Reklama

Mały puszczyk dostał kawalerkę i szansę na życie

21/04/2026 11:08

Gdyby nie grupa ludzi dobrej woli, mały puszczyk miałby marne szanse na przeżycie. Znawcy ptasich zwyczajów podpowiadają, co robić w sytuacji, kiedy natkniemy się na pisklaka.

Karolin Koczaj-Mierzwa nie spodziewała się, że spacer w bukowym lesie między Stasiówką a Latoszynem będzie miał taki finał. Pod drzewem zauważyła białą puchatą kulkę, która okazała się pisklęciem. O tym, że to młode dużego ptaka, świadczył jego gabaryt. Pani Karolina postanowiła wezwać pomoc. Zadzwoniła do fotografa przyrody Dariusza Tyrpina, a on powiadomił kolegów: Roberta Sypnia – również fotografa i leśnika Jacka Warżałę. Wszyscy mają na koncie niejedno piękne zdjęcie, którego bohaterami są ptaki, wszyscy są ich miłośnikami, maja dużą wiedzę na temat ptasich zwyczajów.

Reklama

Kiedy zjawili się we wskazanym przez Karolinę Koczaj-Mierzwę miejscu, pisklak nadal siedział pod drzewem. Ale szybko zorientowali się, że gdzieś blisko jest jego matka.

- Kilkudniowy pisklak puszczyka był w bardzo dobrej kondycji, ważył swoje, a biorąc pod uwagę, że obok niego leżała upolowana mysz polna, można śmiało stwierdzić, że rodzice dobrze zadbali o jego żołądek – opowiada Dariusz Tyrpin.

Samica rzeczywiście była blisko, monitorując sytuację z sąsiedniego drzewa.

Oględziny pisklęcia wykazały, że podczas upadku z gniazda nie doznał żadnych obrażeń, skrzydła są całe, dziób i szpony bez uszkodzeń.

Reklama

Zapadła decyzja, by młodego umieścić na drzewie, z którego spadł. Ekipa ratunkowa szybko zorganizowała nowe lokum dla malucha w postaci specjalnego kosza, wyłożonego ściółką i drobnymi gałęziami, by stworzyć mu warunki jak najbliższe tym, które miał w rodzinnym gnieździe. Koszyk z małym lokatorem został powieszony na buku, trochę poniżej dziupli, gdzie mieszkają jego rodzice z jeszcze jednym pisklęciem. Jak zapowiedział Dariusz Tyrpin, codziennie wraz z kolegami sprawdza, jak się ma mały puszczyk. I wygląda na to, że wszystko u niego w porządku. W pobliżu zawsze jest matka.

- Nie zabierze go z powrotem do gniazda, ale wykarmi – tłumaczy fotograf przyrody.

Reklama

Przy okazji tej sytuacji Dariusz Tyrpin zwraca uwagę na to, jak powinniśmy się zachować, znajdując młode samotne ptaki.

- Gdy zobaczymy pisklaka na ziemi, powinniśmy mu pomóc, próbując zainstalować go na gałęzi najbliższego drzewa i najwyżej, jak się da. Tak samo jest z podlotami (nieco starszymi w etapie rozwoju). Absolutnie NIE należy zabierać ich do domu, bo w pobliżu są jego rodzice, które bacznie je obserwują, nawet z daleka – przestrzega.

Na swoim facebookowym profilu zamieścił grafikę Stowarzyszenia Ochrony Sów, z której wynika, że młode tych ptaków nie zawsze potrzebują pomocy. Starszym pisklętom, tzw. podlotom zdarza się, że wypadają z gniazda. Co zaskakujące, potrafią same wspiąć się na drzewo, używając haczykowatego dzioba i ostrych szponów.

Reklama

Jeśli pisklę jest zdrowe i silne, wystarczy umieścić je w bezpiecznym miejscu, tak, by nie padło ofiarą drapieżnika i nie rzucało się w oczy ludziom. Matka zawsze będzie w pobliżu, by zaopiekować się swoim młodym.

Czytaj także: Strażacy mają nowy wóz 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/04/2026 11:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama