Ten mecz elektryzował kibiców piłki nożnej w całym mieście. W 17. Derbach Dębicy górą byli biało-zieloni.
Derbowe spotkanie było wyjątkowe pod kilkoma względami. Po pierwsze był to pierwszy pojedynek dębickich drużyn od przeszło sześciu lat. Po drugie był to pierwszy mecz, który Wisłoka i Igloopol rozegrały pomiędzy sobą w ramach Pucharu Polski. Po trzecie dotychczasowy bilans spotkań derbowych był na korzyść Igloopolu. Biało-niebiescy wygrywali sześciokrotnie, a Wisłoka pięciokrotnie. Pięć meczów zakończyło się podziałem punktów.
W dzisiejszym spotkaniu to grający w III lidze podopieczni Bartosza Zołotara byli faworytami. Ale piłkarze prowadzeni przez Michała Szymczaka, którzy grają ligę niżej nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Ta sztuka udawała im się w pierwszej połowie, a Morsy zmarnowały kilka wyśmienitych okazji do tego by wyjść na prowadzenie. Jedną z nich była ta z 10. minuty spotkania, kiedy na bramkę Piotra Chrapusty uderzał Artur Biały, jednak bramkarz Wisłoki instynktownie wybronił strzał. Wynik spotkania otworzył w 28. minucie meczu zawodnik Igloopolu Igor Tarała, który niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, wobec czego stojący między słupkami Maksymilian Lis był bezradny.

Morsy próbowały odrabiać straty, jednak brakowało szczęścia, albo ich strzały były niecelne. Wiele akcji biało-niebieskich bardzo mądrze rozbijali też zawodnicy Wisłoki. Do przerwy biało-zieloni prowadzili na stadionie przy Piłsudskiego 1:0.
Po zmianie połów obraz gry uległ zmianie na korzyść Wisłoki. Igloopol nerwowo rozgrywał piłkę, wybijając ją bardzo często pod nogi rywali. Gra drużyny z Parkowej uległa poprawie i raz po raz goście atakowali bramkę strzeżoną przez Lisa. Ale i Igloopol miał swoje okazje, choć z żadnej znów nie skorzystał. Za to ich rywale dołożyli dwa kolejne trafienia.
Jakub Bator z Wisłoki oddał strzał na bramkę rywali, a futbolówka odbiła się od ręki jednego z zawodników Igloopolu. Sędzia wskazał na wapno, a do piłki podszedł Kacper Maik.
- Patrz na mnie - krzyczał w kierunku zawodnika Wisłoki bramkarz Igloopolu Maksymilian Lis.
To chyba podziałało, bo obronił strzał Maika, ale wobec dobitki tego samego zawodnika był już bezradny. W 71. minucie spotkania indywidualną akcją lewą stroną boiska popisał się Dominik Kulon, który strzałem po ziemi podwyższył wynik spotkania. Do ostatniego gwizdka arbitra rezultat nie uległ zmianie, choć pod koniec meczu trafić mógł Bator, ale nie wykorzystał świetnego podania od Krzysztofa Zawiślaka.

Tym samym to Wisłoka zmierzy się w finale Okręgowego Pucharu Polski ze zwycięzcą meczu Stal II Mielec - Izolator Boguchwała, który rozegrany zostanie w środę 16 kwietnia o godz. 17.
Wisłoka Dębica - Igloopol Dębica 3:0 (1:0)
1:0 Tarała (28-samobójcza), 2:0 Maik (47-karny), 3:0 Kulon (71).
Igloopol: Lis, Majka (80 Ciskał), Szymczyk (56 Mikulski), Pawłowski, Falarz (46 Leśniak), Cyganowski (85 Susz), Peda, Tarała (56 Buczek), Stefanik (56 Smoła), Mucha, Biały (80 Kurek).
Wisłoka: Chrapusta, Geniec (85 Lis), Czarny, Cabała, Panasiuk, Fedan (75 Strózik), Łanucha (75 Kieraś), Maik (67 Siedlecki), Bator (75 Czernysz), Zawiślak (81 Czuchra), Kulon (81 Czerwiec).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Podziwiam ilu ludzi w tak paskudna pogodę zmuszono oglądać kopaninę piłki na żenująco niskim poziomie, w tym czasie można by zrobić coś pożytecznego a oba kluby rozwiązać, pieniądze przeznaczyć na sprzątanie bałaganu w mieście.
Dobrze prawisz. Trzeba poddać myśl włodarzom. A stadiony jakoś zagospodarować np. dla młodzieży
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
To duzo mu na leczenie nie bedzie potrzeba. Tego sie juz nie wyleczy :)
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten mecz to powinno być piłkarskie święto w Dębicy (dla tych co się interesują), a dzięki zarządowi Igloopolu wyszła szopka przy dystrybucji biletów, co przełożyło się na frekwencję, a wystarczyło tylko trochę dobrej woli...
maja wprawe z organizacja , sms , loms
Podziwiam ilu ludzi w tak paskudna pogodę zmuszono oglądać kopaninę piłki na żenująco niskim poziomie, w tym czasie można by zrobić coś pożytecznego a oba kluby rozwiązać, pieniądze przeznaczyć na sprzątanie bałaganu w mieście.
Dobrze prawisz. Trzeba poddać myśl włodarzom. A stadiony jakoś zagospodarować np. dla młodzieży
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.