Tylko w dwóch miejscach znaleźć można przejścia dla pieszych spacerując wałem wzdłuż al. Jana Pawła II.
- Oczywiście nie biorąc pod uwagę pasów przy rondzie na Kościuszki i przed skrzyżowaniem z 3 Maja - zastrzega mężczyzna, który zadzwonił do naszej redakcji.
Tłumaczy, że jeśli skorzystamy z jednej z tych dwóch zebr i wybierzemy się na spacer wałem wzdłuż Wisłoki i al. Jana Pawła II, to wrócić na osiedle powinniśmy na wysokości skrzyżowania z ul. Piłsudskiego i sklepu Biedronka, gdzie też są dwie zebry. Bo jeśli nie, to kolejne pasy znajdziemy dopiero przy rondzie na skrzyżowaniu al. Jana Pawła II z ul. 1 Maja, niedaleko mostu na Straszęcin.
- Jeśli się na spacer wybiorę sam, to nie ma problemu, zawsze mogę gdzieś przebiec przez ulicę. Ale kiedy pójdę z żoną, dziećmi i jeszcze psem, to już robi się kłopot - zauważa mieszkaniec osiedla Słoneczne.
Twierdzi on, że z dzieciństwa pamięta, że przejście dla pieszych było wymalowane niedaleko skrzyżowania z ul. Słoneczną, na wysokości przystanku autobusowego. I tam według niego powinno być.
Tomasz Pyzia, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Dębicy twierdzi, że w dokumentacji, którą posiada, nie ma śladu po tym, że były tam pasy. Choć jest niemal pewny, że rzeczywiście były.
- Wskazuje na to zaniżenie krawężnika na tej wysokości. A zaniżenie robiło się właśnie w miejscach przejścia dla pieszych - tłumaczy.
On również uważa, że pasy w tym miejscu powinny zostać przywrócone. Szczególnie że to naturalny ciąg komunikacyjny z osiedlem domów jednorodzinnych. O tym jednak, czy tak będzie, zdecyduje komisja bezpieczeństwa, w skład której wchodzą m.in. przedstawiciele policji, miasta i Starostwa Powiatowego.
- Jeśli komisja stwierdzi, że nic nie stoi na przeszkodzie, by przejście dla pieszych mogło tam funkcjonować, to my je zrobimy - deklaruje Tomasz Pyzia.
Dodaje, że mogłoby ono powstać podczas remontu fragmentu deptaka, a właściwie tego co po nim zostało, wzdłuż al. Jana Pawła II, od skrzyżowania z ul. Słoneczną, po ruiny hotelu, o który upominał się radny Łukasz Paluch.
- Mamy teraz na głowie wiele innych, dużo poważniejszych inwestycji, ale myślę, że byłoby to możliwe jeszcze w tym roku - zauważa dyrektor.
No, chyba że bardziej opłacalne dla powiatu okaże się wstrzymanie prac remontowych o kilka miesięcy. A tak rzeczywiście może być, ponieważ obecnie, jak twierdzi Tomasz Pyzia, zauważalny jest drastyczny wzrost cen wszystkiego, co związane z inwestycjami budowlanymi. Ma to według niego związek z dotacjami, które gminy otrzymały z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.
Przeczytaj również: Ponad 2 mln zł na parki na osiedlach i Ogród Sztuki pod galerią