Reklama

Niderlandy: Na spacer wychodzą dopiero po zmierzchu

Mieszkając w Dębicy Krzysztof Kędzior dał się poznać jako poeta, muzyk i sportowiec. Dziś żyje w Niderlandach i co rusz zwiedza kolejne miasta. Nocą.

- Spacery Nocą to pomysł Reni, po prostu Reni - mojej przyjaciółki, która miała ochotę pokazać ludziom, jak łatwo i przyjemnie jest spotykać się z ludźmi na zwykłych spacerach - wyjaśnia Krzysztof Kędzior, który odpowiada za ich marketingową oprawę.

Tłumaczy również, że ludzie narzucają sobie coraz szybsze tempo życia i wśród masy obowiązków zawodowych i domowych często nie mają czasu na rozmowę i zwykły spacer z drugim człowiekiem.

- Ideą Spacerów Nocą jest właśnie przypomnieć ludziom, jakie toprzyjemne i potrzebne, by człowiek spotykał się z drugim człowiekiem - podkreśla.

Reklama

W przerwie grochówka i karpatka

Pierwszy ze spacerów jego przyjaciółka Renia zorganizowała w Leiden, czyli mieście w którym Krzysztof Kędzior mieszka obecnie. Jest to ponoć jedno z dziesięciu najpiękniejszych miast w tym kraju. Krzysztof już wtedy włączył się w organizację spaceru. Był odpowiedzialny za, jak sam to nazywa, robienie hałasu w internecie.

- Czyli moderowania wydarzenia na stronie, pisania postów, oraz kontaktu z każdym chętnym do
wzięcia udziału w spacerze i mającym pytania, lub sugestie. Do tego rozgłaszanie akcji na grupach facebookowych - wymienia.

Reklama

Na spacerze po Leiden, mimo ulewnego deszczu, zjawiło się 28 osób. Jedna z nich przyjechała z oddalonego o 140 km Eindhoven. Mimo mocnej ulewy spacerowali, rozmawiali i poznawali się wzajemnie. Przewodnikiem był jeden ze spacerowiczów, który doskonale znając miasto, oprowadził ich po jego najciekawszych miejscach. W przerwie czekała grochówka i dwie blachy karpatki przygotowanej przez organizatorkę.

W Rotterdamie prawie setka

Sukces spaceru po Leiden zmotywował ich, by odwiedzić inne miasto. Padło na Delft, gdzie przyjechało aż 75 osób. Tym razem przewodnikiem był rodowity Niderlandczyk, mąż jednej ze spacerowiczek, nie tylko doskonale mówiący po polsku, ale i świetnie znający historię miasta.

Reklama

- Później był Rotterdam gdzie doznaliśmy małego szoku frekwencyjnego, ponieważ na spacerze zjawiły się już 94 osoby. W tym para Słowaków i dwóch Chorwatów - zauważa Krzysztof Kędzior.

I tym razem przewodnikiem był jeden ze spacerowiczów, bo jak się okazuje wśród tamtejszej Polonii jest naprawdę wiele osób dobrze znających historię miasta, w którym mieszkają.

Zapalili znicze na grobach żołnierzy

Taką osobą jest niewątpliwie Bożena Sawicka-Rijnbout, która przewodniczyła spacerowi po Bredzie, mieście, które w 1944 roku, zostało wyzwolone spod niemieckiej okupacji przez polską 1. Dywizję Pancerną dowodzoną przez generała Stanisława Maczka.
 
W tym spacerze wzięło udział ponad 140 osób, a założycielka i jednocześnie szefowa fundacji Serce
Polski w Bredzie oprowadziła je po miejscach upamiętnienia obecności Polaków w tym mieście. Ostatnim przystankiem był cmentarz, na którym leżą polscy żołnierze, w tym gen. Maczek.

Reklama

Plany kolejnych spacerów mają już w głowach ponieważ coraz więcej osób się o nie upomina. Krzysztof twierdzi, że ich marzeniem jest, by objęły całe Niderlandy, a z czasem rozszerzyły się też np. o zbiorowe rejsy łodziami po niderlandzkich fosach.

Przeczytaj również: W tym tygodniu prąd wyłączą w dziewięciu miejscowościach

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama