Tradycyjnie odśpiewaniem hymnu narodowego zakończyło się spotkanie przed Sądem Rejonowym w Dębicy osób protestujących przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości. Od prezydenta Andrzeja Dudy domagają się weta trzech ustaw: o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych. W sobotę w manifestacji brało udział ponad 50 osób. Inaczej niż wczoraj, nie pojawili się kontrmanifestanci, od początku sytuację monitorowała policja. Tym razem rozmowa protestujących koncentrowała się nie na sądownictwie, a przyszłości Dębicy.
Taki temat zaproponowała Elżbieta Kurowska, rzecznik prasowy Komitetu Obrony Demokracji na Podkarpaciu. Pytała, jakie znaczenie ten protest ma dla Dębicy.
- Prowincja ma to do siebie, że często zostaje w tyle. Ale przecież nie musi - powiedziała.
Zdaniem liderki KOD, jeśli Dębica ma się rozwijać, to musi zostać zachowana demokracja w Polsce, bo inaczej nie będzie można wybrać ludzi, którzy sprawią, że Dębica będzie się rozwijać. Na jej wezwanie obecni na spotkaniu potwierdzali głośnym Chcemy, Dębicy: nowoczesnej, otwartej, postępowej, tolerancyjnej, bez kompleksów.
- Naprzód Dębica - zakończyła tę część spotkania Elżbieta Kurowska.
Apelowała do zebranych, by rozglądali się wśród znajomych, sąsiadów i szukali ludzi kompetentnych, bez kompleksów, którzy dotychczas nie uczestniczyli w życiu społecznym. Dzięki zagospodarowaniu ich energii być może uda się obronić samorządy.
Maria Mitręga stwierdziła, że ma dużo czasu i uczestniczy w posiedzeniach Rady Miejskiej i jej komisji i poziom niekompetencji w nich jest, jej zdaniem, ogromny. Jeden z przewodniczących komisji miał być tak mało zorientowany w obowiązujących przepisach, że pytał ją co robi na posiedzeniu komisji, nie wiedząc, że zwyczajnie jako mieszkanka miasta ma do tego prawo.
- Musimy wszystko zrobić, by zmienić ludzi w Radzie Miasta - powiedziała.
Marta Bonarek - Socha stwierdziła, że aby coś się zmieniło, trzeba dotrzeć do ludzi młodych, dla których dziś autorytetem jest Ruch Kukiza. Trzeba im mówić, jak było w PRL, ale bez nadmiernego dydaktyzmu. Pytanie, jak do ludzi młodych dotrzeć.
Marek Kamiński uważa, że trzeba młodzieży uświadomić, że dalsze rządy obecnej władzy, to zagrożenie zamknięcia granic, zamknięcia dostępu do internetu. Bo takie zagrożenia według niego, są realne.
Na koniec Dominik Łazarz wrócił do meritum protestu. Jego zdaniem likwiduje się niezależność sądów między innymi po to, by osądzić takich ludzi, jak protestujący. Za to, że protestują.
Zdaniem Marty Bonarek-Sochy, aby dokonały się zmiany trzeba dotrzeć do młodych ludzi. Mówić im jak było w PRL, ale