Po jednej z przedpołudniowych mszy świętych w kościele w Pustkowie ks. Damian Warzecha zapraszał na jasełka przygotowane przez prowadzoną przez niego grupę młodzieżową. Koncelebrujący z nim nabożeństwo misjonarz z Peru ks. Grzegorz Kubalica, pochodzący zresztą z Dębicy, zdradził, że jego kolega, z którym studiował w seminarium w Tarnowie, nie mógł przed premierą spać przez pół nocy.
Zgromadzeni w kościele wierni stwierdzili, że tak bardzo przejął się tym, żeby wszystko wypadło jak najlepiej. Być może to też był jeden z powodów. Ale ks. Damian miał jeszcze większe zmartwienie. Zastanawiał się, jak sprawdzi się w roli... diabła. Z jego gry wywnioskować można jedno - głównego wroga w kapłańskiej posłudze musi znać bardzo dobrze. A to plus dla niego.
To właśnie sceny z jego udziałem, kiedy wraz ze śmiercią przyszedł po duszę króla Heroda, granego przez kościelnego Mirosława Wojtaszka, wywoływały wśród publiczności największe salwy śmiechu. Nie zabrakło też chętnych do zrobienia sobie z nim zdjęcia po zakończonym spektaklu.
Zainteresowanie jasełkami było tak duże, że w dolnym kościele zabrakło miejsc siedzących. A młodzi aktorzy, zanim wyszli na scenę, przynosili dodatkowe krzesła, by szczególnie starsi widzowie mogli obejrzeć widowisko na siedząco.
Czytaj też Królowie od karczmy woleli stajenkę