Sprawa hali sportowej przy ul. Kościuszki obudziła dębiczan z letargu i wyrwała z zaczadzenia propagandą militarną. W 2017 roku ówczesny wiceburmistrz Dębicy Wojciech Iwasieczko twierdził, że widzi w powrocie wojska do miasta „same plusy”. Wyliczał: zysk dla budżetu miasta z tytułu płaconych podatków, praca przy obsłudze żołnierzy, wojsko miało pomagać się m.in. w sytuacji zagrożenia miasta powodzią. Wiceburmistrz Iwasieczko prorokował też, że obecność wojska spowoduje wzrost poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców.
Zapowiadane „plusy” szybko rozpłynęły się w powietrzu. Tak jak pieniądze, które miasto otrzymało za oddany teren. Na pewno zyskał W. Iwasieczko, który po wyczerpującym, tygodniowym pobycie na poligonie (o czym informowały lokalne media) został awansowany w Warszawie do stopnia porucznika rezerwy.
Niestety, ówczesne władze miasta (burmistrzem Dębicy był wtedy Mariusz Szewczyk) oraz samorząd wykazały się krótkowzrocznością. Utracono ogromną szansę na stworzenie wspaniałego kompleksu kulturalno-rekreacyjnego. Jest tutaj Galeria Sztuki, latem działało kino na powietrzu. Jest biblioteka miejska, muzeum, magistrat. Mogła dalej funkcjonować biblioteka pedagogiczna. Był Uniwersytet Ekonomiczny, kolegium języków obcych, miała się tutaj znaleźć także szkoła specjalna.
Teren przy ul. Kościuszki był otwarty, dostępny dla wszystkich dębiczan. Wystarczyło pomyśleć o wytyczeniu alejek, uporządkowaniu terenu, postawieniu ławek. Znalazłoby się miejsce na placyk zabaw dla dzieci. Wśród starych kasztanowców powinni się przechadzać ludzie, bawić dzieci. W ich cieniu wszyscy znaleźliby miejsce odpoczynku. Mogła tutaj być prawdziwa oaza zieleni i spokoju – Dębica przyjazna mieszkańcom. Tym bardziej, że jest w okolicy sporo nowych mieszkań.
Niestety, znalazła się tutaj obrona terytorialna. Teren został otoczony ogrodzeniem z napisami zabraniającymi wstępu. Wiele drzew wyrżnięto, podobno były chore. Ciężkie samochody wojskowe rozjeżdżają trawniki. Część budynków popada w ruinę, gdyż „wydzielono je z eksploatacji”.
Wszystkie cywilne instytucje musiały się wynieść i znaleźć sobie inną lokalizację. Mieszkańcom odebrano piękny teren zielony. Wszystko przy biernej postawie dębiczan, których oczarowała perspektywa tzw. powrotu do Dębicy wojska.
Ale hali nie wolno oddać, to już za dużo. Jeszcze jest czas na zatrzymanie tego szaleństwa.
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Janiec ty komuchu
Panie Andrzeju ma Pan 100% racji, byłoby pięknie a nawet bardzo pięknie, jeżdzimy po świecie i widzimy jak wiele miast ma piękne parki lub inne tereny zielone w środku miasta, gdzie mieszkańcy mogą złapac oddech, gdzie starsi ludziue przesiadują z wnukami na ławeczkach, gdzie mogą się spotkać z dawno nie widzianymi znajomymi, ech szkoda gadać ale może można jeszcze zrobić kawałek fajnego terenu zielonego tam gdzie jest boisko, na tyle mieszkań co sie tam buduje to aż sie prosi
Ludzie teraz główkują za co kupić chleb i zapłacić za gaz. Idealny moment żeby "cichaczem" załatwić sprawę hali, gdy mieszkańcy mają większe problemy na głowie.
Gdyby Pan napisał taki pacyfistyczny tekst za czasów Sztandaru Młodych cyt." ciężkie samochody wojskowe rozjeżdżają trawniki" dzisiaj mógłby się Pan uważać za ofiarę reżimu a tak d... Najbardziej chyba żal tej palarni na zewnątrz Galerii Sztuki , w której tak miło spędzał Pan czas pracy. Jeśli chodzi o halę sportową to może skrzyknie Pan kilku takich zajadłych pasjonatów i zrobicie zrzutkę na utrzymanie i remont tego obiektu. Ja i wieiu mieszkańców nie zgadzamy się aby marnować pieniądze z naszych podatków po to aby kilku młodzieniaszków mogło wieczorami poharatać w gałę. No i jest jeszcze parę etacików dla swoich.
Panie Andrzeju, to co Pan pisze w tym artykule zadziwia mnie. Pracując w jednym z budynków po wojskowych ma Pan świadomość, że te budynki nadają się jedynie do rozbiórki ponieważ są tak zawilgocone i zagrzybione i inwestowanie w nie nie ma długoterminowego sensu, ponieważ po kilku miesiącach wilgoć wychodzi na ściany - muzeum, biblioteka. Umieszczanie w tym miejscu instytucji kultury czy użyteczności publicznej jest porażką, żeby skorzystać z biblioteki czy muzeum trzeba wybrać się autem bo jest po prostu daleko, na czym cierpią dzieci, które same tutaj nie przyjdą no chyba, że z rodzicami lub z wycieczką szkolną. Jeżeli chodzi o drzewostan podlega on pod konserwatora zabytków i drzewa musiały być chore skoro on wyraził zgodę na ich wycinkę. Nie wiem czym się Pan tak zachwyca w tych starych ruderach bo inaczej tego nie można nazwać a umieszczenie tutaj szkoły specjalnej służyłoby chyba tylko temu, żeby te dzieci leczyły się z alergii na grzyby znajdujące się w tych murach. Żadna biblioteka nie powinna znajdować się w tak zawilgoconych budynkach ponieważ wyniszczeniu ulega księgozbiór. Bądźmy szczerzy miasta niestety nie stać na inwestycję doprowadzenia tych budynków do użyteczności. A kwestia wojska - już w starożytności ludy wiedziały, że wojsko to podstawa funkcjonowania każdej społeczności i te zajeżdżone trawniki to już taka fikcja literacka w Pana wydaniu?
A terytorialsi choćby w naszym szpitalu okazali się w czasie pandemii bardzo potrzebni
Wojsko w przypadku dzisiejszej geopolityki i agresywnej antyrosyjskiej polityki polskiego rządu jest w Dębicy potrzebne. Rozumiem, że pewnie znalazłoby się kilku deweloperów chętnych do przejęcia gruntów i wybudowania kolejnych domów z kartonu ale bez zapewnienia bezpieczeństwa nie ma mowy o radośnie biegających dzieciach po placu zabaw...
Oddziały OT w razie "W" wzmocni się harcerzami - umundurowanie już mają, dostaną każdy po jednej wyrzutni p.panc. i mysz się żywa nie prześliźgnie...
Do króla Lwa: Czy to znaczy, że najradośniej biegają dzieci na granicy polsko-białoruskiej?
Szanowny Panie Redaktorze. Niestety brnie Pan dalej w retorykę anty-WOT. Pisze Pan o zaczadzeniu militarna propagandą. Porażka, Panie Redaktorze. W dzisiejszym świecie liczą się tylko z tym kto jest uzbrojony. Dlatego nasza Ojczyzna powinna się zbroić na potęgę. Idąc do clou tematu Pana wpisu, mam następujące zdanie z biznesowego nie z politycznego punktu widzenia. Jeżeli wojsko chce tą kupić tą hale za 2 mln złotych, to miasto powinno z pocałowaniem w rękę się zgodzić. W tą ruinę trzeba wpompować kilka milionów złotych, żeby ją doprowadzić do stanu normalności. Debicę pod rządami Pana Szewczyka na to nie stać. Dlatego wojsko niech sobie to kupi i wyremonuje ze swojego budżetu, a miasto niech te 2 mln zainwestuje w infraktrukturę sportową. Na przykład w rozwój obiektów Wisłoki Debica, gdzie grupa ludzi wykonuje świetną pracę. Jak zwykle pozdrawiam. Cieszę się, że mam zwoje subkonto w ramach bloga Pana Redaktora.
Przecież historia mówi ze w tym miejscu by la jednostka wojskowa a nie park zieleni
Ujeżdżalnia koni - a propos - czy konie mnie słyszą? P.s. - Wiele lat temu remontowano historyczne kino Uciecha i filmy wyświetlano w Ujeżdżalni. Było lato, wakacje. nuda...Pożyczyłem od kolegi złotówkę, bilet kosztował 1.70, i z grupą kilku-kilkunastu osób poszliśmy do kina. Przez tą pożyczoną złotówkę zapamiętałem nawet tytuł filmu. Był to słynny film o słynnym inżynierze Sołdku, który wybudował słynny statek Sołdek! Wyszedłem przed połową filmu z innymi widzami, a dług pozostał! I utrwalił się w pamięci. Dług honorowy oddałem.
Dzień dobry Panie Andrzeju, dębicki czytelnik to ciężki orzech do zgryzienia, zarówno pod względem źródła jak i samej treści. Ja się bardzo cieszę że Kraków a nie Podkarpacie ukształtowało Pana Charakter. Pozdrowienia od Piotrka z MOPS
"Wiceburmistrz Iwasieczko prorokował też, że obecność wojska spowoduje wzrost poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców." - niech Pan spojrzy na świat. Chcemy czy nie chcemy to wojsko jest potrzebne. Przed agresją może obronić tylko karabin...
Janiec ty komuchu
Panie Andrzeju ma Pan 100% racji, byłoby pięknie a nawet bardzo pięknie, jeżdzimy po świecie i widzimy jak wiele miast ma piękne parki lub inne tereny zielone w środku miasta, gdzie mieszkańcy mogą złapac oddech, gdzie starsi ludziue przesiadują z wnukami na ławeczkach, gdzie mogą się spotkać z dawno nie widzianymi znajomymi, ech szkoda gadać ale może można jeszcze zrobić kawałek fajnego terenu zielonego tam gdzie jest boisko, na tyle mieszkań co sie tam buduje to aż sie prosi
Ludzie teraz główkują za co kupić chleb i zapłacić za gaz. Idealny moment żeby "cichaczem" załatwić sprawę hali, gdy mieszkańcy mają większe problemy na głowie.