Reklama

Podwójne mistrzostwo gminy dla OSP Żdżary

O tym, że sukces rodzi się w bólach, przekonała się przede wszystkim męska drużyna. Sytuacja kadrowa w niej od początku nie napawała optymizmem.

Największy cios przyszedł nagle – kontuzja Szymona Hebdy. Diagnoza była bezlitosna: operacja kolana i długa rehabilitacja. To nie był zwykły zawodnik. Od lat tworzył z Kamilem Cyboroniem niezastąpiony duet ssawnej, duet, który znał się jak łyse konie i razem budował siłę zespołu.

Gdy Szymon wypadł z gry, rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania następcy – bez skutku. I wtedy… w najtrudniejszym momencie, gdy wszystko zdawało się wymykać spod kontroli, wkroczył prezes Dariusz Tomasiewicz. Bez wahania podjął decyzję – sam stanie na miejscu Szymona.

Reklama


Dariusz Tomasiewicz.

- Byłem na ssawnej jako pomocnik przodownika 2 roty. To najbardziej odpowiedzialna funkcja, bo od nas zależało, czy dobrze zepniemy węże i jak szybko - relacjonuje Dariusz Tomasiewicz.

Z Kamilem trenowali dniami i nocami. Pot, zmęczenie, wątpliwości – wszystko to znikało z każdym kolejnym treningiem. Aż w końcu… nadszedł ten moment. Stanęli ramię w ramię – zgrani, pewni siebie, gotowi. I zwyciężyli. Czas 42,63 - lepszy o ponad dwie sekundy od drugiej OSP Chotowa.

Do Dariusza Tomasiewicza należało też ostatnie słowo w sztafecie. Na niego czekała ostatnia przeszkoda, czyli podpięcie węża w52 do rozdzielacza i prądownicy. Jego koledzy pobiegli bardzo dobrze, nie mógł tego zaprzepaścić i finiszował z czasem 69,40.

Reklama


Rafał Ziaja.

Po tej konkurencji Żdżary były trzecie, bo lepsze wyniki uzyskały drużyny z Jaźwin (68,20) i Czarnej (69,00). Straty z nawiązką odrobiły jednak w opisanej już wyżej bojówce i wyprzedziły Chotową i Jaźwiny.

Najlepsza w Czarnej była również drużyna żeńska z OSP Żdżary. Ale łatwo nie było. Druhny każdy trening musiały łączyć z intensywnymi przygotowaniami Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej do zawodów, które zaplanowane były na 22 czerwca. Czasu było mało, obowiązków za dużo, a zmęczenie dawało się we znaki. Mimo to – nie odpuściły ani na chwilę.

Reklama

Każdego dnia walczyły nie tylko o formę, ale i o to, by pokazać charakter. Uczyły się, jak być silne, jak wytrwać, jak wspierać się nawzajem w chwilach zwątpienia.
Nie trenowały dla medali. Trenowały, bo miały cel. Serce. Dumę.

Ostatecznie wyprzedziły koleżanki z Jaźwin o ponad osiem sekund, a z Czarnej o prawie jedenaście. Po sztafecie zajmowały drugie miejsce ustępując tylko Czarnej, ale do ich czasu poniżej 49 s z bojówki nie był się w stanie zbliżyć nikt.

- Kluczem sukcesu była sprawdzona mocna ekipa, która startuje i trenuje razem od kilku lat - podkreśla Kamila Michoń.

Reklama


Za ssawną odpowiadały Anna Tryba i Kamila Michoń.

Choć tegoroczne zawody już za nimi, wszyscy wiedzą jedno – to dopiero początek. Za rok, ramię w ramię z chłopakami, staną do walki o najwyższe trofeum w zawodach powiatowych. A kiedy to nastąpi… nikt nie będzie w stanie ich zatrzymać.

- A my mamy nadzieję, że dobra passa będzie dalej trwać, bo jesteśmy w trakcie czekania na warunki zabudowy nowego garażu i w przyszłym roku nowy samochód - mówi Dariusz Tomasiewicz.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/07/2025 13:59
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama