Około stu interwencji związanych z paleniem odpadów zielonych podejmuje rocznie Straż Miejska.
Część z nich kończy się upomnieniem, inne mandatem.
- Ostatnią interwencję zakończoną karą finansową mieliśmy 6 października, w rejonie al. Jana Pawła II. Osoba paląca liście otrzymała mandat w kwocie 100 zł - mówi Sylwester Bieszczad, komendant Straży Miejskiej w Dębicy.
W grudniu 2012 roku przyjęta została ustawa o odpadach, która mówi o tym, że nie wolno nam na działce spalać odpadów roślinnych, ale możemy je samodzielnie kompostować. Jest też w niej zapis mówiący, że dopuszcza się spalanie zgromadzonych pozostałości roślinnych, chyba że są one objęte obowiązkiem selektywnego zbierania. A trawa, liście, chwasty, czy inne odpady zielone takim obowiązkiem są objęte. Tyle tylko, że działkowcy nie mogą tych odpadów oddawać do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.
Ale jest rozwiązanie, o czym wspomina Sławomir Gawlik, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Dębicy.
- Wystarczy, że prezesi podpiszą umowę na odbiór takich odpadów z działek - wyjaśnia.
Tyle tylko, że działkowcy musieliby ponosić dodatkowe koszty i to może okazać się przeszkodą nie do przejścia. Dlatego wiele wskazuje na to, że będzie tak jak do tej pory, a niektórzy użytkownicy działek będą podrzucać odpady do kontenerów na osiedlach, czy wysypywać je do rowów i rzek. Ale przed takim postępowaniem przestrzega Sylwester Bieszczad.
Strażnicy miejscy reagują na każdy sygnał o podrzucaniu odpadów. W przypadku tych zielonych ustalenie sprawcy jest praktycznie niemożliwe. Ale nie oznacza to, że takie osoby mogą czuć się bezkarnie. Zgłaszający może np. zapisać numer rejestracyjny pojazdu, którym sprawca przyjechał. To ułatwi dotarcie do niego.
- Apeluję o przestrzeganie przepisów - mówi Sylwester Bieszczad.
Maksymalny mandat, jaki mogą nałożyć strażnicy na osobę spalającą odpady zielone to 500 zł.
Ale w tym wszystkim są też dobre informacje dla działkowców z Dębicy. Otóż zgodnie z przepisami mogą oni spalać gałęzie. Są jednak pewne warunki.
- Tylko te pozbawione liści - podkreśla naczelnik Gawlik.
Ważne również, by nie były to świeże gałęzie, a te dobrze wysuszone, np. takie, które przeleżały od poprzedniego sezonu, by nie zadymić całej okolicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na ogródkach działkowych oprócz przepisów miejskich obowiązuje również prawo ROD, według którego od 1 maja do 30 września nie wolno palić ognisk. Niestety są działkowicze, którzy w lecie, w środku dnia, w upalne dni palą ogniska i zadymiają sąsiednie działki nie licząc się zupełnie z sąsiadami - a przecież nikt nie przychodzi w lecie na działkę po to by siedzieć w dymie. Są ogrody działkowe, które organizują wywóz biomasy. Koszt wynajęcia kontenera na kilka dni tj. na czas ogłoszonej zbiórki i wywozu bioodpadów po podzieleniu na wszystkich działkowiczów przecież nie jest wysoki. Na fatalną jakość powietrza w Dębicy w okresie grzewczym nie mamy z oczywistych względów większego wpływu, ale na walkę z zadymianiem miasta poprzez palenie ognisk - owszem tak. Jakiś czas temu widziałam jak samochód Straży Miejskiej przejechał przez bardzo zadymioną ulicę i nie zatrzymał się na interwencję, bo pewnie nie było zgłoszenia.
Co za debil to wymyślił? Pewnie lewicowiec, jeden z nich powiedział (poseł na sejm) że temperatura codziennie wzrasta o 2 stopnie, skutek ocieplenia klimatu, przemnożył to przez ilość dni w roku i wyszło mu ponad 700stopni!!! Ludzie!!! Lewicowcy nie mają mózgów!!! Kto to wybiera do sejmu??? Dla rozwagi- Demokracja, z tego robi się socjalizm, a na końcu komunizm Gdzie teraz jesteśmy?
Łomatkoboskoczęstochowsko - znowu komunizm?
Liście pokryte grzybem chorobotwórczym kompostować, to jak codziennie podcinać sobie żyły, żeby być zdrowszym. Każdy poradnik rolniczy mówi, żeby taki szmelc spalić, aby choroby roślin nie rozprzestrzeniały się. I kogo słuchać, debilnych przepisów czy zdrowego rozsądku. Co mogę wpakować w worki to pakuję, ale jak mam workować liście pokryte grzybem to żal mi się robi i modlę się, żeby to od razu trafiło do spalarni.
Na ogródkach działkowych oprócz przepisów miejskich obowiązuje również prawo ROD, według którego od 1 maja do 30 września nie wolno palić ognisk. Niestety są działkowicze, którzy w lecie, w środku dnia, w upalne dni palą ogniska i zadymiają sąsiednie działki nie licząc się zupełnie z sąsiadami - a przecież nikt nie przychodzi w lecie na działkę po to by siedzieć w dymie. Są ogrody działkowe, które organizują wywóz biomasy. Koszt wynajęcia kontenera na kilka dni tj. na czas ogłoszonej zbiórki i wywozu bioodpadów po podzieleniu na wszystkich działkowiczów przecież nie jest wysoki. Na fatalną jakość powietrza w Dębicy w okresie grzewczym nie mamy z oczywistych względów większego wpływu, ale na walkę z zadymianiem miasta poprzez palenie ognisk - owszem tak. Jakiś czas temu widziałam jak samochód Straży Miejskiej przejechał przez bardzo zadymioną ulicę i nie zatrzymał się na interwencję, bo pewnie nie było zgłoszenia.
Co za debil to wymyślił? Pewnie lewicowiec, jeden z nich powiedział (poseł na sejm) że temperatura codziennie wzrasta o 2 stopnie, skutek ocieplenia klimatu, przemnożył to przez ilość dni w roku i wyszło mu ponad 700stopni!!! Ludzie!!! Lewicowcy nie mają mózgów!!! Kto to wybiera do sejmu??? Dla rozwagi- Demokracja, z tego robi się socjalizm, a na końcu komunizm Gdzie teraz jesteśmy?
Łomatkoboskoczęstochowsko - znowu komunizm?