Artur Ligęska, były właściciel klubu SOHO w Dębicy wyda książkę pt. Inna miłość szejka. Premiera 16 października. Opisuje w niej piekło, jakie przeżył w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności.
- Gdy zakochuje się książę, to zwykle początek bajki. Ale gdy książę należy do emirackiej rodziny królewskiej, baśń zamienia się w koszmar - tak brzmi fragment opisu książki Artura Ligęski, przygotowany przez wydawcę.
Artur Ligęska w styczniu ubiegłego roku usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Został zatrzymany na lotnisku, a sprawa miała związek z narkotykami. Tyle tylko, że jak przekonywał Artur Ligęska, wszystkie zarzuty były nieprawdziwe. Swoje stanowisko podtrzymuje również w książce, w której dokładnie wyjaśnia o co chodziło. Okazuje się, że zakochał się w nim książę Abu Zabi.
- Gdy Artur poznał Anioła, księcia Abu Zabi, nie spodziewał się, że to początek jego drogi do piekła. By zatrzymać ukochanego w kraju, Anioł przez 13 miesięcy przetrzymywał go w emirackim więzieniu, gdzie jego życie zmieniło się w koszmar. Bez dowodów, bez możliwości obrony, został skazany na dożywocie. Wydawało się, że jego życie właśnie się skończyło - pisze wydawca książki.
Artur Ligęska przeżył prawdziwe piekło. Widział egzekucje oraz torturowanie więźniów.
- Zdecydowałem się na tę publikację, by wyrazić swój sprzeciw wobec kary śmierci, którą w Emiratach wykonuje się i którą widziałem.Zdecydowałem się na podzielenie swoim doświadczeniem, by uświadomić ludziom na całym świecie, że Bliski Wschód jest jednym z najpiękniejszych rejonów świata, pełnym możliwości na karierę, na zarobienie pieniędzy. Należy jednak mieć wiedzę o różnicach, o kompletnie innej kulturze, mentalności. Tę europejską najlepiej zostawić przed wejściem do samolotu. Widziałem okrucieństwo, przetrwałem i jestem silny jak nigdy wcześniej - powiedział Artur Ligęska dla portalu NaTemat.pl.
Szczęśliwym dla niego dniem był 9 maja tego roku, kiedy jeszcze przed zakończeniem procedury apelacyjnej Artur Ligęska został zwolniony z więzienia i mógł wrócić do Polski. Ten dzień nazywa ponownym narodzeniem się, a nawet zmartwychwstaniem.