- W całej Polsce nie ma chyba nikogo kto tak długo prowadziłby orkiestrę - podkreśla kapelmistrz Miejskiej Orkiestry Dętej.
Jednak pierwszą orkiestrą na której czele stanął była ta działająca w dębickim Technikum Mechanicznym. Stanisław Świerk był uczniem tej szkoły i u Stanisława Pierzchały, szefa szkolnej orkiestry, uczył się gry na trąbce.
W 1965 roku w Średniej Szkole Muzycznej w Rzeszowie zdał egzamin na trąbkę, a w 1967 roku, kiedy Stanisław Pierzchała zachorował, objął po nim orkiestrę.
Prowadził ją trzy lata, grając jednocześnie w Zakładowej Orkiestrze Dętej Stomilu, do której wstąpił, by uczyć się od bardziej doświadczonych muzyków. W 1970 roku stanął na jej czele zastępując dotychczasowej kapelmistrza Mieczysława Poprawę, który do Dębicy dojeżdżał aż z Krakowa.
- Miałem troszeczkę obawy, bo byłem chyba najmłodszym kapelmistrzem. Trzon orkiestry stanowili muzycy z 5 Pułku Strzelców Konnych, muzycy ze Lwowa, z Wilna, z orkiestr wojskowych, strażackich i orkiestry pocztowej – tłumaczył jeszcze dwa lata temu.
Wtedy też zaczęły się dobre czasy dla orkiestry. Wyjazdy na konkursy, pierwsze wygrane i pochwały, m.in. z ust wybitnego krytyka muzycznego Jerzego Waldorffa.
Grali wszędzie, gdzie tylko chciano ich zapraszać. Na miejskich uroczystościach w kościołach, a nawet na pogrzebach. Ostatnim pogrzebem, w którym orkiestra prowadziła kondukt przez miasto było pożegnanie ks. prałata Edwarda Limanówki w 1988 roku.
Ale trudno nie wspomnieć również o roli, jaką pełniła orkiestra podczas pochodów 1-majowych. Wtedy muzycy nie tylko prowadzili pochód spod Stomilu, ale i grali na Rynku, tuż obok trybuny honorowej.
- Graliśmy 1 maja, ale nie opuściliśmy też rezurekcji, czy Bożego Ciała – wspomina.
A pierwsze procesje, w których uczestniczyli z orkiestrą nie wyglądały tak jak dziś. Przez kilka lat wierni mogli chodzić tylko wokół kościoła św. Jadwigi. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, gdy miniony system chylił się ku upadkowi, procesja po raz pierwszy przeszła wokół Rynku.
Kolejną okazją, by usłyszeć muzyków pod wodzą Stanisława Świerka, były przysięgi wojskowe, organizowane na stadionie Igloopolu. Szczególnie wtedy, gdy w szefem dębickiej jednostki został płk Bogusław Placek. Grali z jednostką aż do ostatniej przysięgi. Zagrali też żołnierzom na pożegnanie, gdy płk Placek odczytał rozkaz o rozformowaniu dębickiej jednostki.
Orkiestra, a której czele stał Stanisław Świerk, działała jako zakładowa do 1995 roku. Choć już od 1992, kiedy Firma Oponiarska przestała finansować jej działalność, patronat nad nią objęło miasto. Ale dopiero w 1995 muzycy zostali włączeni w struktury Miejskiego Ośrodka Kultury i zmieniła nazwę na Miejską Orkiestrę Dętą.
O tym, że chciałby już odłożyć batutę Stanisław Świerk mówił od kilku lat, odkąd przeszedł na emeryturę. Wtedy jednak nie było chętnego, by ją od niego przejąć.
Ale już jest. Osoby, które wzięły udział w dzisiejszych uroczystościach na nasypie obok cegielni mieli okazję wysłuchać Miejskiej Orkiestry Dętej prowadzonej przez Marka Rudę, ucznia Stanisława Świerka.
- Już od dłuższego czasu przygotowywałem go do przejęcia orkiestry - przyznaje kapelmistrz.
Choć zdradza jednocześnie, że dziś pod cegielnią to on miał ją poprowadzić. Ale nie mógł z przyczyn osobistych, dlatego poprosił Marka Rudę o zastępstwo.
- Oficjalnie przekażę mu orkiestrę podczas koncertu karnawałowego, który jeszcze w tym miesiącu chciałbym zagrać w Domu Kultury Mors - zapowiada.
A sam czym będzie się zajmował? Zamierza odpoczywać. Choć oczywiście nie straci kontaktu z muzyką. Wszak nadal jest chętnie zapraszany do jury konkursów i przeglądów muzycznych. Zdarza mu się również występować z wykładami.
- Ale po 28 latach kierowania szkołą muzyczną i 55 latach prowadzenia orkiestr, to odpoczynek mi się już chyba należy - uśmiecha się.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Stasiu, sąsiedzie... Wielki szacun. Dziękujemy. Zdrowia, zdrowia, zdrowia i radości z rodziny: żony, dzieci i wnuków.
Szanowny Panie, Szacunek, Gratulacje i Brawa dla Pana. Jest Pan zacnym i znanym Dębiczaninem. Zdrowia !!!
Panie Stasiu, sąsiedzie... Wielki szacun. Dziękujemy. Zdrowia, zdrowia, zdrowia i radości z rodziny: żony, dzieci i wnuków.
Szanowny Panie, Szacunek, Gratulacje i Brawa dla Pana. Jest Pan zacnym i znanym Dębiczaninem. Zdrowia !!!