Janosik, czyli o polskim ładzie-nieładzie
W książce o aktorze Janie Kobuszewskim Hanna Faryna-Paszkiewicz przypomina emitowany w latach 70. w telewizji polskiej serial krótkich satyrycznych scenek rodzajowych pt. „Bajki dla dorosłych”.
Jan Kobuszewski siedział w fotelu i wygłaszał wstęp do opowieści, potem je puentował. Dobranocki były krótkie – 7 - 10 minut – lecz bardzo pouczające i przewrotne. A co najważniejsze, nic nie straciły na swojej aktualności.
Taka na przykład bajka o Janosiku, zbójniku podhalańskim. Janosik wpada do karczmy. „Czy tu są bogaci?” – pyta od progu. „Jesteśmy” – odpowiedzieli bogaci górale. „A biedni są?” „Jesteśmy”. „No to, bogaci, oddawać pieniądze biednym!” Oddali. Ale zrobił się krzyk, bo bogaci mówią: „Janosiku, ale teraz my jesteśmy biedni, a oni są bogaci”. „To zwracajcie”. Biedni znów zaczęli krzyczeć: „Jesteśmy biedni!” „To zwracajcie”. I tak kilkanaście razy, aż Janosik zaklął z góralska i ruszył do lasu.
Narrator w osobie Jana Kobuszewskiego powiedział na zakończenie: „Otóż, proszę państwa, do podejmowania spraw politycznych i ekonomicznych nie wystarczają dobre chęci, ale konieczne jest również solidne przygotowanie fachowe”.
Być może ktoś miałby ochotę odnieść działania zbójnika Janosika do chaotycznych ekonomicznych działań premiera Morawieckiego i Polskiego Ładu. A jeśli tak, to tylko jest to pochwała dobrych oraz pouczających opowieści. Warto dodać, że książka o telewizyjnych dobranockach ukazała się w 1977 roku i gdzieś w antykwariatach można ją jeszcze kupić. Kilka złotych kosztuje, a daje dużo przyjemności z czytania.
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Był też taki odcinek Bajek dla dorosłych kiedy to pewna panna czekała w każdą wigilię na swojego męża i czekała aż trafił sie cwaniak który podał sie ze niego. Panna ucieszyła sie i ten został już u niej. Mimo to że wiedziała że to nie ten prawdziwy, ale ileż można czekać...
Kiedy Warszawa płaciła tzw. „janosikowe” na rzecz prowincji, wywoływało to oburzenie jednych i satysfakcję drugich. Teraz, gdy rząd daje jedną ręką 500, a drugą wyjmuje z kieszeni podatnika 1000 - CISZA wśród wyborców pisu. To nadzwyczajne, jak można zmanipulować prostych ludzi.
W jaki sposób wyjmuje 1000?
Widzę, że Pan Redaktor zna się na wszystkim: na logistyce na medycynie na ekonomii/podatkach. Naprawdę pozazdrościć. Skupmy się na ostatniej dziedzinie i cofnijmy się o 15 lat do roku 2007. Pan Redaktor jako Redaktor Senior z pewnością pamięta. W kampanii wyborczej Platforma Obywatelska obiecała ludziom bardzo przejrzysty program podatkowy oparty na zasadzie 3 x 15 (CIT/PIT/VAT). Masa ludzi dała się na to nabrać i Platforma wybory wygrała. Ja również byłem gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania z tym, że wiedziełem, że jeżeli za tą propozycją stały takie tuzy ekonomii Jak Janusz Lewandowski, Jan Krzysztof Bielecki i Leszek Balcerowicz to jest to bujda na resorach i na PO nie zagłosowałem. Jak się później okazało miałem 100% racji. Donald Tusk Polaków bezczelnie okłamał. Podczas 7 lat rządów podniósł 13 podatków 27 razy głównie te najważniejsze PIT CIT i VAT. Rostowski nawet utrącił lokaty z jednodniową kapitalizacją pozwalającą uniknać podatku Belki . Efekt był taki, że pomimo wzrostu podatków podniesienia wieku emerytalnego, zajęcia części funduszy z OFE i relatywnie stałego wzrostu GDP "pinindzy nie było na nic" a Państwo zmierzało wielkimi krokami do kryzysu finansowego. Może Pan Redaktor jako zwolennik opcji anty-PiS odniesie się do tego faktu mającego miejsce 15 lat temu? Szanowni Czytelnicy. Piszę o tym, ponieważ ludzie mają krótką pamięć, a tak ważne fakty z naszego życia trzeba znać. Ponadto młodzież może o tych wspaniałych rządach totalnej opozycji w przeszłości po prostu nie wie, ponieważ w owym czasie była w żłobku albo w przedszolu. Jak zwykle pozdrawiam Pana Redaktora - Seniora
Był też taki odcinek Bajek dla dorosłych kiedy to pewna panna czekała w każdą wigilię na swojego męża i czekała aż trafił sie cwaniak który podał sie ze niego. Panna ucieszyła sie i ten został już u niej. Mimo to że wiedziała że to nie ten prawdziwy, ale ileż można czekać...
Kiedy Warszawa płaciła tzw. „janosikowe” na rzecz prowincji, wywoływało to oburzenie jednych i satysfakcję drugich. Teraz, gdy rząd daje jedną ręką 500, a drugą wyjmuje z kieszeni podatnika 1000 - CISZA wśród wyborców pisu. To nadzwyczajne, jak można zmanipulować prostych ludzi.
W jaki sposób wyjmuje 1000?