Trafiłem niedawno na wyniki badania przeprowadzonego przez IBRiS na reprezentatywnej grupie Polaków w zakresie stanu wiedzy na temat cen energii. Co istotne, badanie zrealizowano na początku stycznia, zanim ruszyła słynna kampania z żarówką i przez Polskę przetoczyły się pełne emocji dyskusje.
Ankietowanych pytano m.in. o to, co ich zdaniem przede wszystkim składa się na koszt wytworzenia energii elektrycznej (produkcji). ¼ wskazała koszty surowca, 22% akcyzę i podatki zaś 19% marżę. Dopiero 17% wskazało koszty uprawnień do emisji CO2, inne odpowiedzi miały jeszcze mniej wskazań.
Jakie są fakty wszyscy już wiemy. W kosztach produkcji energii dominują uprawnienia CO2 (59%), potem mamy koszty pozostałe (w tym surowiec) - 25%, dalej koszty OZE, efektywności energetycznej i własne sprzedawców (obsługa klienta, zatrudnienie itd.). Marża, akcyza razem nie przekraczają 2% kosztów produkcji energii. W rachunku widzimy jeszcze oczywiście koszty dystrybucji energii, ale to już odrębna historia.
Jak więc widać - świadomość Polaków była umiarkowana, bo niecałe 20% wskazało poprawnie główną składową kosztów produkcji energii. Różnie przedstawiała się też nasza świadomość co do faktu istnienia samego mechanizmu handlu uprawnieniami do emisji jak również kosztów uprawnień.
Teraz wiedza przeciętnego Kowalskiego w tym zakresie na pewno jest większa - po wszystkich dyskusjach, debatach, kampaniach i polemikach. Oczywiście pojedyncze gospodarstwo domowe nie ma wpływu na koszty energii. Ale ma przełożenie na swoje zużycie energii. Polecam by zajrzeć na dostępne w sieci zbiory porad odnośnie praktyk sprzyjających ograniczeniu zużycia energii w domu, przykładowo tutaj: https://liczysieenergia.pl/jak-zmniejszyc-rachunek/ To może zrobić każdy z nas - dla siebie a przy okazji dla środowiska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
kwiatki, zioła, żarówki, łąki, błędy, źle, źle.., itd... takie proste słowa... większego speca, tak wszechstronnego we wszystkich dziedzinach, to w życiu nie widziałem....co Cię tak w życiu boli Panie Cebula tak naprawdę?
Istnieje takie pojęcie jak wiedza ogólna. Każdy kończący szkołę średnią, zdający maturę powinien nią dysponować a potem się specjalizować poprzez studia czy inne formy edukacji, nauki. Każdy powinien też umieć wyszukiwać informacje i je przetwarzać. Tylko tyle i aż tyle :)
Panie Mateuszu nie lepiej kazdego Panskiego bloga rozpoczynac od "wina Tuska", a pozniej dopisywac historie? Ale to nie Tusk Pana odwolal, ani tez jego poplecznicy. Mi sie wydaje, ze najwiekszy wplyw na to miala Panska butnosc i widzenie samego siebie jako nieomylnego Przewodniczacego RM (ta nieomylnosc oczywiscie pozostala, czytajac Panskie blogi). Nie wiem zreszta, nie znam sie na ludziach..... ;)
Pod zły adres Pan trafił :) Od dyżurnego winowajcy jest tu inny bloger uważający się za eksperta ds. UE ;) Nie wiem gdzie Pan w tym wpisie znalazł winę Tuska - relacjonuję, komentuję wyniki badania przeprowadzonego wśród Polaków. Pozdrawiam
kwiatki, zioła, żarówki, łąki, błędy, źle, źle.., itd... takie proste słowa... większego speca, tak wszechstronnego we wszystkich dziedzinach, to w życiu nie widziałem....co Cię tak w życiu boli Panie Cebula tak naprawdę?
Istnieje takie pojęcie jak wiedza ogólna. Każdy kończący szkołę średnią, zdający maturę powinien nią dysponować a potem się specjalizować poprzez studia czy inne formy edukacji, nauki. Każdy powinien też umieć wyszukiwać informacje i je przetwarzać. Tylko tyle i aż tyle :)
Panie Mateuszu nie lepiej kazdego Panskiego bloga rozpoczynac od "wina Tuska", a pozniej dopisywac historie? Ale to nie Tusk Pana odwolal, ani tez jego poplecznicy. Mi sie wydaje, ze najwiekszy wplyw na to miala Panska butnosc i widzenie samego siebie jako nieomylnego Przewodniczacego RM (ta nieomylnosc oczywiscie pozostala, czytajac Panskie blogi). Nie wiem zreszta, nie znam sie na ludziach..... ;)