Reklama

Przy świątecznym stole lepiej zapomnij o polityce

Nie krytykujmy też kreacji, potraw i prezentów. Święta to czas rodzinnych spotkań, które jednak nie zawsze kończą się dobrze.

Czasami wystarczy iskra przy świątecznym stole, by przyjemne spotkanie w rodzinnym gronie zamieniło się w koszmar. Wystarczy, by wujek zapytał kiedy planujecie kolejne dziecko, kuzynka o to ile zarabia twój mąż na nowym stanowisku, lub na kogo głosowaliście w ostatnich wyborach i katastrofa gotowa. Jakich tematów w święta obawiamy się najbardziej? Według agencji Noise PR 47% ludzi najmniej chętnie rozmawia przy takiej okazji o chorobach i dolegliwościach. Tematu polityki, sytuacji w kraju i na świecie woli unikać 42%, a kryzysu, inflacji i cen - 34%. Tylko 1% mniej za drażliwy uważa rozmowę o zarobkach i osiągnięciach. A co na ten temat uważają mieszkańcy naszego powiatu?

 

Polityka, religia i pieniądze

Dla Wiesławy Lipy są trzy tematy, które poruszone podczas wigilijnej wieczerzy, czy rodzinnego świątecznego spotkania mogą doprowadzić do bardzo nieprzyjemnych sytuacji. A są to przede wszystkim: polityka, religia i pieniądze. Wspomina przy okazji o koleżance, która od dłuższego czasu nie rozmawia z bratem, bo pokłócili się właśnie o politykę.

Reklama

Uważa, że równie drażliwym tematem może być religia. Nawet nie kwestia wiary, bo o tym mało kto dyskutuje, ale postrzegania księży.

- U nas kościoły są pełne, a np. na Śląsku, gdzie mieszka mój brat, na mszy jest dziesięć osób na krzyż - wskazuje różnice.

Podkreśla, że w tej kwestii sprawa wygląda tak, że ilu Polaków tyle zdań, więc ten temat także warto sobie odpuścić, jeśli nie chcemy nieprzyjemnych sytuacji.

No i po sferze duchowej, również materialna, czyli oczywiście pieniądze, majątki, nieruchomości. To nie dość, że temat drażliwy, to do tego mistrzowsko potrafimy się o nie kłócić, szczególnie w rodzinie. Kto kogo ma spłacić, komu rodzice więcej zapisali, a komu powinni. I dlaczego szwagier ma lepszy samochód, a brat kostkę pod domem położył, chociaż jeszcze w zeszłym roku groszem nie śmierdział. A jak jeszcze temat świątecznym kieliszkiem podlany, to już może być naprawdę ostro.

Reklama

- No i ostatnia rzecz - dla mnie najważniejsza - nikt nie może moich potraw krytykować. Każdy ma jeść ze smakiem i nawet niech nie próbuje nie pochwalić - kończy wybuchając śmiechem.

Zapomnijmy o tym co złe

Małgorzata Pikul-Burdzy twierdzi, że tak przy wigilijnym, jak i świątecznym stole, warto zapomnieć o tym co nas dzieli, o wszystkich niesnaskach, nieporozumieniach, a może nawet i kłótniach i nie wspominać o nich. Tłumaczy przy okazji, że jemioła jest symbolem odrodzenia, łamanie opłatkiem wzajemnego przebaczenia win, a biały obrus dobrych intencji wszystkich przy nim zasiadających. W otoczeniu więc takich symboli byłoby co najmniej nie na miejscu wypominanie osobom, z którymi spędzamy święta, czegokolwiek.

Reklama

- A jeśli nawet nie potrafimy przebaczyć, zapomnieć, czy po prostu nie jesteśmy jeszcze na to gotowi, to przynajmniej na czas świąt sobie odpuśćmy i nie zaczynajmy takiego tematu. Pamiętajmy innym to co dobre, zapomnijmy o tym co złe - radzi.

Podpowiada również, by nie krytykować nawet tych zupełnie nietrafionych prezentów. Najlepiej podziękować, nawet gdyby przez następny rok miały leżeć nieużywane na półce. Po co jednak krytyką zepsuć komuś święta? Dodaje, że wszyscy będziemy zdrowsi jeśli zamiast się kłócić, będziemy się radować.

Reklama

Nie ma tematów tabu

Tak przynajmniej twierdzi Bartosz Piechota, choć przyznaje, że polityka może być powodem konfliktów. Tyle tylko, że jak podkreśla może, ale przecież nie musi. Warunkiem jednak jest, by rozmowa była poparta logicznymi argumentami i nie nastawiona od początku na kłótnię. W ten sposób można dyskutować na każdy temat nawet przy świątecznym stole.

- Dlatego nie widzę jakichś tematów tabu. Ja jestem raczej osobą, która nie gryzie się w język i mówi wprost co myśli, a nigdy nie zdarzyło mi się, żeby to doprowadziło do jakichś nieprzyjemnych sytuacji. A jak ktoś sobie coś o mnie pomyśli? No to trudno - mówi wprost.

Reklama

Nie politykujemy

W domu Czesława Burasa podczas świąt nie rozmawia się o polityce. Święta, według niego, powinny być rodzinne, spokojne i wesołe, a nie przepełnione sporami politycznymi, które do niczego nie prowadzą. Twierdzi również, że nie powinno się wypytywać nikogo o sprawy dotyczące jego życia osobistego, bo jest to po prostu niekulturalne.

 

Wszystkie żony są piękne

Marcin Ciszek, co do polityki, zgadza się z Czesławem Burasem. U niego w domu też jest to temat zakazany. Podobnie jak zabronione są rozmowy o majątkach, bo jak przekonuje dopóki wszyscy są zdrowi, mogą się spotkać i jeszcze do tego jest przy czym, to nie jest to temat do rozmowy.

Reklama

- No i najważniejsze - nie komentujemy fryzur i makijaży naszych żon. Każda jest odświętnie ubrana, nieważne czy w renifery, czy jakieś świecące cekiny, no i przede wszystkim każda jest piękna - przekonuje z uśmiechem.

Ostatni z tematów, które według niego mogą zniszczyć świąteczną atmosferę, to komentowanie metod wychowawczych.

- Każdy z rodziców wychowuje swoje dziecko po swojemu, każdy ma inne metody wychowawcze, ale też każdy jest na punkcie swoich dzieci trochę przewrażliwiony. Lepiej więc takie dyskusje sobie odpuścić - radzi.

Przeczytaj również: Sanie uszkodzone, a kiedyś ukradli Józefa i Jezuska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/12/2025 08:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama