Radek Rak zapewnia, że o mieście, z którego pochodzi nie zapomina.
Kiedy Czesław Miłosz został laureatem nagrody Nike miał 87 lat. Olga Tokarczuk 46. Tak Miłosz, jak i Tokarczuk stanęli później przed przedstawicielami Szwedzkiej Akademii, z rąk których odebrali Nobla w dziedzinie literatury.
Co czeka w przyszłości pochodzącego z Dębicy Radka Raka, który po Nike sięgnął w wieku 33 lat? Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jeszcze nikt w tak młodym wieku nie otrzymał tej najbardziej prestiżowej nagrody literackiej w Polsce.
- Naprawdę jestem najmłodszy? Nawet tego nie sprawdzałem. W każdym razie jest to dla mnie ogromne wyróżnienie - przyznaje.
Równie ważne okazało się to także dla dębiczan, nawet dla tych, którzy niekoniecznie znają jego twórczość. Kiedy w telewizji i internecie pojawiła się informacja, że to właśnie pochodzący z naszego miasta autor otrzymuje Nike facebook aż się zagotował. Gratulacjom nie było końca.
Oficjalnie jednak pogratulował mu wtedy tylko starosta Piotr Chęciek. W każdym razie innych wyrazów uznania Radek Rak sobie nie przypomina. Dostał też zaproszenie do I Liceum Ogólnokształcącego, którego jest absolwentem. Na razie jednak nie będzie mógł z niego skorzystać.
- Nie spodziewałem się, że dostanę Nike i wykorzystałem cały urlop - śmieje się powieściopisarz, który na co dzień pracuje w przychodni weterynaryjnej.
Nawet jeśli nie przyjedzie do Dębicy, to zapewnia, że nasze miasto będzie obecne w jego literaturze. Teraz pracuje nad dwoma opowiadaniami, które właśnie w Dębicy się dzieją, oraz nad powieścią poświęconą dębickim Żydom.
- Pierwsze z opowiadań piszę dla Wolnych Lektur i będzie ono moim rozliczeniem z przemocą w szkole. I tą rówieśniczą, jak i ze strony nauczycieli, której nie ukrywam doświadczyłem i z którą będę musiał się ponownie zmierzyć - przyznaje.
Jest to dla niego temat o tyle ważny, że jak przekonuje, w systemie edukacji niewiele się zmieniło i problem jest ciągle palący.
Drugie, lekkie, również rozgrywające się w czasach współczesnych ukaże się w antologii horroru.
Najważniejsza jednak będzie powieść, do której materiały zbiera już od dwóch lat, a która ma nosić tytuł Nie ma chleba w mieście Emaus.
- Jest pan drugą osobą, po moim wydawcy, której zdradzam ten tytuł. Bo myślę, że taki już właśnie zostanie - podkreśla.
Dlaczego Emaus, jeśli powieść ma dotyczyć naszego miasta? Odpowiedź na to pytanie może być oczywista tylko dla tych, którzy czytali Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli, za którą dostał Nike.
Bo Radek Rak właśnie w tej powieści o Dębicy pisze jako o Emaus.
- Nie ukrywam, że jestem wierzący i ta wiara jest dla mnie ważna. A uczniowie Jezusa spotkali go właśnie idąc do Emaus. Czyli spotkali sacrum. A dla mnie takim sacrum jest mój dom, miejsce z którego się wywodzę. Kiedy życie najbardziej mnie szarpało i kiedy wracałem z Krakowa, gdzie dziś mieszkam, do Dębicy to miałem wrażenie obcowania z czymś fundamentalnym, obcowania z sacrum Kiedy widziałem maszt na górze Madze, komin stomilowski, a potem kościół św. Jadwigi, to wiedziałem, że jestem u siebie - mówi.
Boli go tylko to, że podobnie jak wielu młodych ludzi musiał wyjechać, aby się realizować. W Dębicy nie miałby takich możliwości.
- Ale i tak zawsze zostanę stąd. Trochę prowincjonalny i małomiasteczkowy. Ale to moja zaleta i wada jednocześnie - stwierdza.
Przeczytaj również: Wybierz zdjęcie, które najbardziej ci się podoba i kliknij Lubię to!