W piątek 10 kwietnia w wieku 88 lat zmarł Jan Kołodziej, najstarszy muzyk Miejskiej Orkiestry Dętej, uhonorowany m.in. odznaką Zasłużony dla Kultury Polskiej.
Jan Kołodziej przygodę z orkiestrą zaczynał w technikum mechanicznym, którego był uczniem. Później przez chwilę grał z muzykami z Mielca, aż w końcu trafił do orkiestry stomilowskiej w Dębicy, która później przemianowana została na Miejską Orkiestrę Dętą. W obecnym składzie był jedynym, który grał w niej od początku jej istnienia, czyli ponad 60 lat. Na początku na sakshornie altowym, a potem przez wiele lat na tubie. Dodatkowo pełnił w niej funkcję konserwatora instrumentów.
- On był taką złotą rączką. Potrafił naprawić instrumenty, którymi nie chciały zająć się nawet profesjonalne serwisy - twierdzi Stanisław Świerk, kapelmistrz orkiestry.
Dodaje, że był też bardzo dobrym i zdyscyplinowanym muzykiem.
- Cały czas przychodził na próby, choć ostatnio już o laseczce - wspomina szef orkiestry.
Jak Kołodziej zostanie pochowany we wtorek 14 kwietnia na cmentarzu w Nagoszynie. W pogrzebie, zgodnie z obowiązującymi przepisami, może wziąć udział tylko pięć osób z najbliższej rodziny. Dlatego muzycy zdecydowali, że już po wygaśnięciu pandemii zamówią mszę podczas której pożegnają go tak, jak żegnają każdego członka orkiestry.
- Wtedy zagramy mu tak jak sobie na to sobie zasłużył - zapowiada Stanisław Świerk.
Przeczytaj również: Z braćmi grywał na zabawach, a z orkiestrą także na procesjach