Reklama

Kiedy Krzysztof Penderecki zdał maturę, to wszedł na drzewo (zdjęcia)

- I krzyczał na całą Dębicę: zdałem! - wspominała brata Barbara Penderecka-Piotrowska, siostra kompozytora.

Okazją ku temu była uroczystość nadania auli I Liceum Ogólnokształcącego w Dębicy imienia profesora Krzysztofa Pendereckiego, a także odsłonięcia jego popiersia, które wykonał Sławomir Micek.

Wydarzenie, będące częścią obchodów jubileuszu 125-lecia szkoły, prócz reprezentantów lokalnych władz, czy darczyńców i przyjaciół liceum, zgromadziło również bliskich Krzysztofa Pendereckiego. Niestety tym razem bez wdowy po profesorze - Elżbiety Pendereckiej, która ze względów zdrowotnych musiała zrezygnować z przyjazdu. Obiecała jednak, że jeszcze przed końcem roku szkolnego postara się odwiedzić liceum, z którym związany był jej mąż i spotkać z młodzieżą.

Reklama

Na uroczystości była za to córka Krzysztofa Pendereckiego - Beata Penderecka, która odsłoniła popiersie mistrza, kuzynostwo - Jolanta i Andrzej Pendereccy, siostrzeniec Krzysztof Korwin-Piotrowski oraz siostra Barbara Penderecka-Piotrowska. I to właśnie ona w murach szkoły, której Krzysztof Penderecki był absolwentem, tak chętnie wspominała lata, które spędzili w Dębicy.

- Krzysztof był w młodości bardzo żywiołowy i z dużym temperamentem. Reagował z wielkim entuzjazmem. Gdy zdał maturę wyszedł na najwyższe drzewo przed tutejszym gimnazjum i krzyczał na całą Dębicę: zdałem! Był szczęśliwy i ulżyło mu, bo not nie miał najlepszych, ponieważ całą energię wtedy zużywał na ćwiczenie na skrzypcach. Po kilkanaście godzin dziennie, bo chciał być wirtuozem - opowiadała tuż po tym, jak nad drzwiami do auli odsłoniła złoty napis informujący o tym, że jej patronem jest jej brat Krzysztof Penderecki.

Reklama

Barbara Penderecka-Piotrowska przekonywała, że wspomnienia młodzieńczych lat jej brat miał cały czas w sercu. Ożyły szczególnie, kiedy po latach w Dębicy, po koncercie, który zagrał w związku ze swoimi osiemdziesiątymi urodzinami, spotkał się ze swoimi koleżankami i kolegami ze szkolnej ławy. To była chwila, ale zdążył umówić si z nimi i zaprosić ich do Lusławic. I przyjechał cały autobus.

- Opowiadał mi, że gdy wyszedł przed dwór, by powitać gości, zobaczył masę staruszków i to go trochę przeraziło. Natomiast gdy zaczęli wspominać czasy młodości zdawało mu się, że ma znowu kilkanaście lat i powiedział mi, że to było najwspanialsze spotkanie w życiu i że musi to koniecznie jeszcze powtórzyć. Mówił mi to potem jeszcze kilka razy, ostatni raz tuż przed śmiercią. Widocznie w tych spotkaniach był bardzo szczęśliwy w ich towarzystwie i odmłodzony. Nie zdążył, tak był zajęty całe życie - wspominała siostra kompozytora. 

Reklama

O dorobku artystycznym Krzysztofa Pendereckiego opowiedziała za to znawczyni jego twórczości - prof. Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie - Małgorzata Janicka-Słysz.
Muzycznie zilustrowali to wydarzenie uczniowie i absolwenci liceum, szkolny chór, a także Zespół Państwowych Szkół Muzycznych w Dębicy. Obchody jubileuszu 125-lecia szkoły trwać będą jeszcze do czerwca tego roku.

Przeczytaj również: Kuzynów było trzech, a akordeonista tylko jeden (zdjęcia)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama