Najczęściej do niegroźnych węży tego gatunku wyjeżdżają strażacy. Ale tym razem czekała na nich żmija zygzakowata.
W czwartek do dyżurnego komendy przy ulicy Poddęby wpłynęło zawiadomienie, że na jednej z posesji na terenie miasta znajduje się wąż. Strażacy wyruszyli na ulicę Składową. Na miejscu informacja się potwierdziła.
- Przy bramie wjazdowej była żmija zygzakowata o długości około 60 cm - mówi st. kpt. Piotr Książek z KPPSP w Dębicy.
Strażacy szybko uwinęli się z nieproszonym gościem. Żmija została złapana przy użyciu specjalnego chwytaka i umieszczona w pojemniku, w którym strażacy przewieźli ją do lasu. Tam cała i zdrowa wróciła na wolność.
Piotr Książek wyjaśnia, ze strażacy nie przechodzą wprawdzie specjalnych szkoleń, jak zachować się w przypadku określonych gatunków zwierząt, ale dysponują sprzętem, który jest bardzo pomocny w przypadku takich interwencji
- Akurat najczęściej jesteśmy wzywani do niegroźnych zaskrońców, jednak kilka razy w roku proszeni jesteśmy także o pomoc w sytuacjach, kiedy na posesji pojawia się żmija - dodaje strażak.
Jacek Warżała, leśniczy Leśnictwa Machowa, miłośnik i fotograf przyrody niejednokrotnie spotyka w lesie żmije. Niektóre trafiają na jego zdjęcia. Żadna go nie ukąsiła.
- Na szczęście. Najczęściej uciekają, kiedy czują drgania spowodowane przez kroki człowieka - mówi.
Dla strażaków wyjazdy do interwencji związanych ze zwierzętami, także dzikimi, to niemal codzienność. Pomagają nie tylko wtedy, kiedy zwierzęta stanowią zagrożenie dla ludzi, ale i wówczas, kiedy same znajdą się w tarapatach. Wśród ocalonych przez ratowników są bociany, łabędzie, często psy, jeszcze częściej ściągane z drzew koty, sarny, a nawet rzadko spotykane jenoty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze