- Nie ma co panikować, wszystko organizujemy, msze święte odbędą się jak w każdą niedzielę - zapewnia ks. Ryszard Piasecki, proboszcz parafii św. Jadwigi. U jednego z wikariuszy potwierdzono obecność koronawirusa, obecnie przebywa on w domu rodzinnym. Ale wszyscy księża, pracujący w parafii, poddani zostali kwarantannie.
Ksiądz, który ma wirusa, zaraził się, gdy przebywał na urlopie poza Dębicą. Wrócił do swojej parafii, nie było żadnych objawów, które mogły niepokoić. W kościele św. Jadwigi odprawiał msze, udzielał komunii św., głosił kazanie.
- Nic nie wskazywało, że jest chory - mówi ks. Ryszard Piasecki.
Dopiero po jakimś czasie okazało się, że osoba, z którą miał kontakt w Nowym Sączu jest zarażona koronawirusem. To ten chory wskazał, że spotkał się z wikarym. Test potwierdził, że ksiądz z Dębicy też jest zarażony.
Gdy informacja dotarła do dębickiego Sanepidu kościół św. Jadwigi od razu został zamknięty, odwołana została m.in. planowana dzisiaj msza dla dzieci pierwszokomunijnych.
Teraz służby sanitarne muszą wszystko zdezynfekować.
Ks. prałat Ryszard Piasecki zapewnia, że od jutra świątynia będzie otwarta. Pomogą kapłani z Dębicy i innych parafii, nabożeństwa odbywać się będą normalnie. Także w niedzielę odprawione zostaną wszystkie msze św.
Parafia potrzebuje pomocy z zewnątrz, bo wszyscy jej kapłani przebywają na kwarantannie. Jak wyjaśnia ks. Piasecki, mieli kontakt z wikariuszem, co najmniej przez 15 minut w odległości 2 metrów.
Zakażony wikariusz, który wyjechał z Dębicy, czuje się bardzo dobrze. Jak zapewnia ks. Ryszard Piasecki, dobrze czują się też kapłani, przybywający na kwarantannie na plebanii św. Jadwigi. I jeszcze raz potwierdza, że kościół zostanie jutro otwarty, a nabożeństwa, w tym niedzielne, odbędą się zgodnie z planem.
- Mam nadzieję, że wyniki naszych testów okażą się negatywne - dodaje proboszcz dębickiej Fary.
Zostali nim poddani wszyscy, pracujący w parafii i kościele.