Takiego zakończenia walki Szeliga kontra Wrzosek na gali Fame MMA 17 nie spodziewał się chyba nikt. Po 43 sekundach sędzie musiał ogłosić jej koniec.
W tym pojedynku Piotr Szeli Szeliga tak przez bukmacherów, jak i kibiców skazywany był na porażkę. Faworytem był o wiele bardziej doświadczony były międzynarodowy mistrz KSW w wadze piórkowej Marcin Wrzosek. Na jego zwycięstwo stawiało aż 79% klientów zakładów bukmacherskich Betclic.
Walka, podobnie jak ta poprzednia z Normanem Parke, miała być meczem do jednej bramki. Ale nie była.
6 lat młodszy, centymetr wyższy i ponad 11 kg cięższy Szeliga wchodzi do oktagonu pierwszy.W drodze do niego towarzyszy mu utwór Valhalla calling me znany m.in. z serialu Wikingowie.
Pojedynek, sędziowany przez Szymona Bońkowskiego, rozpoczyna się spokojnie. Komentatorzy podkreślają nawet, że Szeli porusza się luźno, jakby właśnie chciał pokazać przeciwnikowi swój spokój. Ale to on wyprowadza pierwszy cios, który jednak śmiga tylko obok ucha Marcina Wrzoska. Nie mija wiele czasu, a Szeli wyprowadza potężne niskie kopnięcie, które ścina Wrzoska z nóg. Gdy ten pada na matę jego ręka wygina się w nienaturalny sposób, a na twarzy widać grymas bólu.
- Ależ fatalna kontuzja i złamana ręka Marcina Wrzoska - krzyczy jeden z komentatorów, a sędzia kończy walkę.
Pochodzący z Dębicy zawodnik wydaje się być zaskoczony takim obrotem sprawy.
- Panie i panowie. Po 43 sekundach rundy pierwszej przez kontuzję przeciwnika zwycięża Piotr Szeli Szeliga - ta informacja podana przez prowadzącego jest już tylko formalnością.
- Podejrzewam, że ani Piotr, ani ja, nie spodziewaliśmy się takiego przebiegu tej walki. Walka trwała ile? 20 sekund? Doszło do wymiany, poślizgnąłem się i upadłem na wyprostowaną rękę, która wygięła się w drugą stronę i wyskoczyła z łokcia. Walka jak dla mnie... Mam nadzieję, że Piotrek da mi rewanż bo czuję niedosyt i nie takiego zwycięstwa by się spodziewał. Gratulacje Piotrowi naprawdę, ale nie chciałbyś takiego zwycięstwa, prawda? Ja bym tak samo tobie tego nie życzył - mówi Marcin Wrzosek stojąc w oktagonie.
- Czyli co panowie? Umawiamy się na rewanż w tym momencie? - pyta prowadzący wywiady Marcin Kaniowski.
- Ja się przygotowywałem do tej walki naprawdę bardzo ciężko. Jak najbardziej dam Marcinowi ten rewanż, bo nie takiego zwycięstwa się spodziewałem. Byłem przygotowany na trzy rundy ciężkiej batalii. Tutaj nieszczęśliwie Marcin upadł, coś tam mu się stało, no przykro mi, bo chciałem wam dać zajebiste widowisko. Tak jak robię to za każdym razem kiedy walczę - stwierdza Piotr Szeliga.
- Czy wy chcecie rewanżu? - to pytanie Marcina Kaniowskiego skierowane jest do publiczności. Odpowiada mu gromkie tak.
Mimo, że Marcin Wrzosek jeszcze w oktagonie próbuje umniejszyć nieco zwycięstwu Piotra Szeligi sugerując, że powodem upadku nie był potężny lowkick, ale jego poślizgnięcie, mało kto chyba bierze to na poważnie. Później w wywiadach twierdzi też, że walkę traktuje trochę jak nieodbytą, ponieważ przez jego kontuzję nie zdążyli w niej nawet wymienić ciosów. Zupełnie inaczej widzi to trener Piotra Szeligi Mateusz Don Diego Kubiszyn.
- Szeli pierwszy wyprowadził ciosy, pierwszy wyprowadził akcję i uwierzył w siebie. Zobaczył, że kurcze Zombiak chyba faktycznie się boi. I poszedł później dalej w to wszystko. Gdyby nie kopnął, to by się Wrzosek nie przewrócił. Gdyby się Wrzosek nie przewrócił i nie spadł na rękę, to by nie miał kontuzji. Więc tutaj tylko i wyłącznie zasługa Szeliego - tłumaczy podczas rozmowny z Oskarem Meszke z portalu mma.pl.
Dębiczanin, choć jest gotowy na drugą odsłonę pojedynku Szeliga kontra Wrzosek, wcześniej chce zmierzyć się z Natanem Marconiem, który zdążył mocno zajść mu za skórę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ale wypowiedzi jak w rynsztoku i jeszcze promowac to , no ale jak zarzadca debickiego sportu jest kto jest to nic dziwnego ta sama liga
debica bardzo sportowo upadla ,no ale jacy zarzadzajacy sportem tacy sportowcy hihihi jedno slowo dno
w sedno
Witam Szeliga jest dobrym zawodnikiem lecz ma troszkę język niewyparzony , ale jest nasz z dębicy tak trzymać
zawodnik (sportowiec( ? to co to jest ze sportem ma tyle wspolnego co bitka alkonow pod budka z piwem
ale wypowiedzi jak w rynsztoku i jeszcze promowac to , no ale jak zarzadca debickiego sportu jest kto jest to nic dziwnego ta sama liga
debica bardzo sportowo upadla ,no ale jacy zarzadzajacy sportem tacy sportowcy hihihi jedno slowo dno
w sedno