Gdyby jeszcze kilka miesięcy temu ktoś powiedział jej, że następny rok szkolny rozpocznie w Stanach Zjednoczonych Julia Wierzchowiec pewnie by nie uwierzyła. Ale nie dlatego, że tego nie było w jej planach, tylko że stanie się to tak szybko.
- Julka w ostatnim czasie miała wiele zaproszeń na testy do klubów w Czechach i Kanadzie. Została też zaproszona na try-outy do Nowego Jorku i poleciała tam z tatą - mówi jej mama Anna Wierzchowiec.
No i się zaczęło. Nastolatka z Dębicy ze wszystkich stron słyszała komplementy, trenerzy podkreślali, że jest świetna i nie wyobrażają sobie, żeby już za kilka miesięcy nie byłą zawodniczką Junior Rangers. Nowa adeptka jeszcze zyskała w ich oczach, kiedy poznali ją też poza lodowiskiem. Byli zachwyceni płynnością porozumiewania się przez nią w języku angielskim.
Kiedy zadali Julii Wierzchowiec pytanie, gdzie chciałaby studiować po ukończeniu szkoły, ta odpowiedziała od razu, że w Yale. O kierunek nie pytali, ale gdyby to zrobili, pewnie usłyszeliby coś o prawie.
- My już podpisaliśmy pewne postanowienia. Julka wie, gdzie będzie spać, uczyć się, ile będzie mieć treningów tygodniowo - zdradza Anna Wierzchowiec.
W tym klubie wszyscy mają swoich osobistych trenerów. Dębiczankę pod swoje skrzydła przygarnęła Danielle Ward, legenda kobiecego hokeja w USA.
Nastolatka obecnie kończy naukę w siódmej klasie w Szkole Podstawowej nr 5 w Dębicy. Jest bardzo dobrą uczennicą, wyróżnia się nie tylko w szkolnej rywalizacji sportowej, w której zdobyła w tym roku tytuł mistrzyni Podkarpacia w łyżwiarstwie szybkim. Ostatnio ogłoszone zostały wyniki przedmiotowego konkursu kuratoryjnego z języka polskiego, w którym w finale wojewódzkim zajęła piąte miejsce i zdobyła tytuł laureatki.
- A dodać należy, że z etapu rejonowego do finału weszła z pierwszego miejsca - zauważa Anna Wierzchowiec.
Jako że przez ostatni rok wychowanka KH Dębica grała w klubie w Czechach, rzadko bywała na normalnych lekcjach. Zdecydowanie częściej nauczyciele mieli z nią indywidualne zajęcia. Anglistka chcąc sprawdzić jej poziom opanowania języka, zrobiła jej na pierwszej lekcji test, po ocenieniu którego odłożyła podręcznik klasy na bok i stwierdziła, że ten nie będzie im potrzebny.
Julia za swoje osiągnięcia jest stypendystką burmistrza Dębica i marszałka województwa podkarpackiego. Kiedy jednak przestanie być uczennicą szkoły w Dębicy, nie będzie mogła się starać o przyznanie stypendium na kolejny rok. W USA w pierwszym roku na takie wyróżnienie też nie będzie mogła liczyć. Może się o nie starać dopiero po ukończeniu pierwszego roku szkolnego.
Kiedy pytam Annę Wierzchowiec, czy jej córka w tak młodym wieku poradzi sobie z rozłąką z rodziną i aklimatyzacją w zupełnie nowym miejscu, ta jest przekonana, że Julia da sobie radę. Ma już za sobą pierwszą wprawkę, którą zaliczyła podczas miesięcznego pobytu na obozie hokejowym w Kanadzie, na który zresztą pojedzie również jeszcze w tym roku.
- Zresztą mówiła mi, że w nowym klubie ma już jedną koleżanką, którą poznała w szatni - cieszy się mama młodej hokeistki.
Spełnienie marzeń Julii Wierzchowiec jest na wyciągnięcie ręki, ale okazuje się, że nie jest też do końca takiego proste. Jej nowy klub zorganizuje dla niej miejsce w internacie, szkołę i treningi, ale za to wszystko ktoś musi zapłacić. Rodzice, którym bardzo zależy na tym, by talent ich córki cały czas się rozwijał, robią, co mogą, ale wiedzą, że nie będą w stanie udźwignąć wszystkich kosztów związanych z czesnym, sprzętem, ubezpieczeniem i pobytem w Nowym Jorku.
Dlatego też proszą o wsparcie dla utalentowanej dębiczanki, która już wkrótce może być jedną ze sportowych gwiazd pochodzących z naszego miasta. Więcej o Julii możecie przeczytać w tym artykule.
Wpłat dla Julii można dokonywać na konto Stowarzyszenia Uwierz w siebie nr 09 8642 1139 2013 3913 2857 0001 w tytule przelewu podając hasło: Dla Julii Wierzchowiec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze