Reklama

Surowcowa pętla na szyi

27/03/2022 21:16

Wobec rosyjskiej zbrodniczej agresji na Ukrainę jednym z tematów przewijających się w debacie publicznej stała się zależność krajów UE od rosyjskich surowców. Rewidowana jest polityka klimatyczna UE, kreślone są plany odejścia od rosyjskiej ropy, gazu czy węgla, postulowane embarga. I słusznie, szkoda, że trzeba było aż takiego bodźca by szczególnie Berlin i Bruksela obudziły się. Nie brakuje jednak politycznych siepaczy, partyjnych aparatczyków serwujących tu i ówdzie narrację ile to Polska nie importuje surowców z Rosji. Mamy takich również w zakamarkach dębickiego internetu - szczególnie jednego "fachowca" na poselskim garnuszku. Przyjrzyjmy się więc danym i faktom.

Reklama

WĘGIEL

Tak, Polska importuje węgiel z Rosji - i to od lat. Chodzi głównie o węgiel kamienny. Załączam wykres (opracowanie własne na podstawie danych Eurostatu), obrazujący udział poszczególnych krajów członkowskich UE w imporcie węgla kamiennego z Rosji w 2020 r. (nowszych danych nie znalazłem). Najwięcej importują Niemcy (jedną trzecią!), potem Polska, Włochy, Holandia, Francja i Hiszpania, reszta ma udział poniżej 5%.

Dlaczego musimy importować węgiel z Rosji? Czy robi to rząd, elektrownie? To też można sprawdzić. Dane ARP za 2021 r., zebrane przez Polski Instytut Ekonomiczny pokazują, że 80% importowanego z Rosji węgla trafia do odbiorców prywatnych, głównie gospodarstw indywidualnych. Reszta do mniejszych ciepłowni lokalnych i do koksowni, które wymagają specyficznej jakości surowca, trudno dostępnego. A co z energetyką? Nie jest w ogóle zależna od rosyjskiego węgla, udział w zużyciu importowanego z Rosji surowca jest w zasadzie zerowy.

Reklama

GAZ

Skalę importu rosyjskiego gazu przez kraje UE pokazuje druga grafika (źródło: The New York Times na bazie danych Eurostatu). Liderem - ponownie Niemcy. W czołówce znajdziemy też Włochy, Węgry, Holandię, Francję. Jest też i Polska, ale tu trzeba przypomnieć fakty i postępującą dywersyfikację dostaw gazu. Póki co obowiązuje nas umowa gazowa zawarta przez rząd PO-PSL, której twarzą był Waldemar Pawlak z PSL. Na szczęście mamy już gazoport, dzięki czemu płynie do nas gaz skroplony (LNG) a końcem roku powinien ruszyć Baltic Pipe - gazociąg z gazem skandynawskim. Spadnie więc nasza zależność od rosyjskiego gazu i jego ogólny udział w naszym rynku, w tym w imporcie.

Reklama

ROPA

Trzeci element to ropa. Tu też dostępne są stosowne dane. Tym razem odsyłam to grafiki przygotowanej przez organizację Transport & Environment na bazie danych za 2021 r. Na najwyższym stopniu podium konsekwentnie i stabilnie - Niemcy. Dalej mamy Polskę, Holandię, Finlandię i Belgię. Z innych ciekawostek, najbardziej zależne od rosyjskiej ropy są Słowacja, Finlandia i Litwa.


Ktoś zapyta - i co z tego wynika? W skrócie:

1. Polska energetyka jest niezależna od rosyjskiego węgla. Trzeba zapewnić dostawy dla odbiorców prywatnych i małych ciepłowni z innych źródeł, co jest do zrobienia przy ogólnym kierunku dekarbonizacji. Generalnie pozbycie się rosyjskiego węgla nie jest dla Polski problemem.

Reklama

2. Polska od 7 lat zdecydowanie realizuje kierunek zmniejszania zależności od rosyjskiego gazu (gazoport, Baltic Pipe) i również tutaj będziemy niedługo w stanie zminimalizować udział rosyjskiego surowca.

3. Z ropą mamy największe wyzwanie i trzeba tutaj rozsądnej strategii. Jej elementem są ostatnie umowy zawierane z Saudyjczykami, co pozwoli postąpić z redukcją zapotrzebowania na rosyjską ropę.

4. Cała Unia Europejska jest zależna od rosyjskich surowców. Najwięcej rosyjskiego węgla, gazu jak i ropy importują w całej UE Niemcy. Nie dziwi więc ich opór przed sankcjami w tym zakresie skoro tak mocno uzależnili się od Moskwy na tym polu.

Reklama

Wspomnianych na początku siepaczy, aparatczyków udających fachowców nie przekonam, choć zapewne odezwie się tu jeden z nich w przeróżnych swoich postaciach internetowych. Warto jednak by on i jemu podobni zastanowili się zanim będą epatować wyrywkowymi danymi albo wychwalali ostatnie słowa Tomasza Grodzkiego - Marszałka Senatu z ramienia PO, który zarzucił Polsce finansowanie putinowskiego reżimu poprzez zakup surowców. Trzymając się tej narracji trzeba by bowiem uznać, że to cała UE finansuje agresję na Ukrainę a prym wiodą w tym Niemcy.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stańczyk - niezalogowany 2022-03-28 14:24:33

    sęk w tym ,że należy przestać brać towar od kacapów , a nie tylko o tym mówić , Orban jest lepszy od naszego pinokia , że oficjalnie kupuje towar , a nie udaje , że nic nie bierze...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • mcebula 2022-03-28 15:23:04

    Oczywiście, że trzeba się uniezależnić. Pokazałem na twardych danych kto w Europie bierze najwięcej surowców od Rosji. Węgry mają mały udział, ale bynajmniej nie bronię ich stanowiska w tej sprawie. Polska nie udaje, ale od lat czyni kroki by to zapotrzebowanie redukować i dywersyfikować dostawy. Co do węgla wykazano, że importują go podmiotu prywatne a nie rządowe. Gazowo jesteśmy związani kończącym się kontraktem sprzed lat a w perspektywie niecałego roku dzięki Baltic Pipe Rosja utraci możliwość szantażowania nas gazowo. Najtrudniej z ropą, ale i tutaj są możliwe rozwiązania o czym pisałem.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lolo - niezalogowany 2022-03-28 15:30:13

    A gdzie "wina Tuska" ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama