Reklama

Pompa ciepła to dla niego idealne źródło ogrzewania

 

 

Kaloryfery w domu Konrada Morawczyńskiego są tylko letnie, a mimo to jest tu bardzo ciepło.Nie dziwi więc, że mieszkaniec Dębicy jest zadowolony ze zmiany, jaką wprowadził w sposobie ogrzewania przed czterema laty.

 

Dla żony bywa za ciepło

Z pomocą tzw. krzywej grzewczej, która dostosowuje się do warunków panujących na zewnątrz dba o komfort życia w domu. Temperatura wody w grzejnikach wynosi 38 st. C, są więc letnie. Ale dzięki temu, że pracują cały czas, osiąga 22-23 st. C.
- Więcej nie potrzebuję, a żona to nawet często mówi, że jest za ciepło - twierdzi Konrad Morawczyński.
Po skorzystaniu z dofinansowania zainwestowali w odnawialne źródła energii, czyli panele fotowoltaiczne o mocy 10 kWp. Do projektu weszli na bardzo atrakcyjnych zasadach, tzw. prosumenckich. Kiedy zauważyli, że zostaje im dużo energii z lata, chcieli ją odzyskać w zimie. Wtedy zrodził się pomysł, by zainstalować pompę ciepła.
O tym, jak działa system ogrzewanie z jej udziałem, Konrad Morawczyński przekonał się pracując w firmie, która zajmuje się wykorzystaniem OZE. W czasie pandemii wdrażał te urządzenia na podkarpackim rynku.
- Zainteresowanie tą technologią było bardzo duże, z klientami spotykałem się dzień w dzień - mówi.
Ci pytali go, czy jeśli nie posiadają fotowoltaiki, będą musieli płacić duże rachunki za prąd. Przyznawał wtedy wprost, że tak. Bo jak twierdzi, program nie działa tak jak powinien, czyli proklimatycznie.
- Skoro chcemy wspierać zieloną energię, to klienci, którzy zainwestowali, czy chcą zainwestować w pompy ciepła, powinni mieć duże rabaty cenowe na prąd. Czyli nie płacić 100, ale 30 procent wartości prądu. Wtedy miałoby to sens - przekonuje Konrad Morawczyński.
 

Reklama

W nowych domach idealne

Lubi czytać o nowościach technicznych, ogląda dużo filmów i materiałów szkoleniowych. Wyniósł też wiele ze szkoleń serwisowych, na które jeździł jako pracownik firmy. Dlatego tym, którzy teraz chcieliby montować pompy ciepła, mimo wszystko by jej polecał.
Szczególnie jeśli ktoś buduje nowy dom i zastanawia się, czy wybrać pompę ciepła czy gaz czy pellet, zdecydowanie doradza to pierwsze rozwiązanie. Argumentów jest wiele. W większości nowych budynków mieszkalnych projektowane jest ogrzewanie podłogowe, czyli tzw. niskotemperaturowe. Pompa ciepła, która wytwarza wodę do ogrzania w niskich temperaturach, a więc 28 st. C, a nie jak w przypadku grzejników ponad 40 st. C, spełni wszystkie nasze wymagania.
- Przeprowadzałem wywiady terenowe z klientami, u których montowaliśmy pompy ciepła i mówili, że są z nich bardzo zadowoleni, nie wróciliby do gazu - podkreśla Konrad Morawczyński.
Pompa typu monoblok, z której korzysta, jest bezobsługowa. Nie potrzebuje serwisanta. Ma siedem lat gwarancji, a to oznacza też, że jest dobrze wykonana. Poza tym zwraca uwagę na fakt, że koszty gazu rosną z roku na rok. Dodatkowo trzeba pamiętać o corocznym przeglądzie serwisowym instalacji, który kosztuje niemało. Kiedy braknie prądu, to nie będą pracować i pompa ciepła, i kominek z płaszczem wodnym, i instalacja gazowa.
- Chyba że postawię kozę, która nie potrzebuje żadnego obiegu i będzie sprawa załatwiona - śmieje się mieszkaniec Dębicy.
 

Ważny dobór parametrów

Brak prądu nie jest groźny dla pompy, która stoi na zewnątrz. Bo, jak zauważa Konrad Morawczyński, po zamontowaniu przez hydraulika zaworów zabezpieczających, poradzi sobie z problemem sama. On miał już dwukrotnie taką sytuację, kiedy wyjechał z żoną w góry i przez kilka godzin nie było prądu. Pompa zareagowała od razu, spuściła wodę z obiegu i nie groziło jej to, że się rozszczelni.
- Jestem bardzo zadowolony z tego rozwiązania. Działa tak, że włączamy ją jesienią i wyłączamy na wiosnę - przekonuje jeszcze raz.
Tłumaczy, że urządzenie to nie lubi częstego włączania i wyłączania. Lubi za to pracować na swoich obrotach, dostosowując się do warunków temperaturowych panujących na zewnątrz. Im jest cieplej tym mniej ciepła sprężarka przetłacza. Im zimniej tym musi pracować na wyższych obrotach i wtedy koszty ogrzewania rosną.
Kiedy uczestniczył w montażach i serwisach zauważył jednak, że klienci byli nabijani w butelkę. Nieodpowiednio dobrana pompa może się bowiem stać nie błogosławieństwem a przekleństwem. Po pierwsze bowiem musi mieć bardzo dobrze oszacowaną moc, czyli trafiać w punkt. Nie może być ani za słaba ani za mocna.
- Jeśli będzie za duża to energia będzie ulatywać w powietrze - tłumaczy, dodając, że są do tego odpowiednie kalkulatory, których osoby znające się na rzeczy powinny użyć.
 

Reklama

Stary zasobnik do wymiany

Kolejnym elementem jest dobór materiału, przez który czynnik będzie transportowany do bufora, gdzie gromadzi się większy zasób wody. Często na tym etapie dochodzi do licznych przewężeń. Wtedy jest tak jak z prądem, że im cieńszy przewód, tym większy opór. Tu im węższy kanał, tym czynnik nie będzie dostarczany w takim czasie, w jakim powinien być.
Jeśli ktoś chce połączyć pompę ciepła z zasobnikiem wody użytkowej, powinien pamiętać o jednej rzeczy. Konrad Morawczyński zauważa, że instalatorzy i przedstawiciele handlowi, którzy próbowali ją sprzedać, pozwalali na pozostawienie starych zasobników. A tego robić nie powinni. Nowe mają bowiem trzy razy więcej wężownicy, niż te używane przy ogrzewaniu gazem lub paliwami stałymi.
- Jeśli zostawiłbym stary, musiałbym nagrzewać wodę do kąpieli 3-4 godziny, a przy nowym na ogrzanie 300 l wody wystarczy kwadrans - wylicza.
Ludzie, jego zdaniem, byli tego nieświadomi, a później pojawiały się rachunki grozy. Jeśli zbagatelizujemy te czynniki na etapie projektowania i wykonania, później będziemy sobie pluć w brodę.
 

A gdyby tak geotermia...

Konrad Morawczyński przez wiele miesięcy w roku przebywa na Islandii. Tam pracuje, a ten kraj kojarzy się wielu osobom jako zimny. Wbrew pozorom zimy są bardzo podobne jak u nas, tylko o wiele bardziej wietrzne.
Maksymalna temperatura w lecie w okolicach Reykjaviku oscyluje wokół 15-18 st., w nocy jest natomiast na minusie. Mrozy większe niż 10 st. C nie trwają dłużej niż tydzień. Z ogrzewania trzeba jednak korzystać przez cały rok.
Islandia jest w tym szczęśliwym położeniu, że ma bardzo bogate zasoby geotermalne. Szacuje się, że ok. 95 procent domów ogrzewanych jest właśnie z zasobów geotermii. Konrad Morawczyński nie wie, jak to jest u nas, ale z map geologicznych wnioskuje, że temperatura wody jest zbyt niska. Wynosi 50-60 stopni. Trzeba by więc stworzyć hybrydę, żeby ją do odpowiedniej temperatury podgrzać. Ta w Islandii ma kilkaset stopni i jest płytko posadowiona.
Tam gdzie nie ma geotermii, czyli w północnych częściach wyspy, używane jest funkcyjne ogrzewanie elektryczne. Mieszkaniec Dębicy podkreśla, że jest ono bardzo tanie. Koszt ogrzania całego domu prądem, plus ładowania samochodu elektrycznego i wszelkich opłat bytowych związanych z utrzymaniem gospodarstwa z ciepłą i zimną wodą, wynosi ok. 300 zł. Na warunki islandzkie, ale też polskie nie jest to stawka wygórowana.
 

Reklama

Smog mu przeszkadza

Konrad Morawczyński jest aktywnym człowiekiem, dużo biega, trenuje też chód, bo w tej dyscyplinie sportu bierze udział w zawodach. Kiedy robi trening na stadionie lekkoatletycznym w sezonie jesienno-zimowym przeszkadza mu smog. Podobnie jest nawet wtedy kiedy biega leśnymi dróżkami w południowej części miasta.
- A moja żona w ogóle wieczorami nie trenuje, bo zadymienie jej bardzo przeszkadza - podkreśla.
Od 23 kwietnia 2018 r. w województwie podkarpackim obowiązuje uchwała antysmogowa wprowadzająca ograniczenia w zakresie instalacji kotłów na paliwo stałe i zakaz eksploatacji tych klas 3 i 4 od 1 stycznia 2028 r. Od momentu, kiedy samorządy powiatu dębickiego wspierają mieszkańców w pozyskiwaniu dofinansowania z programu Czyste Powietrze nowe źródła ogrzewania zainstalowane zostały w 1945 gospodarstwach, w 321 są to pompy ciepła.
Do wymiany pozostaje nadal ponad 11 tysięcy kotłów klasy 3 i 4 oraz pozaklasowych. Osiemnaście z nich znajduje się w budynkach, które są w zarządzaniu samorządów, w tym dwanaście w gminie Pilzno, pięć w gminie Dębica i jeden w gminie Brzostek.
- Niestety, po zmianie zasad programu, obowiązującej od 31 marca 2025 r., zainteresowanie mieszkańców udziałem w programie znacznie, a nawet bardzo się zmniejszyło. Mniej korzystne warunki finansowania oraz nowe kryteria sprawiły, że liczba składanych wniosków jest wyraźnie niższa niż w latach poprzednich - podkreśla Anna Wolska, pracownica Urzędu Gminy w Żyrakowie.

Czytaj także: Adaptacja do zmian klimatu to nie zachcianka a konieczność

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/12/2025 11:28
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    SJan - niezalogowany 2025-12-08 09:45:53

    Oszczędnym, efektywnym i bardzo sprawnym źródłem ciepła jest piec Kuzniecowa,z cegły kl 200, jest to piec akumulacyjny, waga w zależności od bryły 2-3 t, palenie raz na 24-48h, jednorazowo ok 15-18 kg drewna suchego. Praktycznie bezobsługowy, może ogrzać 100-120 m2 - kwestia rozplanowania,bo ciepło rozchodzi się równomiernie. Wiem,bo mam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ev - niezalogowany 2025-12-08 20:30:53

    "Kiedy zauważyli, że zostaje im dużo energii z lata, chcieli ją odzyskać w zimie"....no tak bo to pv na starych zasadach, teraz z net billingiem to eldorado nie istnieje wiec po co te wywody. Jak pompa ciepla ma sie oplacac ludziom bez pv? Na aktualnym net billing bez magazynku i ev to ledwo sie spina.... Przyklad nieadekwatny do aktualnych realii rynku

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hmmm - niezalogowany 2025-12-08 20:43:13

    Zmieni zdanie. Kiedy skończy się obecna umowa na fotowoltaikę. I druga rzecz, mój kocioł kondensacyjny podgrzewa wodę do temperatury 31 stopni. i też mam 21 - 22 w domu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama