Na blogu Dominika Łazarza, widniejącego na oficjalnej stronie Parlamentu Europejskiego jako usługodawca europoseł PO Elżbiety Łukacijewskiej, można przeczytać wpis o rzekomo kłamliwej kampanii billboardowej polskich elektrowni. Postanowiłem się temu trochę przyjrzeć.
Na znanych wszystkim billboardach napisano, że opłata klimatyczna UE to 60% kosztów PRODUKCJI energii. Pan Dominik wrzucił zdjęcie plakatu z domalowanym (malowanie po plakatach kandydatki PO na prezydenta zgłaszał na policję - to też zgłosi?) przez wandala napisem "kłamstwo". Szkopuł w tym, że to prawda, co potwierdza sama Komisja Europejska. Na grafice umieszczonej na oficjalnych kanałach KE czytamy "Koszty emisji CO2 stanowią 60% kosztów PRODUKCJI energii (...)". Dalej mamy wyjaśnienia jaki ma to udział w całości rachunku za prąd. Niemniej - 60% w PRODUKCJI energii jest daną prawdziwą. Kampanię finansowały elektrownie odpowiedzialne za produkcję energii właśnie. Od przesyłu, dystrybucji itd. są inne podmioty, więc naturalne jest to, że producenci wypowiadają o swoich kosztach. Tym bardziej, że emisje dotyczą właśnie wytwarzania energii a nie jej przesyłu itd. Gdzie więc to kłamstwo? Niemożliwie przecież, aby pan Dominik "pomawiał" kogoś o kłamstwo ;)
Billboardy nie opisują też, że UE dostaje pieniądze z handlu emisjami CO2, choć to system handlu emisjami jest mechanizmem unijnym właśnie, stąd prawdziwe jest wiązanie polityki unijnej ze skutkami w postaci cen energii. Dalej p. Dominik pisze, że PiS odpowiada za to, że podobno większość środków z opłat emisyjnych przeznacza się na zbędne wydatki. To też można sprawdzić.
Dyrektywa unijna o handlu emisjami mówi, że co najmniej 50% środków z opłat za emisje ma być przeznaczone na cele klimatyczne. Państwa członkowskie składają z tego roczne raporty. Instytucje unijne nigdy nie kwestionowały polskich sprawozdań w tym zakresie, więc można wysnuć wniosek, że warunek był spełniony. Znalazłem raport opracowany w 2016 r., gdzie analizowano sprawozdania krajów członkowskich UE za lata 2013-2015, więc u nas w schyłkowym okresie rządów umiłowanej przez p. Dominika PO. Tam wskazano, że Polska przeznaczała wówczas 52% środków z handlu emisjami na działania klimatyczne. Czyli w zasadzie mamy sytuację podobną za obecnych jak i poprzednich rządów. Czy Pan Dominik będzie szukał, gdzie poszła prawie połowa środków za rządów jego partii-matki? Obecny rząd środki z tych opłat przeznacza m.in. na programy "Czyste Powietrze", "Mój Prąd" czy "Mój Elektryk", sporo jest dystrybuowane przez NFOŚiGW. To działania znane każdemu z nas.
Na koniec pan Dominik z bliżej nieokreślonych powodów przytacza roczne wydatki KPRM (850 mln złotych). Nie wiem po co, ale dla równowagi dorzucę wydatki z 2020 r. w dziale administracja w segmencie samej Komisji Europejskiej: 3,7 miliarda euro. W KPRM miliony, w KE miliardy, u nas złotych a tam euro.To jak ktoś byłby ciekaw.
Ponieważ lubię dane i ich analizę, to zajrzałem do zbiorów Eurostatu (tego źródła pan Dominik chyba nie zakwestionuje). A tam według danych z 2021 r. przeliczając standardem siły nabywczej (PPS) w segmencie gospodarstw domowych do 4 osób (średnie zużycie energii) Polska ma 5. miejsce jeśli chodzi o ceny energii. Droższą energię mają Czechy, Niemcy, Hiszpania i Rumunia (w przeliczeniu na euro mamy odległe 17. miejsce). Cena samej energii odliczając podatki i opłaty krajowe stanowi (odrzucając skrajności) w państwach członkowskich 50-80% rachunku. Najbardziej opodatkowana jest energia w Danii, Niemczech, Portugalii. W Polsce w cenie samej energii bez podatków, opłat znaczny udział ma właśnie koszt emisji CO2.
Wnioski? Nie ma tu prostych czy też czarno-białych konkluzji. Transformacja energetyczna jest niezbędna, a to proces na lata i musi odbyć się z uwzględnieniem skutków społeczno-gospodarczych. Polityka UE musi uwzględniać różnice między krajami członkowskimi w zakresie miksu energetycznego i ogólnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Faktem jest, że znaczną część (ok. 60%) kosztów produkcji energii w Polsce stanowią certyfikaty emisji CO2, a handel nimi jest elementem polityki UE. Siłą rzeczy w samym rachunku odsetek ten jest mniejszy, ale słynne plakaty mówią o produkcji energii a nie rachunku, a udział rzędu 20-25% pochodnej polityki UE w naszych rachunkach nadal jest niepomijalny. Czy stwierdzanie faktów, analiza danych to Polexit? Według gorących głów z wbitym dogmatem o nieomylności i wspaniałości UE może tak. Ale ekstremami nie ma się co przejmować, tylko próbować patrzeć na cały obraz. I działać wyciągnąwszy wnioski.
P.S. Kompresja robi swoje, więc jak ktoś chce bliżej przyjrzeć się danym to zapraszam na strony Eurostatu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zaraz jeszcze się pojawi argument, że te miliony na KPRM to z naszych pieniędzy bo przecież rząd nie ma swoich. Dokładnie tak jest. Z naszych te miliony tak samo jak te miliardy euro na KE bo przecież UE też nie ma swoich pieniędzy tylko obywateli poszczególnych krajów członkowskich w tym PL. Czas to w końcu zrozumieć.
Nie, zaraz się pojawi Pan Dominik i Wam wszystko wyjaśni - o demokracji i wielu innych rzeczach o których ja tam nie mam pojęcia…
Panie Mateuszu jakie środki z opłat za emisję CO2 rząd przeznacza na programy klimatyczne?? Tak się składa, że niedawno założyłem fotowoltaikę ale nie otrzymałem ŻADNEJ dotacji. Nie ma na to żadnych pieniędzy, bo te grube miliony z opłat za emisję CO2 są przeznaczane na... no właśnie, gdzie są te pieniądze?? Proszę więc bzdur nie pisać, że rząd wspiera ludzi jakimiś programami klimatycznymi, bo nie robi tego. Mało tego, ten rząd doprowadził do takiej zmiany przepisów, że już za kilkanaście dni montaż fotowoltaiki przestanie się opłacać przeciętnemu Kowalskiemu. Zamiast wspierać rozwój mikroinstalacji fotowoltaicznych modernizując sieci przesyłowe ze środków z opłat za emisję CO2 (bo w tym celu są te opłaty) dokonano coś wręcz przeciwnego - postanowiono "zarżnąć" fotowoltaikę w Polsce.
Panie Robercie - odsyłam do sprawozdań składanych przez poszczególne kraje członkowskie do Brukseli. Tam trzeba wykazać określone informacje. UE nie kwestionowała naszych sprawozdań - wypełniamy zapis dyrektywy o przeznaczeniu min. 50% na cele klimatyczne. Na fotowoltaikę jest program Mój Prąd, trzeba na bieżąco śledzić czy będą kolejne ogłoszenia o naborze, poprzedni skończył się w październiku 2021 r. Budżet na to był rzędu 500 milionów zł. Oprócz tego jest np. Czyste Powietrze - sama prawda a nie bzdury :)
Panie Mateuszu pogrąża się Pan coraz bardziej. Odpisał mi Pan, że na program "Mój Prąd" był budżet rzędu 500 milionów zł. Tak, to prawda. Dodam, że na "Czyste powietrze" w ubiegłym roku trafiło 1,76 mld zł. I jeszcze dodam, o czym Pan nie wspomniał, że tylko w ubiegłym roku rząd Polski zarobił na sprzedaży emisji CO2 dokładnie 25,3 mld złotych! I tu nasuwa się pytanie - gdzie te pieniądze się rozpłynęły?? Te środki mają być przeznaczane na wspieranie inwestycji związanych z OZE, czyli redukcją emisji CO2 - czyli finalnie ratowaniem naszego klimatu przed takimi kataklizmami jak wczorajsze trąby powietrzne, które coraz częściej zaczynają się w naszym kraju pojawiać jako namacalny efekt zmian klimatycznych!!! Osiemdziesięcioletni staruszkowie mówią, że takich huraganów nigdy w życiu nie widzieli! Teoretycznie co najmniej połowa tych środków powinna być na ten cel przeznaczona, ale w przypadku tak zacofanego energetycznie kraju jak Polska chyba wskazana byłaby duża wyższa wartość. Niestety wiele z tych środków jest przeznaczana na cele bardzo luźno związane z klimatem. Niestety wiele z tych środków jest przeznaczanych na cele mające tak "luźny" związek z klimatem i modernizacją infrastruktury energetycznej jak, dla porównania zakup Pegasusa z Funduszem Sprawiedliwości, z którego środków go zakupiono (przykład pierwszy z brzegu, żeby nie szukać daleko analogii). "Kreatywna księgowość" tego rządu jest nieograniczona, choć zaczyna ocierać się już o takie absurdy i paradoksy, że nawet prości ludzie karmieni propagandą TVP zaczynają już dostrzegać, że jednak coś jest nie tak z tą władzą i jej polskim nieładem... I jeszcze na koniec, wspomniałem że zainwestowałem w fotowoltaikę ale nie otrzymałem żadnej dotacji (nie ma pieniędzy na dotację, bo ponad 20 mld zł rozeszło się nie wiadomo na co) i wspomniałem, że ta władza doprowadziła do takiej zmiany przepisów, że od 1 kwietnia montaż fotowoltaiki po prostu przestanie się opłacać. W odpowiedzi napisał mi Pan "trzeba na bieżąco śledzić czy będą kolejne ogłoszenia o naborze". Nie wiem czy Pan zastanawia się nad tym, co Pan pisze, ale odebrałem to trochę tak, jakby zaśmiał mi się Pan w twarz udzielając takiej "porady".
Panie Robercie zachęcam do uważnej lektury tego, co napisałem. Środki z uprawnień mają w min. 50% iść na cele klimatyczne, z czego co roku się sprawozdajemy w UE a ta dotychczasowych raportów nie kwestionowała. Rozliczenie za 2021 będzie dopiero sporządzone i wówczas przekonamy się o zagospodarowaniu tych środków, ale już można przeczytać o planach dotyczących przeznaczenia 40% tej kwoty na Fundusz Transformacji Energetyki. Wzrosły ceny, wzrosły wpływy więc można pozwolić sobie na śmielsze plany związane z tymi środkami. Jeśli ma Pan dane, dokumenty o tym co wliczono w te 50% jako "luźno związane" z celami klimatycznymi, to proszę o link. Jeśli Pan danych nie ma, to dyskusja o wyobrażeniach jest bezcelowa. Fotowoltaika - podkreślił Pan, że nie otrzymał żadnej dotacji. Ja w odpowiedzi wskazałem, że takie możliwości były. Być może będą następne. Informacja o tym programie była dostępna i każdy planując inwestycję mógł to uwzględnić. A skoro Pan zamontował fotowoltaikę, to jeśli dobrze kojarzę zachowuje Pan prawo do dotychczasowych rozliczeń na 15 lat.
Panie Robercie W. gratuluję merytorycznej orki pisowca. Choć podziwiam, że Panu się chce, oni i tak napisze tak aby wyszło, że PiS jest najwspanialszy.
Panie M Cebula, Moj Tata jest emerytowanym energetykiem. Powiedział mi że linie energetyczne w Polsce są z lat 60 tych ubiegłego wieku. Nic w tej sprawie się nie zmieniło. Środki z środków z emisji Co2 przeznaczyliśmy na programy socjalne które cementują wasz elektorat. DO CZASU !
Ciężko się czyta te bzdury. Skoro rząd ma nadwyżki CO2 i te sprzedaje to znaczy, że resztę praw mogłyby wykorzystać elektrownie. I wtedy prąd byłby tańszy bo odpadają prawa do CO2. Ale co robi PIS? Sprzedaje dużo, dużo więcej i marnotrawi uzyskane w ten sposób pieniądze. Elektrowniom brakuje praw do CO2 to muszą dokupić na giełdzie, a to że prawa ostatnio bardzo rosły rządu PIS nie interesuje. Energetyka i tak to wrzuci w rachunek, zwali na unię i ekologię a finalnie i tak Polak zapłaci. Cała filozofia rządu PIS.
Co ty bredzisz o nadwyżce ! Polska ma duży deficyt uprawnień CO2 i musi je dokupywać a właściwie konkretni emitenci czyli elektrownie, ciepłownie , firmy produkcyjne. Jak nie masz pojęcia to nie zabieraj głosu
Polska ma deficyt uprawnień CO2 i dlatego rząd PISu sprzedał jeszcze do tego posiadane uprawnienia za 62 mld? Ty rzeczywiście masz pojęcie. Pisowskie orły ekonomii. Sprzedać taniej kupić drożej.
Uprawnienia są przydzielane na każdy kraj wedle unijnych zasad. Nie ma nieograniczonej puli. Co więcej, jedynie część z tych uprawnień można przeznaczyć bezpłatnie i to na określone cele (np. na zabezpieczenie przed tzw. uciekającą emisją). Kwota 60 mld zł to dochód za lata 2013-2021. Polska co roku składa sprawozdania do UE i zgodnie z dyrektywą UE minimum 50% musi iść na cele klimatyczne. UE nie kwestionowała naszych sprawozdań. Przypomnę, że we wpisie przytoczyłem raport za lata 2013-2015 (taki jedynie znalazłem) i tam Polska wydatkowała na cele klimatyczne 52% środków z uprawnień.
A po co elektrownie będące spółkami skarbu państwa wydały kilkanaście milionów zł na tę "kampanię informacyjną" ? Może mają za dużo pieniędzy ?
Szanowna Redakcjo debica24! Czy Wy już wprowadziliście cenzurę czy Wasz moderator potrzebuje 24 godziny na zaznajomienie się z dodanym komentarzem i podjęcie decyzji o jego opublikowaniu lub odrzuceniu? Może w ogóle zlikwidujcie możliwość dodawania komentarzy na debica24, bo przy takich opóźnieniach w publikacji komentarzy nie ma to najmniejszego sensu...
"z czego co roku się sprawozdajemy w UE" Polska języka trudna mowa. Przed opublikowaniem tekstu na blogu radzę go zanieść do korekty mamie - polonistce.
Odsyłam do słownika języka polskiego: https://sjp.pl/sprawozdawa%C4%87 Ponadto, wyrażenie zostało użyte w komentarzu a nie w tekście wpisu na blogu - to tak gwoli ścisłości. I radzę dobrze sprawdzić treść komentowanego przez nas wpisu na blogu, bo jest co korygować językowo. O merytoryce nie mówiąc.
Panie Cebula skąd pana rząd wziął pieniądze na oklejanie tymi antyunijnymi plakatami połowy Dębicy? Ja wiem że emeryci i socjalna cześć Polskiego Społeczeństwa to wasz elektorat ale mieszkają tutaj też Ci którzy na to wszystko muszą zapracować a których portfele szabrujecie każdego dnia coraz bardziej, np ukrytym podatkiem 40 % w polskim ladzie do którego nikt nie chce się przyznać.
Rząd mamy jeden - Radę Ministrów i jest to Rząd RP a nie czyjś konkretnie. Kampania nie była finansowana ze środków rządowych. I to by było na tyle :) A w okładanie się maczugami zwłaszcza z anonimami się nie wdaję. Miłego weekendu :)
Proszę aby Radni wyegzekwowali od UM posprzątanie miasta. Na chodnikach i ulicach ( zwłaszcza przy krawężnikach ) zalega gruba warstwa piasku, który w czasie deszczu zamienia się w błoto a suchy w czasie wietrznej pogody fruwa w powietrzu wbijając się w oczy. Niedawno mieliśmy podniesione podatki, a więc na pewno są środki na takie podstawowe cele.
Słuszna uwaga. Za bieżące zarządzanie miastem odpowiada burmistrz Mariusz Szewczyk, on powinien zadbać o realizację tak podstawowych spraw. Jako radny oczywiście sprawę mogę zgłosić, ale jak wiadomo - jestem obecnie radnym mniejszości. Co do podatków mam ten komfort, że byłem przeciwny ich podwyżce tak jak moje koleżanki i koledzy z klubu PiS. Odsyłam do "podwyżkowych" radnych: Marty Czekaj, Renaty Barszcz, Moniki Garduły, Jerzego Kuli, Szczepana Mroczka, Joanny Ożóg, Kaziemierza Saka, Piotra Michonia, Adama Rogowskiego, Leszka Żyłki, którzy od niemal roku sprawują kontrolę nad decyzjami rady miejskiej, w tym głosowali za podwyżkami m.in. podatków, opłat za żłobek, parkowanie itd.
Czy jak sprawowała 11 z PISu prawie 3 lata rządów to było posprzątane? Przypomnijmy kto to był: Andzrej Bal, Mateusz Cebula, Mateusz Kutrzeba, Paweł Hayn, Iwona Przydzielska, Ludmiła Stelmach-Kołodziej, Katarzyna Rostowska-Machnik, Sławomir Gleń, Józef Sieradzki, Jerzy Polniaszek, Stanisałw Ciszek. Tyle w temacie.
Organem wykonawczym miasta jest burmistrz i to on jest władny wydać polecenia w zakresie realizacji bieżących zadań miejskich. Takim niewątpliwie jest sprzątanie miasta. On ogłasza przetarg, wyłania wykonawcę usług i go rozlicza. Od 2014 burmistrzem, a w zasadzie administratorem patrząc na jakość sprawowania urzędu, jest Mariusz Szewczyk. Jaka rada by nie była i jakich uchwał by nie podjęła, to sprzątania miasta nikt za burmistrza nie ogarnie, bo to w jego ustawowych kompetencjach jest to wykonać. Ale oczywiście bardzo chętnie podpiszę się pod projektem uchwały wzywającej Mariusza Szewczyka by wziął się na porządek jeśli to komuś potrzebne :) Rada może burmistrza rozliczać z wykonywania zadań np. przy wotum zaufania i tutaj klub PiS ma ten komfort, że w całej tej kadencji nie byliśmy ani raz za wotum zaufania dla burmistrza ze względu na negatywną ocenę jego pracy. Pozostali radni karnie głosowali "za", czyli m.in. obecny stan czystości miasta ich zadowala jak rozumiem.
Dla wielu osób i również dla mnie nie jest ważne kto rządzi w Dębicy tylko jak rządzi. W mieście jest brudno z powodu zalegającego na chodnikach i ulicach piasku, porozrzucanych opakowań PCV i szklanych, gałęzi itp. Prawie całe miast jest obklejone reklamami - czy w Dębicy będzie obowiązywać ustawa o ochronie krajobrazu ? Często się zdarza, że samochody zatrzymują się poza parkingami na skwerach rozjeżdżając trawniki lub na chodnikach zmuszając pieszych do przejścia ulicą a to stanowi zagrożenie dla ludzi i również ruchu samochodowego - czy ktoś tym się zajmie ?
Wiele z tych spraw jako radny podnoszę na sesjach i zgłaszam w formie wniosków. Przykładowo o uchwale krajobrazowej mówię od 2016 r. Mariusz Szewczyk nie zrobił z tym nic widocznego a to on ma w ręku narzędzia wykonawcze. Kompetencje są ustawowo rozdzielone między radę a burmistrza. Jedni za drugich nie mogą wykonać określonych zadań.
Panie Cebula, no to komentarze internautów pańską narrację zgniotły i to jak walec. Odniósł się Pan do blog Pana Łazarza, który w krótki i dosadny sposób obnażył pisowską narrację antuUE wobec cen prądu. Pan usilnie próbował narrację zmienić ale nie wyszło, oh jak przykro :P
Każdy widzi, to co chce. Ja jak czytam komentarze pod jednym i drugim tekstem mam inne przekonanie. Zwłaszcza komentarze pod wpisem pana Łazarza, te pochwalne, to takie wszystkie podobne jak w wielu innych miejscach są pisane co nie tylko dla mnie jest wystarczającą wskazówką, co do ich autora. Trudno więc się przejmować nimi :) A i komentarz użytkownika Dominik(a) wpisuje się w podobne poszlaki jak używane słownictwo czy popełniane literówki. Niezmiennie zachęcam do używania swojego konta skoro się je już ma tutaj założone.
Pan naprawdę ma problem... samouwielbienie level hard ????♀️
Nawiązując do tytułu powyższego artykułu " Zejdźmy na ziemię " uważam, że dobrze byłoby podsumować ubiegły rok tj. przedstawić dębiczanom wszystkie ważne dla miasta i jego mieszkańców inicjatywy Radnych, które zostały zrealizowane i również te których nie udało się sfinalizować. Można pominąć temat wysokich podwyżek wynagrodzeń przyznanych Burmistrzowi i Radnym, sprawę krokodyli, ławeczki itp. - ponieważ wszyscy je znamy. Mieszkańców interesują istotne sprawy - oto przykład: działania podjęte w ubiegłym roku w temacie eksploatacji wód geotermalnych a to z uwagi na rosnące koszty ciepła systemowego i ochronę środowiska,
Mateusz przestań ????♀️ wszyscy wiemy, że dzięki tobie wszystkie inwestycje!
Zacząłem czytać, doczytałem o porysowanym, poniszczonym plakacie i mi się odniechciało dalszej lektury. Panie Mateuszu, proszę mnie poprawić jeżeli jest inaczej, ale wydaje mi się, że wyborcze plakaty są chronione prawem.....? Jeśli tak, to na co te porównania? Brak argumentów? Jest pan naprawdę mocno i sfrustrowany i jednocześnie frustrujący, pokazując parcie na władzę, której w pewnym stopniu został Pan pozbawiony. Co do zawartości merytorycznej plakatów. Oczywiście, że dane są sfałszowane. Jasne, że 2+2 można podnieść do kwadratu, wyciągnąć z tego pierwiastek kwadratowy, pomnożyć, a później podzielić przez tę samą liczbę, itd, itd, ale na końcu i tak wyjdzie 4. Więc po co to? Dla ciemnego ludu? Wygląda, że już nie taki ciemny..... ???? A pan się weźmie za pracę, a nie za pierdoły i przestanie być obrażonym na cały świat z powodu utraty funkcji. I prawda Panie Mateuszu. Tylko prawda, a nie półprawdy i niedopowiedzenia. Nie każdy Mateusz musi być Pinokiem. Naprawdę.
Próbuje Pan robić wrażenie kumatego i sarkazmu z plakatami Pan nie wyłapał? :) A argumenty są przedstawione, dla chcącego nic trudnego je wyłapać. Czy ma Pan dane, które podważają, że te uprawnienia CO2 NIE stanowią ok. 60% kosztów PRODUKCJI energii? Bo to potwierdzała nawet KE (potem zmienili komunikację unikając tej informacji). Co do mojej pracy, wykonuję i tą zawodową i społeczną, proszę się nie martwić. I nie oceniać swoją miarą jeśli chodzi o interpretację zmian w prezydium rady. Paradoksalnie pokazały one niemało mieszkańcom.
Zaraz jeszcze się pojawi argument, że te miliony na KPRM to z naszych pieniędzy bo przecież rząd nie ma swoich. Dokładnie tak jest. Z naszych te miliony tak samo jak te miliardy euro na KE bo przecież UE też nie ma swoich pieniędzy tylko obywateli poszczególnych krajów członkowskich w tym PL. Czas to w końcu zrozumieć.
Nie, zaraz się pojawi Pan Dominik i Wam wszystko wyjaśni - o demokracji i wielu innych rzeczach o których ja tam nie mam pojęcia…
Panie Mateuszu jakie środki z opłat za emisję CO2 rząd przeznacza na programy klimatyczne?? Tak się składa, że niedawno założyłem fotowoltaikę ale nie otrzymałem ŻADNEJ dotacji. Nie ma na to żadnych pieniędzy, bo te grube miliony z opłat za emisję CO2 są przeznaczane na... no właśnie, gdzie są te pieniądze?? Proszę więc bzdur nie pisać, że rząd wspiera ludzi jakimiś programami klimatycznymi, bo nie robi tego. Mało tego, ten rząd doprowadził do takiej zmiany przepisów, że już za kilkanaście dni montaż fotowoltaiki przestanie się opłacać przeciętnemu Kowalskiemu. Zamiast wspierać rozwój mikroinstalacji fotowoltaicznych modernizując sieci przesyłowe ze środków z opłat za emisję CO2 (bo w tym celu są te opłaty) dokonano coś wręcz przeciwnego - postanowiono "zarżnąć" fotowoltaikę w Polsce.