Ostatniej nocy strażacy - ci zawodowi, ale także druhowie OSP, wyjeżdżali kilkadziesiąt razy.
Najpoważniejszym zdarzeniem był pożar w Dębowej, gdzie od uderzenia pioruna zapaliły się obora i stodoła. Gospodarz zdołał uratować zwierzęta, wyprowadzając je na zewnątrz, ale stodoła spłonęła, a wraz z nią składowane tam maszyny rolnicze i budowlane. Akcja gaszenia pożaru , w której oprócz zawodowców z Dębicy uczestniczyli druhowie z OSP: Dzwonowa, Brzostek, Jodłowa, Skurowa i Dębowa, trwała 10 godzin i zakończyła się przed 8 rano.
Kilkanaście razy strażacy wyjeżdżali do zalewanych budynków i posesji, by wypompować z nich wodę. Taka sytuacja miała miejsce w Dębicy przy ulicy Jana Pawła II, gdzie woda wdarła się do siedziby jednej z firm, ale także Podgrodziu, Jaworzu Górnym czy Brzostku, gdzie zalana została remiza.
Wiele interwencji dotyczyło powalonych na drogę drzew, albo odłamanych konarów, które tarasowały przejazd. Tak było między innymi w Bielowach i Strzegocicach. W Czarnej na jezdnię zwaliło się drzewo, w które uderzył piorun.
Ze skutkami uderzenia pioruna strażacy zmagali się w Paszczynie, gdzie uszkodzone zostały słup i instalacja elektryczna, które po wyładowaniu stanęły w płomieniach. Podobnie jak osłona lampy ulicznej, która zapaliła się w Dębicy.
Była też jedna nietypowa interwencja. Strażacy otrzymali informację z prośbą o pomoc od ludzi, którzy jadąc samochodem utknęli w lesie pomiędzy Jaworzem Górnym i Dolnym.
- Samochód zgasł, a oni nie mogli wysiąść, bo auto zalewała woda - mówi Wiktor Porada.
Uratowali ich druhowie z Pilzna, po drodze do innego wezwania.
Meteorolodzy zapowiadają, że burze przejdą nad powiatem także dzisiaj po południu i wieczorem.
Czytaj także: Samochód potrącił 10-letnią rowerzystkę