Jedni wolą wersję klasyczną, inni bardziej wyszukaną. I choć przywędrował do nas w XIX wieku z Austrii, to dziś uznawany jest za typowo polską potrawę. 7 listopada obchodzimy Dzień Kotleta Schabowego.
Najprostszym sposobem jego przyrządzenia jest oczywiście rozbicie kawałka wieprzowiny, delikatne posolenie i opanierowanie w mące, rozbełtanym jajku oraz bułce tartej. Dla wielu osób kotlet schabowy nie istnieje, jeśli nie ma w nim kości. Należy jednak pamiętać, że wtedy trudniej go usmażyć.
Ale jest jeszcze wersja bardziej skomplikowana, choć nie jakoś bardzo. Wersja po której nasz schaboszczak będzie smakował wyśmienicie. Dodatkowo ten sposób pozwoli nam na pozbycie się charakterystycznego i niekoniecznie przyjemnego aromatu mięsa wieprzowego.
Składniki:
2 kawałki schabu
1 cebula
szklanka mleka (3,2% tłuszczu)
mąka do panierki
sól
pieprz
bułka tarta
masło klarowane
jajko
Mięso rozbijamy na cienkie kotlety. Do miski wlewamy mleko, a następnie dodajemy i pokrojoną w piórka cebulę. Przekładamy do mleka z cebulą mięso, miskę owijamy folią aluminiową i odstawiamy na 2 godziny do lodówki. Po upływie tego czasu mięso wyjmujemy z marynaty i dokładnie odsączamy, np. za pomocą ręcznika papierowego.
W naczyniu rozbijamy jajko, do którego należy dolać kilka łyżek mleka. Dodajemy sól oraz pieprz i całość mieszamy do połączenia składników. Do kolejnych naczyń wsypujemy mąkę i bułkę tartą. Panierujemy nasz schab w kolejności: mąka, jajko, bułka tarta. Tak przygotowane kotlety smażymy na maśle klarowanym z obu stron, aż do uzyskania złotego koloru.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Po upływie tego czasu mięso wyjmujemy z marynaty i dokładnie odsączamy..." A co robi się z marynatą?
Pewnie zapija się nią tego kotleta. Swoją drogą, po takim kotlecie z masłem klarowanym, mlekiem, jajem i bułką tartą to chyba nie wolno swych czcigodnych 4 liter na niczym posadzić, jeno trza porządną fizyczną robotę wykonać.
"Po upływie tego czasu mięso wyjmujemy z marynaty i dokładnie odsączamy..." A co robi się z marynatą?
Pewnie zapija się nią tego kotleta. Swoją drogą, po takim kotlecie z masłem klarowanym, mlekiem, jajem i bułką tartą to chyba nie wolno swych czcigodnych 4 liter na niczym posadzić, jeno trza porządną fizyczną robotę wykonać.