Z pewną dozą ironii można stwierdzić, że ostatnimi czasy symbolem w dębickiej polityce stały się… tablice. Wobec jednych burmistrz et consortes zdają się bezradni a wobec innej wręcz przeciwnie. To w metaforyczny sposób pokazuje i mówi wiele o tych, co są u steru miejskiej władzy.
Najpierw spójrzmy na tablice umieszczone na terenie miasta w ramach tzw. Szlaku Dziejów Miasta Dębicy. Pojawiły się końcem marca i wzbudziły emocje za sprawą rosyjskojęzycznej części z oczywistych już wówczas od miesiąca względów. Medialne tłumaczenia ratusza? Kuriozalne. Tablice powstały kilka miesięcy przed rosyjską napaścią na Ukrainę, ale chwilę czekały na montaż. Zapowiedziano od razu zmianę napisów rosyjskich na ukraińskie. Jakby nie można było od razu tego dokonać i uniknąć sporej wpadki. Tymczasem mamy połowę sierpnia i jak widać na zdjęciu wykonanym dzisiaj - rosyjski ma się dobrze na tablicach. W tym przypadku burmistrz okazał swoją niemoc i to w kwestii kontrastującej z tym, w jakie medialne szaty stroi się w kontekście wojny na Wschodzie.
Drugi wątek to oczywiście kwestia tablicy upamiętniającej Kazimierza Lipienia - dębickiego zapaśniczego mistrza i olimpijczyka. Tablica zawisła w ratuszu po wcześniejszych ustnych uzgodnieniach inicjatorów z burmistrzem. Nie powisiała długo, bo tym razem ratusz okazał całą swą potęgę i moc. Wiceburmistrz Małozięć nakazał jej zdjęcie po uzyskaniu zgody swojego przebywającego na urlopie szefa (którym to urlopem wykręcał się od innych trudnych spraw pytany przez media). Trudno znaleźć logiczne wytłumaczenie dla takiego postępowania. Bukmacherom zostawiam rozstrzygnięcie czy bardziej przeszkadzał na tablicy symbol KS Wisłoka Dębica czy firmy Ventor, której prezes jest fundatorem upamiętnienia mistrza Kazimierza.
Po chwilowym pokazie siły niemoc wróciła do ratusza. Kilka komisji wnioskowało do burmistrza na lipcowej sesji o pilne umieszczenie tablicy w ratuszu. Co zrobił burmistrz, który mając wniosek powinien po prostu odpowiedzieć czy go realizuje czy nie? Przesłał radnym pismo… prosząc o zajęcie stanowiska w sprawie. Jakby go nie wyrazili poprzez wnioski składane przez kilka komisji. Wygląda to na poszukiwanie tzw. podkładki aby mieć jak się tłumaczyć przed kontestującymi tablicę.
Obydwie przywołane sprawy "tablicowe" nie dotyczą spraw fundamentalnych. Wręcz przeciwnie - nie są to zagadnienia skomplikowane albo wymagające znacznych nakładów finansowych czy organizacyjnych. I przez to mamy tu doskonałą ilustrację kto zajmuje kluczowe gabinety w ratuszu i czym się kieruje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Autor tego bloga mógłby opisać jak się parzy kawę w ratuszu i ile stopni mają schody w północnym skrzydle ratusza. Tematy takie są tak samo ciekawe jak te tablice. Nie od dzisiaj wiadomo, że władza właśnie w taki sposób uprawia tę cała swoją „politykę”. Sposób jest uniwersalny i wykorzystywany też przez tych co o władzy marzą - stąd artykuł o „problemach z tablicami”. Brak węgla na zimę to jest problem. Inflacja - kolejny. Dlaczego o tym nikt z „polityków lokalnej polityki” nie pisze? W natępnym artykule może problem z kolorem kopert nam ktoś zapoda? Zajmujcie się tam rozwiązywaniem poważnych spraw!
Co do kawy to burmistrz słynie z zapraszania na kawę by tam rozmydlać problemy, z którymi przychodzą mieszkańcy :) I tak, zgadzam się, że należy zajmować się poważnymi problemami. Piszę o tym w ostatnim akapicie ze smutkiem stwierdzając, że obecni główni lokatorzy ratusza sami tworzą sobie takie problemy jak te tablicowe zamiast zająć się tymi realnymi. Portal ten jest lokalny, więc staram się poruszać zagadnienia dębickie. Ale jak dobrze się przejrzy mojego bloga, to znajdzie się też teksty np. o surowcach energetycznych.
odczep się od Dębicy i zajmij Krakowem!
Dębicka władza jest przekonana , że wcześniej czy później będziemy graniczyć z krajem ruskojęzycznym , stąd takie wersje tablic...
Czytając komentarze pod postem to jednak rozumiem czemu w szkole kładzie się taki nacisk na czytanie ze zrozumieniem. Zawsze mnie to dziwiło jak można czytać bez zrozumienia. Jak widać ... można... Brawo dla lokalnej elity oburzonej wpisem Mateusza, co dzielnie stawia odpór niepiśmiennym wrogom ojczyzny.
Mateusz ale żeś mi zaimponował tym samopochwalnyn wpisem! Zajmij się chłopie wreszcie czymś konkretnym!
Autor tego bloga mógłby opisać jak się parzy kawę w ratuszu i ile stopni mają schody w północnym skrzydle ratusza. Tematy takie są tak samo ciekawe jak te tablice. Nie od dzisiaj wiadomo, że władza właśnie w taki sposób uprawia tę cała swoją „politykę”. Sposób jest uniwersalny i wykorzystywany też przez tych co o władzy marzą - stąd artykuł o „problemach z tablicami”. Brak węgla na zimę to jest problem. Inflacja - kolejny. Dlaczego o tym nikt z „polityków lokalnej polityki” nie pisze? W natępnym artykule może problem z kolorem kopert nam ktoś zapoda? Zajmujcie się tam rozwiązywaniem poważnych spraw!
Co do kawy to burmistrz słynie z zapraszania na kawę by tam rozmydlać problemy, z którymi przychodzą mieszkańcy :) I tak, zgadzam się, że należy zajmować się poważnymi problemami. Piszę o tym w ostatnim akapicie ze smutkiem stwierdzając, że obecni główni lokatorzy ratusza sami tworzą sobie takie problemy jak te tablicowe zamiast zająć się tymi realnymi. Portal ten jest lokalny, więc staram się poruszać zagadnienia dębickie. Ale jak dobrze się przejrzy mojego bloga, to znajdzie się też teksty np. o surowcach energetycznych.
odczep się od Dębicy i zajmij Krakowem!