W środę 18 marca do firmy Tabor w Dębicy przyjechała policja. Jak się okazało na terenie zakładu przebywał Ukrainiec, który był objęty kwarantanną.
Nikt z zarządu Taboru nie miał pojęcia, że ich pracownik był w rodzinnych stronach, nikt również nie wiedział, że miał być na kwarantannie domowej. Kiedy policja przyjechała pod wskazany przez niego adres, mężczyzny nie było w domu. Okazało się, że poszedł do pracy.
Według pierwszych informacji oprócz nieodpowiedzialnego pracownika kwarantanną objęci zostali również inni, którzy mieli z nim kontakt. Ostatecznie okazało się, że tylko obywatel Ukrainy jest na obserwacji.
- Tabor Dębica Sp. z o.o. jest w stałym kontakcie ze Stacją Sanitarno–Epidemiologiczną w Dębicy. Sanepid potwierdził, że kwarantanną jest objęty tylko jeden pracownik z tytułu przekroczenia granicy. Przypominamy, że kwarantanna w tym przypadku ma charakter prewencyjny i polega na odizolowaniu osoby zdrowej, która przekroczyła granicę - brzmi krótki komunikat dębickiej firmy.
Czytaj także: Teledysk z dębiczaninem - film