Tymi słowami pożegnał się z wiernymi parafii św. Jadwigi w Dębicy ks. Ryszard Piasecki. Proboszczem tej wspólnoty był od listopada 2003 roku.
We wprowadzeniu do mszy św. dziękczynnej, która odprawiona została w niedzielę 6 sierpnia o godz. 12:00 w dębickiej Farze za jego posługę dziękował senior wikariuszy ks. Rafał Jagoda.
Wspominając Jana Marię Vianneya, patrona proboszczów, którego wspomnienie obchodziliśmy na początku sierpnia, przytoczył jego słowa, że szatan ukradł ludziom drabinę do nieba.
- A Ty księże proboszczu próbowałeś ją dla nich odnaleźć - podkreślał.
Zapewnił też, że nie żegnają go, ale tylko dziękują za jego duszpasterską troskę. Drzwi plebani w Dębicy zawsze będą bowiem dla niego otwarte. Żeby lepiej przedstawić tę sytuację uciekł się do porównania z płytą winylową. Jeśli na jednej jej stronie ścieżka dźwiękowa się kończy, wystarczy odwrócić ją na drugą, żeby znowu grała.
Ks. Ryszard Piasecki większą część kazania poświęcił podziękowaniom. Poniżej przytaczamy tę część jego przemowy.
- Będzie bardzo długie kazanie, bo to jest ostatnie moje kazanie w roli proboszcza, może jeszcze kiedyś tutaj stanę przy ambonie i będę miał okazję dzielić się Słowem Bożym w moim przemyśleniu, w mojej interpretacji.
Dobrze, że tu jesteśmy. Te słowa dzisiaj szczególnie brzmią w moim sercu i w moim umyśle. Opatrzność Boża postawiła mnie na tym miejscy, bym przez blisko 20 lat troszczył się o wspólnotę św. Jadwigi. Można powiedzieć, że dzisiaj kończę posługę proboszcza w tej parafii. Kiedyś rozpoczynając ją w listopadzie 2003 roku w pierwszym kazaniu mówiłem o nadziei.
Może ktoś pamięta... Nadziei, jaką powinna żyć parafia, mało, jaką żyje parafia. Ta nadzieja to nic innego jak sens życia zmierzającego ku wieczności, ku pełnemu zjednoczeniu z Bogiem. I moim zadaniem było rozwijanie i podtrzymywanie takiej nadziei poprzez tworzenie możliwości życia sakramentalnego wiernym, poprzez głoszenie Słowa Bożego. I starałem się zawsze głosić Bożą prawdę o człowieku. Bożą, nie swoją, Bożą!
Słowa o szacunku dla każdego człowieka, obojętnie kim on jest, pogubionego nieraz, sponiewieranego, niewierzącego, innej wiary, rady, czy też nawet o odmiennej orientacji seksualnej, bo tacy też są. To są dzieci Boże, tylko one się często gubią w swoim życiu.
Przynależność do narodu polskiego szczególnie leżała mi na sercu, wobec rozmaitych zaszłości historycznych, czy też głupich zdań emigrantów zarobkowych, których się nasłuchałem wiele. Zachłyśnięcie się groszem z przysłowiowego zmywaka i twierdzących, że nie chcą znać takiej ojczyzny jak Polska, bo tu nie mają z czego żyć. Bolała mnie ignorancja trudnych losów naszego narodu i Kościoła.
Skuteczność mojej posługi poddaję waszej ocenie. To wy byliście odbiorcami wszelkich moich działań, starań. Z mojej strony trudno oceniać to, co czyniłem, ale zawsze miałem jeden cel: dobro. Tak wspólnoty, jak i każdego z osobna, właśnie ze względu na ten cel ostateczny, jakim jest zbawienie. Zapewne nie zawsze się to udawało, jestem tylko człowiekiem. Może kogoś skrzywdziłem, może kogoś nie wysłuchałem do końca, może kogoś nie zrozumiałem, za co przepraszam. Ale w moich modlitwach pamiętam i o takich zaszłościach.
Panie dobrze, że tu byłem proboszczem przez 20 lat, będę powtarzał. Spotkałem tu ludzi tworzących prawdziwą wspólnotę parafialną. Różnorodność osób i problemów duszpasterskich były dla mnie wyzwaniem, a co za tym idzie impulsem do rozwoju, do poszukiwania potrzebnych rozwiązań. Dziękuję wszystkim parafianom, bez wyjątku.
Dziękuję Radzie Duszpasterskiej wszystkich kadencji za tworzenie gremium rzeczywiście zatroskanego o dobro naszej parafii. Dziękuję wszystkim wspólnotom działającym przy tej parafii, przecież one nadawały koloryt mojemu duszpasterstwu.
Dziękuję kapłanom, z którymi przyszło mi współpracować, a było ich dwudziestu na przestrzeni tych lat. Dobrze się ułożyło, rocznie po jednym, no oczywiście to inaczej wyglądało. Bez nich przecież niewiele mógłbym zdziałać, zawsze tworzyliśmy wspólnotę braterską, zaangażowaną w zadania duszpasterskie, bez żadnych napięć i gorszącego przykładu. Dziękuję kapłanom rodakom, wywodzącym się z tej parafii, którzy chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami, które zawsze czymś nas ubogaciły.
Nie mogę zapomnieć o kapłanach emerytach, było ich czterech, szczególnie o ks. Stanisławie Fiołku, moim poprzedniku. Nie zapomnę, jak z pewną obawą, jak tu przyszedłem, powiedział do mnie, że biskup kazał mu zamieszkać w tym a w tym mieszkaniu. Tak jakby się bał, że coś się może stać i on z tego mieszkania zostanie wyrugowany. Zrozumiałem te obawy księdza prałata i później już ich szybko nie było.
Emerytem wpisującym się w moją pamięć pozostanie ks. Aleksander Kustra. Kapłan przemyski, nie z naszej diecezji, jakoś los nas tak połączył dziwnie, nie będę opowiadał tej historii, ale ksiądz prałat pełen energii, mając dwie ósemki już życia, znakomity intelekt i cierpliwy spowiednik.
Dziękuje siostrom służebniczkom, tym z Domu Generalnego, na ręce Matki Generalnej Maksymilli, obecnej tutaj, za życzliwość, współpracę, rozumienie potrzeb parafii i za modlitwy, którymi otaczałyście naszą wspólnotę parafialną. Dziękuję siostrom tym tzw. jadwiżankom. Matka Generalna się nie obrazi, że trochę przemienię, nie służebniczki, tylko jadwiżanki, czyli pracujące bezpośrednio w naszej parafii. Było ich na przestrzeni tych lat dwanaście, za dobrą współpracę, tworzenie dobrego klimatu, ofiarność, wczuwanie się w potrzeby parafii, tak jak to potrafią kobiety.
I tu muszę wspomnieć chociażby o s. Justynie, ponad 30 lat pracującej w tej parafii. Zresztą wszyscy wiecie, jak ja usiądę w kancelarii, to jak ktoś przychodzi, to nie ma siostry? No właśnie, to jest to. Pilnującej administracji parafii i prowadzącej tej ważnej grupy Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Dziękuję s. Alojzie, 23 lata i nikt ją właściwie nie widzi, ci co przychodzą na szóstą rano do kościoła, to ją tutaj dostrzegają, która pilnowała naszej kondycji fizycznej przez prowadzenie naszej kuchni.
Dziękuję pracownikom kościelnym, panu Andrzejowi za delikatne dotykanie klawiszy, kościelnym, panu Tadziowi i panu Piotrowi za dbałość o funkcjonowanie Domu Bożego. Dziękuję też paniom, które pracowały na plebani pani Zosi i pani Barbarze, które od wielu, wielu lat, nawet nie jestem w stanie policzyć, bo jak przyszedłem, to już były.
Parafia, jako osoba prawna, musi mieć też styczność z samorządami. I tak się złożyło, że na przestrzeni 20 lat miałem przyjemność współpracować z trzema burmistrzami, czterema starostami i jednym wójtem, z członkami rad wielu kadencji. Z wszystkimi, muszę powiedzieć współpraca układała się bardzo dobrze, ze zrozumieniem potrzeb i należytym szacunkiem. Składam więc podziękowania na ręce burmistrza pana Mariusza Szewczyka, starosty pana Piotra Chęćka oraz wójta pana Stanisława Rokosza. Dziękuję również naszym parlamentarzystom, którzy zawsze byliście na uroczystościach, nie wstydziliście się wiary i to wasze świadectwo też było ważne.
Dziękuję wszystkim dyrektorom szkół na terenie naszej parafii - wzorcowa współpraca niech będzie świadectwem odpowiedzialności za wychowanie młodego pokolenia. Dziękuję wojsku, policji, straży pożarnej i straży miejskiej, służbie więziennej za pomoc współpracę w bardzo wielu wydarzeniach. Nie mogę zapomnieć także o wszystkich dębiczanach wznoszących pomnik naszego wielkiego rodaka, o członkach społecznego komitetu budowy pomnika, o ofiarodawcach, o firmach wykonujących społecznie wiele prac.
I wreszcie - tu muszę wymienić - o panu Edwardzie Brzostowskim, który odszedł z tego świata pojednany z Bogiem. Pamiętajmy o tym, po raz pierwszy to mówię. Którego zaangażowanie przyczyniło się do powstania największego kościoła w Dębicy, pięknego Placu Solidarności z pamiątkowym krzyżem i pomnikiem Jana Pawła II.
Dziękuję lokalnym mediom, zwłaszcza tym, które z szacunkiem traktowały moją posługę w tej parafii. Dziękuję wszystkim, no pewnie by tu trzeba jeszcze wymieniać sporo, i Dziewczęcej Służbie Maryjnej, tak pięknie dzisiaj ubranej w nowe stroje, Liturgicznej Służbie Ołtarza, chórom. Wszystkich by tutaj trzeba było wymieniać, ale zegar niestety idzie do przodu i wybaczcie.
Niech tym słowem jednym Bóg zapłać za współpracę, podziękuje wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób tworzyli wspólnotę tej parafii i współpracowali ze mną.
Na koniec dziękuję chorym, zwłaszcza tym przykutym do łóżka. Wasze cierpienie, które przeżywacie z wielkim trudem, ale ofiarowane Bogu ma swoją wartość. Wiem, że w swoich modlitwach polecaliście Bogu moją osobę, a także całą parafię.
Dwadzieścia lat temu powiedziałem do was i takie zdanie, że nic tu ode mnie się nie zacznie, ani nic na mnie się nie skończy. Jestem przecież trybikiem w kole historii tej parafii. I dzisiaj moja rola się kończy. Dziękuję Bogu za was i za dar posługi w tej parafii. Niech was Bóg ma w swojej opiece, a św. Jadwiga wyprasza nadal potrzebne łaski. I ciągle powtarzajcie te słowa, które dzisiaj w Ewangelii usłyszeliśmy: Panie dobrze, że tu jesteśmy razem z Tobą, razem w tej wspólnocie św. Jadwigi i z takimi duszpasterzami.
A na zakończenie mszy św. dodał jeszcze:
- Jeśli kogoś pominąłem, niech do mnie później zadzwoni, zrobię to przez telefon - zapewnił, dodając że numeru komórkowego nie zmienia.
W imieniu parafian za posługę podziękowała proboszczowi przedstawicielka Rady Parafialnej Marta Gulis. Wyrazy wdzięczności złożyli prałatowi również członkowie wspólnot i grup parafialnych, parlamentarzyści, władze samorządowe, przedstawiciele szkół, środowiska kombatanckie i czerwonokrzyskie. Otrzymał od nich kosze i wiązanki kwiatów, obraz Matki Bożej Hetmańskiej, patronki żołnierzy, ale też album ze zdjęciami ze spotkania z patronem szkoły muzycznej Krzysztofem Pendereckim.
- A ja przypominam o zaproszeniu do Ratusza na szarlotkę i lody - powiedział po przekazaniu pamiątki burmistrz Mariusz Szewczyk.
Uroczystość swoją muzyką uświetnili absolwenci Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych, którzy obecnie tworzą grupę Bohema Trio. Wraz z ks. Ryszardem Piaseckim w koncelebrze uczestniczyli m.in. ks. Józef Książek, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Zawadzkiej, ks. Antoni Bielak, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego, i ks. Andrzej Surowiec, proboszcz parafii Krzyża Św. w Dębicy.
Ks. Ryszard Piasecki opuszcza Dębicę. Jak poinformował wiernych, będzie mieszkał wraz z bratem w rodzinnej miejscowości. Jest nią Dąbrowa Tarnowska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
...i dzieci radośnie wróciły do kościoła, od teraz nikt ich już nie wyrzuci z tatusiami sprzed ołtarza! idzie nowe, oby.
oby w końcu w tym kościele skończyło się z politykowaniem!
Wreszcie
"Przynależność do narodu polskiego szczególnie leżała mi na sercu, wobec rozmaitych zaszłości historycznych, czy też głupich zdań emigrantów zarobkowych, których się nasłuchałem wiele. Zachłyśnięcie się groszem z przysłowiowego zmywaka i twierdzących, że nie chcą znać takiej ojczyzny jak Polska, bo tu nie mają z czego żyć. Bolała mnie ignorancja trudnych losów naszego narodu i Kościoła" Jeżeli to jest dokładny cytat, to dobrze, że już odchodzi na emeryturę
A ja przypominam o zaproszeniu do Ratusza na szarlotkę i lody - powiedział po przekazaniu pamiątki burmistrz Mariusz Szewczyk. 6 sierpnia 2023r - po mszy o 12 żegnającego proboszcza Piaseckiego, burmistrz Szewczyk zaprosił Piaseckiego do ratusza na szarlotkę i lody. Się pytam, za czyje pieniądze robiona jest ta impreza? Jeżeli burmistrz wyłożył kasę ze swojej kieszeni to dobrze. Ale znając układy w ratuszu, pieniądze na tą hucpe poszły z funduszu ratusza, czyli z naszych podatków A na to nie ma zgody podatników.
To jest ten rozdział państwa od kościoła, o którym mówi konstytucja RP :(
Tuba propagandy PiSu wreszcie zamilkła w Dębicy Oby już tu nie wróciła Żegnamy i się bardzo cieszymy
Szanowny księże, były już proboszczu..... Nie każdy emigrant pracuje na zmywaku, nawet tym przysłowiowym. Zapewniam. To nie są wczesne lata emigracji z początku tego stulecia, keidy może i tak było. Ale czy praca hańbi? A już z pewnością nie zachłystują się groszem, tylko po prostu doświadczają godnego życia, za godne wynagrodzenie. Jak ksiądz może wie, bo pewien nie jestem, nie wszyscy w Polsce mogą zachłystnąć się groszem, chyba że są politykami, ich rodzinami, albo pracują w insytucji, w której i ksiądz pracował. Oczywiście nie wszyscy, ale zdecydowana większość. Ale cały czas przynależą do narodu polskiego, nawet jeśli otrzymali obywatelstwo w swoich nowych ojczyznach, i są z tego bardzo dumni. Niekoniecznie jednak można być dumnym z działań polskiego kościoła, bo do naprawy jest wiele, bardzo wiele, bardzo, bardzo wiele, ale w związku z tym, że kościół to nie naród i vice versa, to bycie patriotą upoważnia do uzasadnionej krytyki kościoła jako instytucji. A że prawdziwa cnota krytyki się ponoć nie boi... Z katolickim pozdrowieniem i szczęść Boże....
Hmm, ciekawe to o pracy zagranicą. A jak Ksiądz proboszcz dostawał euro do łapki, to grymasił, że nie złotówki i w dodatku ze zmywaka? Mam nadzieję, że niedługo skończy się księżom to eldorado.
Hmm, ciekawe to o pracy zagranicą. A jak Ksiądz proboszcz dostawał euro do łapki, to grymasił, że nie złotówki i w dodatku ze zmywaka? Mam nadzieję, że niedługo skończy się księżom to eldorado.
Pan Chęciek, wielki mówca, wzór cnót wraz z kolegą Posłem Janem, kolejnym wielkim mówcą, wdzięcznym za każdy głos, aktywnym dla miasta Dębicy z wielkim dorobkiem dla ludzi młodych.
...i dzieci radośnie wróciły do kościoła, od teraz nikt ich już nie wyrzuci z tatusiami sprzed ołtarza! idzie nowe, oby.
oby w końcu w tym kościele skończyło się z politykowaniem!
Wreszcie