Reklama

Jechali do tlenku węgla, pomagali leżącemu

O ogromnym szczęściu może mówić 52-letni mieszkaniec powiatu dębickiego, którego znaleźli strażacy jadący do akcji.

Do zdarzenia doszło wczoraj wieczorem, przed godz. 20. Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Brzostku zostali wezwani do Januszkowic, gdzie w jednym z domów włączył się czujnik tlenku węgla. Mieli tam dokonać pomiaru stężenia śmiertelnie groźnego czadu. Po drodze, na wysokości kościoła w Brzostku zauważyli mężczyznę stojącego na chodniku, który machał rękami. Ewidentnie próbował zatrzymać strażaków. Okazało się, że ma ważny powód. Częściowo na chodniku, a częściowo na DK73 leżał mężczyzna, z którym nie było kontaktu

- Dowódca poinformował dyżurnego w Dębicy o sytuacji, ten polecił by zostać na miejscu i zabezpieczyć leżącego do czasu przyjazdu pogotowia i policji - mówi komendant gminny OSP w Brzostku i jednocześnie strażak-ochotnik Daniel Wójcik.

Reklama

Chwilę później na miejscu byli już ratownicy i mundurowi, a strażacy mogli spokojnie pojechać do Januszkowic. W drodze powrotnej znów zatrzymali się pod brzosteckim kościołem, by oświetlić miejsce zdarzenia pracującym policjantom.

- Pierwotnie sprawa zakwalifikowana była jako wypadek - mówi st. asp. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.

Kiedy już udało się porozumieć z 52-latkiem, to okazało się, że żadnego wypadku nie było, a mężczyzna przewrócił się sam. Został przebadany na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Wydmuchał 2,8 promila.

Czytaj także: Wypadek w Podgrodziu. Wezwano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe - wideo

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama