie przejęli genów po tacie i choć lubią muzykę, to wyłącznie jako jej konsumenci.

Motocykl daje wolność

A co robi Robert, gdy nie skupia się na muzyce? Jeździ na motocyklu. Jest dumnym posiadaczem 400-kilogramowego harleya davidsona o pojemności prawie 1500 cm3.

Reklama

- Motocykle to zupełny przypadek, bo wcześniej traktowałem je jako potencjalne igranie z życiem. Ale kumple z zespołu jeździli i mnie też namawiali. Więc kupiłem stary motocykl za pół darmo i nagle okazało się, że to jest to - przyznaje.

Tłumaczy, że to świetna odskocznia od dnia codziennego, bo kiedy wsiada na motocykl to świat przestaje istnieć. Trochę jak muzyka, która potrafi zabrać człowieka w inną rzeczywistość.

Gdy pytam go, czy chciałby jeszcze zagrać z Ustami Syracha przyznaje, że mu się to marzy. Co więcej, ma kontakt z wszystkimi członkami zespołu.

Reklama

- Potrzebny jest tylko impuls, by nas ze sobą połączyć - kończy.

Przeczytaj również: Czesław Sokołowski w Mechaniku przepracował 22 lata

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ustowicz Syrachowicz - niezalogowany 2023-01-25 14:58:44

    Czasy mojej beztroskiej młodości... Też byłem w takim autobusie wiozącym ludzi z Dębicy do innego miasta na koncert Ust Syracha. Nadal słucham i nadziwić się nie mogę, że nie zdobyli większej popularności, bo muzyka wspaniała, a teksty jeszcze lepsze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2023-01-25 15:23:57

    Niech zagraja na Dniach Debicy ....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Michaś - niezalogowany 2023-01-26 09:59:08

    Yyyy to są jeszcze jakieś Dni Dębicy?? W tym roku pewnie też nic nie będzie, bo powiedzą że prąd drogi itp itd....

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama