Reklama

Kto ma szczęście, rogi w lesie wypatrzy

03/03/2020 12:44

W Nadleśnictwie Dębica, którym kieruje, Wacław Pankiewicz jelenich rogów nigdy nie znalazł. Ale wie, że i u nas można trafić całkiem ładne zrzuty. Tyle że trzeba mieć wiele szczęścia, bo takie trofeum to prawdziwa rzadkość. Co nie zmienia faktu, że do lasu zawsze warto się wybrać - ot, choćby na spacer w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny.

Wędrownisia nawet zobaczyć trudno
- Proszę panią, to jest jak szóstka w toto-lotka - mówi Jacek Warżała, podleśniczy Leśnictwa Machowa.
A to właśnie tutaj w powiecie dębickim jelenia spotkać ponoć najłatwiej. Chociaż i to udaje się nielicznym, bo to zwierzę niezwykle czujne i płochliwe. Trudno go podejść. Poza tym - jak zapewnia JacekWarżała - piękne rogacze są ciągle w ruchu i przemieszczają się z miejsca na miejsce.
- Jeleń to taki wędrowniś - śmieje się.
W lesie jest codziennie, ale przez trzydzieści lat, od kiedy jest leśnikiem, zrzuty trafiły mu się może z pięć razy. Dlatego - chociaż to bardzo atrakcyjne trofeum i na dodatek zdobyte bez rozlewu krwi - odradza wycieczki do lasu w poszukiwaniu rogów. Zapewnia, że trudno je znaleźć, bo nie odcinają się od podłoża kolorem. Chyba że spadnie śnieg, ale na to raczej widoków już nie ma.
Więcej szczęścia do znajdowania poroży ma Marcin Zawojowski z Góry Motycznej. Jest myśliwym, zna zwyczaje i ścieżki zwierząt. Dzięki temu wie, gdzie szukać.
- Jawornik, Głowaczowa. Trzeba zwracać uwagę na młodniki, pola uprawne - radzi.
Zrzucone rogi znajduje co roku od 5 lat. W swojej kolekcji ma 4 poroża jeleni i jedno łosia.
Bo inaczej jedzą 
Wacław Pankiewicz nie ukrywa, że zrzucone przez jelenia poroża o tej porze roku znajdował, i owszem. Tyle tylko, że wtedy był nadleśniczym wiele kilometrów od Dębicy, gdzie teraz pracuje.
- W Magurskim Parku Narodowym. Tam jeleni jest o wiele więcej. I poroża mają większe, mocniejsze, niż te nasze - przekonuje nadleśniczy. 
Jego zdaniem jakość koron, jakie na głowach dźwigają nasze rogacze, to kwestia pożywienia. U nas bardziej ubogiego, niż na przykład w lasach Beskidu Niskiego. Ale Wacław Pankiewicz zapewnia, że jeśli ma się farta i tutaj można trafić na całkiem przyzwoity zrzut.
- Stasiówka, Brzostek, Januszkowice, Żdżary - wymienia lasy, gdzie można liczyć na łut szczęścia.
On jelenia ma całego
Kiedy zastanawiam się, kto ze znanych mi miłośników przyrody może mieć w swojej kolekcji jelenie rogi znalezione w lesie na przedwiośniu, pierwszy do głowy przychodzi mi Dariusz Tyrpin. Znany nie tylko w powiecie fotograf, pasjonat natury. W lesie spędził nie tyle wiele godzin, co wiele dni. Tymczasem - niespodzianka!
- Nie, sam nie znalazłem nigdy. To nie jest takie łatwe - mówi Dariusz Tyrpin.
Jednak specjalnie nad tym nie ubolewa, bo w swoich zbiorach ma o wiele cenniejsze dla niego zdobycze. Są nimi zdjęcia jeleni. Tym bardziej znaczące dla każdego fotografa przyrody, że czasami nie wystarczy szczęście - trzeba mieć też cierpliwość , a i cokolwiek wiedzieć
o życiu jeleni i ich naturze.
- Najpiękniejszego byka trafiłem na Berdechu - wspomina i słychać, jak uśmiecha się do tego wspomnienia.

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama