To, że zostanie strażakiem, Janusz Nesteruk zadeklarował już w pierwszej klasie szkoły podstawowej. I choć jego pierwszy zawód nie był związany z pożarnictwem, słowa dotrzymał. Jako brygadier właśnie pożegnał się z mundurem po 40 latach służby.
- Pani w szkole nas pytała, kim chcielibyśmy zostać w przyszłości. Dziewczynki to wiadomo – nauczycielkami. A ja i dwóch kolegów powiedzieliśmy, że strażakami – wspomina sytuację sprzed lat Janusz Nesteruk.
O tej deklaracji zapomniał i po maturze rozpoczął pracę w ówczesnym Stomilu jako automatyk. Zajęcie nie było złe i pewnie kontynuowałby tę ścieżkę zawodowej kariery, gdyby nie upomniało się o niego wojsko. Wtedy płk Tadeusz Fornal, dowódca Zakładowej Zawodowej Straży Pożarnej zaproponował mu, by zamiast wojskowego założył strażacki mundur. I tak to się zaczęło.
Potem były kolejne szkoły: Szkoła Chorążych Pożarnictwa w Krakowie, po której został dowódcą plutonu straży zakładowej. Zaocznie rozpoczął studia w Wyższej Szkole Oficerskiej Pożarnictwa w Warszawie.
- Skończyłem i z I stopniem oficerskim zostałem dowódcą kompanii – wspomina.
Po rozwiązaniu straży zakładowej na rok rozstał się ze służbą. Ale szybko do niej wrócił jako dowódca Jednostki Ratunkowo-Gaśniczej nr 2. Dowodził nią od 1993 roku do 2005 roku, kiedy został dowódcą Jednostki Ratunkowo-Gaśniczej nr 1. Tę funkcję pełnił do końca stycznia, kiedy to ostatecznie pożegnał się z mundurem.
- Powiedziałem chłopakom, żeby nie spieszyli się z emeryturą. Zwłaszcza w takiej pracy jak ta, która daje ogromną satysfakcję. Nie ma w niej dwóch takich samych dni, dwóch takich samych akcji. Stale trzeba się uczyć, rozwijać. No i co najważniejsze – ratujemy ludzkie życie i zdrowie – mówi Janusz Nesteruk, zanim zapytam go, czy dziś ponownie wybrałby ten sam zawód.
Choć przyznaje, że były i momenty trudne, kiedy podczas akcji widział śmierć, której nie udało się zapobiec. Za wielkie szczęście i sukces jako dowódca uznaje, że żaden z jego podkomendnych nigdy nie ucierpiał w działaniu i po każdej akcji w komplecie wracali do jednostki.
Wprawdzie jest już emerytem, ale nie w głowie mu bezczynność. Na pół etatu będzie pracował w Zespole Opieki Zdrowotnej jako inspektor ochrony przeciwpożarowej. Jednak przed podjęciem nowego wyzwania zamierza trochę odpocząć.
- Do mnie jeszcze w ogóle nie dociera, że jestem na emeryturze – mówi Janusz Nesteruk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czy to jest ten chłopak ,który w mechaniku puszczał muzykę przez radiowęzeł?Piękne czasy!Pozdrawiam serdecznie wszystkich którzy to pamiętają ????
Czy to jest ten chłopak ,który w mechaniku puszczał muzykę przez radiowęzeł?Piękne czasy!Pozdrawiam serdecznie wszystkich którzy to pamiętają ????