Bezbramkowym remisem zakończyły się Derby Dębicy pomiędzy Igloopolem, a Wisłoką. Bliżej zdobycia trzech punktów byli biało-niebiescy, jednak zabrakło im skuteczności.
Jeśli ktoś spodziewał się wielkiego widowiska, to niestety się zawiódł. Pierwszy kwadrans gry, to lekka przewaga Wisłoki, która praktycznie nie schodziła z połowy Igloopolu. Jednak wszystkie akcje biało-zielonych kończyły się przed linią pola karnego Morsów. Obrona gospodarzy spisywała się świetnie. Po 15. minutach meczu przebudził się Igloopol. Dwie okazje zmarnował kapitan drużyny Kamil Machnik. Swoje sytuacje miał również Przemysław Nalepka, jednak i on nie znalazł drogi do bramki strzeżonej przez Kamila Dybskiego. Wisłoka przez pierwsze 45. minut spotkania nie oddała ani jednego celnego strzału. Do przerwy powinno być 3:0. Ale nie było. Po zmianie połów goście zaczęli śmielej atakować, nadal jednak nie byli w stanie trafić do bramki strzeżonej przez Łukasza Psiodę. W odróżnieniu od pierwszej połowy, w drugiej Wisłoka zaczęła strzelać na bramkę Igloopolu, jednak nieskutecznie. Ataki Igloopolu nie były już tak groźne, jak przed przerwą i ostatecznie mecz dębickich drużyn zakończył się remisem.
Jak to w przypadku derbów bywa, tak i tym razem piłkarskie święto usiłowali zepsuć pseudokibice. Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu Obserwatora Lokalnego oraz jutro na debica24.eu.