„W peryskopie słonecznika”, tak zatytułowany jest debiutancki tomik poezji Elżbiety Kurowskiej. To ponad setka wierszy, które wyszły spod jej ręki na przestrzeni półwiecza.
To debiutanckie wydawnictwo, ale Elżbieta Kurowska pisać zaczęła już dawno. Tomik zawiera 132 wiersze z lat 1975 – 2025.
- Pół wieku! Tyle czasu potrzebowałam, żeby odważyć się na publikację. Wiem, że jakość tych wierszy jest bardzo różna i to niezależnie od tego, czy powstały jeszcze w czasach licealnych, czy ostatnio – wyjaśnia.
Dodaje, że celowo przy żadnym z wierszu nie zamieściła daty jego powstania, bo nie chciała niczego nie sugerować czytelnikom.
- Postanowiłam, że w zestawie znajdą się świadectwa poetyckie z całej mojej przeszłości. Dlatego nazywam ten tomik wylinką i porównuję publikację do zrzucania skóry. Dla mnie ma to moc terapeutyczną, uwalniającą. Nie wiem, czy dzięki temu będę pisać lepiej, czy stworzę swój styl, ale czuję jakąś przestrzeń przed sobą, jakbym otworzyła szeroko okno. Mam nadzieję, że potrafię to wykorzystać twórczo – opowiada o swojej twórczości.
Swój dorobek ocenia jako niewielki, bo – jak tłumaczy - pisała zrywami: kilka, kilkanaście wierszy w roku, a potem bywały lata posuchy.
- Tymczasem warsztat wymaga systematyczności i dużego zaangażowania. Ale kto mi zabroni rozwijać się! Może to jest właśnie mój czas – zastanawia się autorka.
Sama zaprojektowała okładkę i rysunki do rozdziałów, a wydawca, krakowskie wydawnictwo „Attyka”, je zaakceptował. Wstęp napisał fejsbukowy wierny kibic jej twórczości, profesor fizyki z Uniwersytetu Wrocławskiego, Ludwik Turko.
- No i cóż, że profesor fizyki, a nie krytyk literacki, skoro lubi wiersze i ich autorkę – przekonuje poetka.
Tomik podzielony został na rozdziały: Nie-pokój i niepokoje, Grochem o ścianę, Membrana pamięci, Tu ziemia staje się moim ciałem, Spotkania, Po wydreptanych ścieżkach, Rzeczy mówią, Rym, rytm, rezonans.
Twórczyni zapowiada, że swoje debiutanckie wydawnictwo będzie chciała promować podczas wieczorów autorskich, na które chce zaprosić wszystkich miłośników poezji. Pierwsze takie spotkanie odbędzie się 23 kwietnia o godz.18.00 w Bibliotece Publicznej w Pilźnie.
Elżbieta Kurowska urodziła się 6 kwietnia 1957 roku w Augustowie. Z wykształcenia politolożka i psychoterapeutka, obecnie na emeryturze. Pracowała jako nauczycielka, zawodowa kuratorka rodzinna, pedagożka w Liceum Ogólnokształcącym w Pilźnie.
Od dwudziestu lat mieszka w gminie Czarna, w niewielkiej wiosce i jak sama pisze o sobie, łapie dziesięć srok za ogon: Uprawia ogród, ale i przepięknie opisuje w mediach społecznościowych wszystko, co dzieje się w Lasogrodzie, jak nazywa to miejsce. Maluje, fotografuje - jej prace były pokazywane na wystawach środowiskowych w Galerii Miejskiego Ośrodka Kultury w Dębicy. Czyta, pisze, ale też jest autorką przekładów.
Wiersze i inne teksty dotychczas trafiały głównie do szuflady, tylko kilka z nich ukazało się w antologiach. Ale próbki talentu Elżbiety Kurowskiej można było znaleźć na jej facebookowych profilu.
A oto jeden z wierszy z tomu „W peryskopie słonecznika”:
NIC NIE MÓW
Kiedy w czarne bruzdy twego swetra
chowam głowę
pachnie mi wiatr i sosnowe drewno
pawie znów zwijają ogon
milczenie z tobą
jest jak rzeka kipiąca rybami
nic nie mów
na między naszych myśli
cicha grusza siedzi
- jak za Mickiewicza-
pod nią cień
pies wierny
łapie w nozdrza zapach czasu
nie mów nic
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze