Na oddziale neurologii w jednym z pomieszczeń pojawia się ogień. Konieczna była ewakuacja w szpitalu w Dębicy.
Na miejscu błyskawicznie zjawiają się strażacy. Ewakuacja w szpitalu przebiega w dwóch kierunkach: pacjenci z sal bliżej wyjścia głównego przenoszeni są na sąsiedni oddział, pozostali ewakuowani wewnętrznym korytarzem.
Jeden z chorych, który w momencie pożaru znajduje się w łazience, zostaje odcięty od drogi ucieczki. W tym momencie strażacy wkraczają z zewnątrz i za pomocą wysięgnika zwożą pacjenta na dół. Akcja kończy się sukcesem, nikt nie ucierpiał.
Tak wyglądał scenariusz ćwiczeń przeprowadzonych dzisiaj w szpitalu w Dębicy. Brało w nim udział 11 ratowników pod dowództwem bryg. Janusza Nesteruka. Działania obserwował także szef Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Krzysztof Marek.
- Przede wszystkim chcieliśmy sprawdzić, jakie możliwości manewru mamy w tych warunkach wozem z wysięgnikiem. Czy plac, z którego prowadzona była akcja, daje nam takie możliwości, czy nie występują przeszkody, np. w postaci drzew, które wymagałyby usunięcia - mówi Janusz Nesteruk.
Ale działania strażaków miały także na celu przetestowanie reakcji personelu szpitala w sytuacji zagrożenia. Zdaniem dowodzącego akcją, wszyscy pracujący na oddziale, wiedzieli, jak się zachować w takich okolicznościach.
Warto wspomnieć, że Straż Pożarna z Dębicy dysponuje wozem bojowym ze specjalistycznym wysięgnikiem, którego rozpiętość wynosi 42 metry.
- To wysokość 10-11 piętra - dodaje st. bryg. Krzysztof Marek.
Zatem w razie potrzeby wysięgnikiem można by dotrzeć także na najwyższe, piąte piętro szpitala ( neurologia mieści się na trzecim).
Cała akcja została przeprowadzona bardzo szybko i sprawnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze