Jeśli trwające już od wielu miesięcy negocjacje przyniosą skutek, to na 15 hektarach w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Zawadzie powstanie zakład serwisowania i naprawy silników lotniczych. Nieoficjalnie mówi się, że pracę w nim znaleźć może od tysiąca do nawet półtora tysiąca osób.
- To jest potężny inwestor, międzynarodowy, znanej marki światowej - twierdzi Stefan Bieszczad, radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego.
Z naszych informacji wynika, że w poddębickiej miejscowości chce inwestować spółka tworzona przez dwie niemieckie firmy z branży lotniczej: MTU Aero Engines AG i Lufthansa Technik AG.
- To jest gra o wielki kapitał, bo tu nie chodzi tylko o miejsca pracy, ale przede wszystkim o podatki, które ta firma będzie odprowadzać - twierdzi Stefan Bieszczad.
Dodaje, że rozmowy w tej sprawie są już na bardzo zaawansowanym poziomie. Niestety, w ostatnim czasie pojawiła się propozycja konkurencyjnej lokalizacji, również na terenie Podkarpacia.
Tymczasem radni sejmiku zdążyli już podjąć uchwałę intencyjną o przekazaniu siedmiu milionów złotych na uzbrojenie terenów w Zawadzie. Za te pieniądze miałby tam powstać kanał ulgi i zbiornik retencyjny, który ma zbierać wodę z tego terenu.
- Spółka, w rozmowach z którą uczestniczę jako strona, przedstawia to jako krytyczny element, który musi być wykonany, by ewentualnie tutaj inwestować - twierdzi radny.
O ile jednak tę inwestycję sfinansuje Rzeszów, o tyle budowę dróg na terenie strefy pozostawia gminnemu samorządowi. Wójt Stanisław Rokosz liczy jednak, że jego urzędnikom uda się zdobyć dofinansowanie do tej inwestycji. Wniosek, który złożyli w Urzędzie Marszałkowskim opiewa na 12 mln zł.
- Na tym etapie jednak musimy mówić jednym głosem, żeby przedsiębiorstwa, które pukają do drzwi, nie zniechęcać, ale zachęcać - przekonuje radny Bieszczad.
Szczególnie, że w ciągu najbliższych tygodni ma się rozstrzygnąć, którą z proponowanych lokalizacji ostatecznie wybierze potencjalny
inwestor. Jeśli będzie to Zawada, to jak twierdzi Stefan Bieszczad, zyska na tym cały region, nie tylko gmina czy miasto Dębica.
- Tam będzie potrzeba ludzi wykształconych, inżynierów, więc firma zagospodaruje zupełnie inny sektor pracownika. Osoby, dla których do tej pory nie było odpowiednich ofert pracy - zauważa.
Tomasz Ratuszniak
Obserwator Lokalny nr 24/2017