Powstanie Izby Pamięci było od dawna celem byłego zawodnika Wisłoki Czesława Korzenia. Udało mu się go zrealizować, choć nie tak szybko, jak pierwotnie planował. Miała bowiem zostać otwarta na stulecie polskich zapasów przed dwoma laty.
- Dość długo mi to zajęło. Halę obok wybudowaliśmy w pół roku. Przedsiębiorcy, jak takie duże inwestycje są, to są wszyscy na raz, zgłaszają się i robią. Natomiast taki mały pawilonik, jak jest ta izba, budowałem półtora roku - tłumaczy Czesław Korzeń.
Utytułowany zapaśnik i trener opowiada, że w tym miejscu była taka niewielka działka z fundamentem, na którym kiedyś stała stołówka Zakładów Mięsnych. Dlatego też pomyślał, że wykorzystam ją właśnie na Izbę Pamięci. Przez wiele miesięcy urządzał ją zarówno w środku, jak i na zewnątrz.
- Miałem tych trofeów, że jeszcze do tej pory wszystkiego nie wyłożyłem, to jest ponad 60 lat życia. Zbierało się, leżało to w szafach, w workach, w paczkach różnych i nie chciałem, żeby po mojej śmierci to wszystko trafiło na złom - opowiada Czesław Korzeń.
Wszystkie jego osobiste pamiątki można tu oglądać w oryginale. Ale czymś od siebie obdarowali go również inni mistrzowie, albo też ich żony. Jadwiga Świerad, wdowa po Ryszardzie Świeradzie przyniosła puchar i pas, który jej mąż zdobył podczas mistrzostw świata. Trenerzy i wychowawcy przekazali mu setki zdjęć.
Medale, które zdobywali podopieczni Czesława Korzenia, pożyczał od nich i kopiował. Dzięki temu w Izbie Pamięci można przyglądnąć się z bliska temu, jak wyglądały trofea z mistrzostw Europy, świata czy też z olimpiady.
Kopii tego zdobytego przez Kazimierza Lipienia podczas Igrzysk Olimpijskich w Montrealu jeszcze nie ma. Oryginał jest bowiem w Warszawie w PKOL-u, i Czesław Korzeń na pewno nie dostanie go do skopiowania.
- Ale ja drogę wyjście i zrobię ten medal. Czesław Kwieciński zdobył wtedy brązowy medal, on jest identyczny, tylko z brązu. Zrobię odlew brązowy i go pozłocę. Już mam uzgodnione, że kolega mi go pożyczy i zrobimy kopie - zapewnia gospodarz Izby Pamięci.
Można tu też zobaczyć pamiątki niekoniecznie związane z zapasami. Jak choćby bluzę amerykańskiego klubu golfowego, którą Czesław Korzeń jak reprezentant Polski otrzymał podczas pobytu na zawodach w USA.
Na zewnątrz zaś znajdują się podobizny wszystkich dębickich mistrzów w zapasach z wyszczególnieniem ich największych osiągnięć. Twórca nie zapomniał również o podopiecznych selekcjonera kadry z Atlanty Ryszarda Świerada. Dębicki trener doprowadził wtedy swoich zawodników do największego sukcesu olimpijskiego w historii polskich zapasów. Zdobyli aż pięć medali, w tym trzy złote. Po srebro sięgnął trenujący w Wisłoce Jacek Fafiński.
- Myślę, że ja będę tu spędzał jeszcze trochę czasu. Moja córka i synowa mają na zmianę dyżur na kortach, zawsze tu w dzień ktoś będzie. Oprowadzą i pokażą, co w tej izbie się znajduje - przekonuje Czesław Korzeń, zapraszając na ul. Słoneczną. Do Izby prowadzi ta sama droga, co na korty i do warsztatu samochodowego.
Dodaje, że izba nie była jeszcze oficjalnie otwarta, a ludzie i tak do niej przychodzili. Było dwóch europosłów, dwóch sędziów, m.in. Waldemar Krok, który przecież trenował zapasy. Przychodziły też dzieci ze szkół, przyprowadzane przez nauczycieli wuefu.
- A Jak do brata przyjeżdżają klienci wymieniać opony, to czekając na wykonanie usługi też przychodzą i jak jestem to chcą, żebym im poopowiadał - stwierdza Czesław Korzeń.
Zapaśnicza Izba Pamięci zostało oficjalnie otwarta w sobotę 21 września. W uroczystości uczestniczyli niemal wszyscy przedstawiciele świata dębickich zapasów, z Józefem Lipieniem na czele. Byli też starosta Piotr Chęciek i burmistrz Mateusz Kutrzeba. Nowy obiekt poświęcił Andrzej Surowiec, proboszcz parafii Krzyża Św. w Dębicy.
Na otwarcie nie zdążył dotrzeć prezes Polskiego Związku Zapasów Andrzej Supron, choć wcześniej zapowiadał, że będzie w nim uczestniczył. Do Dębicy dotarł dopiero na Memoriał Dębickich Mistrzów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Potwierdza się. Dębica to jeden wielki skansen. Zresztą pierwsza strona „Obserwatora” potwierdza wszystko.
Witam ponownie. Chyba nikt na swiecie nie mysli ze sobie chlopaki zrobili jakas ta izbe bez celu .Chca niech robia .Chodzi o kawalek gruntu ,ktory bedzie teraz innemu inwestorowi szkodzil.A moze izbe wybitnych debiczan naukowo po Yale,po Oxford, po Harvard The University of Tokio , AGH ,UW,SGH i innych (przepraszam ze nie przytoczylam)Ci ludzie duzo dla nauki zrobili duzo dobrego swoimi pomyslami dla swiata i gospodarki.Oni sie nie chwala .Prosze nie odbierajcie tego jako afront do sportowcow. Pozdrawiam Bernada
tylko ze tych wybitnych naukowcow zna garstka na swiecie a tych wybitnych sportowcow znaja w kazdym zakotku swiata , ot taka drobna roznica. Jak jakis problem to mogli zostac wybitnymi sportowcami a nie naukowcami jak to "modrzy" mowia. Prost dzisiaj wynik = popularnosc co nie zawsze idzie w parze.
W Dębicy już dawno powinno było powstać muzeum sportu zapaśniczego tak wielkie i okazałe jak np. muzeum Andy Warhol Museum of Modern Art Medzilaborce, Słowacja. Dębiccy zapaśnicy zasłużyli sobie na taką pamięć i ocenę ich osiągnięć.
Bardzo dobrze, że powstają takie obiekty. Szkoda tylko, że nie z inicjatywy klubu lub "urzędu miasta". Bohaterowie izby i ich osiągnięcia powinny dawać przykład do naśladowania dla dzisiejszej młodzieży. P.S. Informacja dla piszących ten tekst, żeby po napisaniu go przeczytać i poprawić literówki.
Potwierdza się. Dębica to jeden wielki skansen. Zresztą pierwsza strona „Obserwatora” potwierdza wszystko.
Witam ponownie. Chyba nikt na swiecie nie mysli ze sobie chlopaki zrobili jakas ta izbe bez celu .Chca niech robia .Chodzi o kawalek gruntu ,ktory bedzie teraz innemu inwestorowi szkodzil.A moze izbe wybitnych debiczan naukowo po Yale,po Oxford, po Harvard The University of Tokio , AGH ,UW,SGH i innych (przepraszam ze nie przytoczylam)Ci ludzie duzo dla nauki zrobili duzo dobrego swoimi pomyslami dla swiata i gospodarki.Oni sie nie chwala .Prosze nie odbierajcie tego jako afront do sportowcow. Pozdrawiam Bernada
tylko ze tych wybitnych naukowcow zna garstka na swiecie a tych wybitnych sportowcow znaja w kazdym zakotku swiata , ot taka drobna roznica. Jak jakis problem to mogli zostac wybitnymi sportowcami a nie naukowcami jak to "modrzy" mowia. Prost dzisiaj wynik = popularnosc co nie zawsze idzie w parze.