Pan Jerzy dojeżdża do centrum Dębicy albo ul. Kosynierów Racławickich albo ul. Cmentarną. Jak mówi obie drogi są po remoncie, a i tak jazda nimi przypomina slalom między zapadającymi się studzienkami.
- Ci, którzy jeżdżą tymi drogami często, i znają rozkład studzienek, po prostu starają się je omijać. Inni wpadają w jedną po drugiej - zauważa pan Jerzy.
Zastanawia się, dlaczego władze miasta nie wyciągają konsekwencji wobec firm, które źle wykonały swoje zadanie. Przecież to powinno zostać poprawione w ramach gwarancji.
Burmistrz Mariusz Szewczyk zapewnia, że sytuacja na ul. Cmentarnej jest na bieżąco monitorowana. Trzy studzienki zostały poprawiane. Problem jest szczególnie z jedną z nich.
- Ale ostatnio nie miałem żadnych sygnałów, więc powinno być wszystko w porządku - podkreśla.
Roboty na ul. Kosynierów Racławickich wykonywała firma, która pracowała przy podwyższeniu wałów. To w ramach umowy z miastem, po tym jak zniszczyła drogę dowożąc materiały budowlane. Pieniądze na modernizację tej ulicy nie pochodziły więc z budżetu Dębicy.
Nie oznacza to, że burmistrz nie będzie w tej sprawie interweniował. Najpierw jednak musi sprawdzić, czy jest rzeczywiście tak, jak zgłasza pan Jerzy. Do Ratusza żadne sygnały w tej sprawie od kierowców nie dotarły.
- Jeśli ktoś widzi, że jakaś studzienka jest zapadnięta, powinien to zgłosić do Wydziału Infrastruktury do pana Sławomira Gawlika - prosi burmistrz Szewczyk.
Numer telefonu: 14 683 82 09