Do powalonych przez wichurę drzew od soboty w nocy strażacy wyjeżdżali prawie dziewięćdziesiąt razy.
Strażacy ochotnicy z Paszczyny pracowali wczoraj między innymi w Zawadzie, gdzie powalone drzewo zawisło na linii energetycznej. Wcześniej byli w Pustkowie Osiedlu, tutaj wyrwane przez wiatr drzewo zatrzymało się na odrodzeniu.
Podobne przypadki strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Dębicy odnotowali między innymi w Gołęczynie, gdzie złamane drzewo spadło na budynek stajni, w Pustyni, gdzie konar wsparł się o dach stodoły, Latoszynie - tam zatarasowało drogę i Nawsiu Brzosteckim - drzewo spadło na teren szkoły.
Bryg. Jacek Pawłowski mówi, że chociaż znana jest liczba interwencji związanych z wywróconymi przez wiatr drzewami, nie sposób policzyć, ile ich uległo zniszczeniu.
- Czasami strażacy jechali na miejsce i okazywało się, że połamanych drzew jest kilka. Ogółem może to nawet być 200 sztuk - wyjaśnia rzecznik.