Lider III-ligowych rozgrywek Wieczysta Kraków wyjeżdża z Dębicy na tarczy. Po pasjonującym, szczególnie w drugiej połowie, meczu lepsza od niej okazała się Wisłoka Dębica, wygrywając 3:1.
Trener gości Dariusz Marzec do Dębicy nie mógł zabrać największej gwiazdy zespołu Sławomira Peszki, który przeszedł operację kolana, a także byłego gracza Legii Thibaulta Moulina, który pauzuje za kartki. Grali za to Radosław Majewski, Błażej Augustyn, Michał Mak czy Manuel Torres.
W pierwszej odsłonie nie padła żadna bramka, choć obie drużyny stworzyły sobie po dwie klarowne okazje. W drużynie biało-zielonych niewykorzystanych szans mogą żałować Sebastian Fedan i Damian Łanucha. Gości raz zatrzymał Wojciech Daniel, a raz pomógł mu słupek. Już w 12. minucie boisko musiał zaś opuścić kontuzjowany Mateusz Gamrot.
Druga połowa rozgrzała fanów obu drużyn (Wieczysta mogła liczyć na doping ok. 20-osobowej ekipy) do czerwoności. W 62. min po szybkiej akcji Sebastiana Fedana bramkarza Wieczystej po raz pierwszy pokonał Kamil Rębisz. Minęło jednak zaledwie pięć minut, a błędy w obronie Wisłoki wykorzystał Piotr Bujak kierując piłkę głową do siatki.
Na odpowiedź Wisłoki nie trzeba było właściwie czekać, bo już w następnej akcji Jakub Smoleń po akcji prawą stroną boiska uderzył mocno w krótki róg i Bartosz Plewka po raz drugi wyciągał piłkę z siatki.
Krakowianie robili wszystko, by doprowadzić do wyrównania, ale jeszcze więcej zrobił Wojciech Daniel, by do tego nie dopuścić. Jego kapitalne interwencje po kolejnych strzałach piłkarzy Wieczystej budziły takie same wybuchy radości na trybunach jak po strzelonych bramkach. W międzyczasie boisko musiał opuścić kolejny kontuzjowany gracz z Krakowa Błażej Augustyn, były zawodnik Górnika Zabrze.
Trener gości momentami kierował grą swojej drużyny z linii bocznej boiska. Widać było, że gdyby mógł sam wszedłby na boisko, by pomóc zawodnikom. Ci skoncentrowani na kolejnych atakach odpuścili obronę. W atakach kolegom z pola chciał pomóc także bramkarz. Ale piłkę przejął rezerwowy Patryk Boksiński, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów lewą flanką i skierował piłkę do pustej bramki.
Tuż po tym wydarzeniu Sławomir Smaczny gwizdnął po raz ostatni, a gospodarze rozpoczęli taniec radości. Była ona tak wielka, jak po meczach, kiedy drużyna awansowała do wyższych klas rozgrywkowych.
Goście, mimo że ponieśli porażkę, z murawą pożegnali się z klasą. Schodzący do szatni były reprezentant Polski Radosław Majewski cierpliwie czekał aż jeden z chłopców, który poprosił go o autograf, znajdzie długopis i wydobędzie spod bluzy t-shirt.
Wisłoka Dębica - Wieczysta Kraków 3:1 (0:0)
1:0 Rębisz (62), 1:1 Bujak (67), 2:1 Smoleń (68), 3:1 Boksiński (90+5)
Wisłoka: Daniel - Surma, Król, Kardyś, Priest-Tyson (80 Staszczak), Łanucha (86 Rachfalik), Fedan, Maik (72 Boksiński), Rębisz - Smoleń (86 Falarz), Siedlik.
Wieczysta: Plewka - Bujak, Augustyn (53 Hoyo-Kowalski), Pietras, Favorov, Gamrot (12 Nowicki), Majewski, Torres, Hebel, Bąk, Mak.
Żółte kartki: Falarz - Pietras. Czerwona: Falarz (90+3-druga żółta).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
grube darcie ryja... wyglądało , że lewy na wisłokę przyjechał...
Poprawcie nagłośnienie, bo spiker słabo słyszalny,zwłaszcza na małej trybunie
Panowie wszystko fajnie , nie piszę to złośliwie,zwycięstwo jest zwycięstwo z KS Wieczysta .Pan Mateusz Borek też to zauważył,Ale myślę że, gdyby nie ten, nie strzelony karny ,byłoby o Wisłoce dużo głośniej,nie obwiniam wykonawcę,Legia Warszawa była by przy ul. Parkowej.Więc Panowie Liga czy Puchar Polski ,ciekawe no nie.
grube darcie ryja... wyglądało , że lewy na wisłokę przyjechał...
Poprawcie nagłośnienie, bo spiker słabo słyszalny,zwłaszcza na małej trybunie
Panowie wszystko fajnie , nie piszę to złośliwie,zwycięstwo jest zwycięstwo z KS Wieczysta .Pan Mateusz Borek też to zauważył,Ale myślę że, gdyby nie ten, nie strzelony karny ,byłoby o Wisłoce dużo głośniej,nie obwiniam wykonawcę,Legia Warszawa była by przy ul. Parkowej.Więc Panowie Liga czy Puchar Polski ,ciekawe no nie.