Reklama

W gwarze wciąż jemy zimioki i kąpiemy się w rzyce

07/10/2024 12:49

 

Miło posłuchać języka, jakim posługiwali się nasi przodkowie i który do dziś pozostaje żywy. Te okazję mieli uczestnicy Przeglądu Gwary Lokalnej, który odbył się w ostatnią sobotę 

W szkole nikt już tak nie powie, ani podczas towarzyskiego spotkania oficjeli. Ale przecież u babci w Jodłowej ciągle jeszcze na obiad jada się zimioki, a starsza krewna z Mokrego modlić się chodzi do kaplycy. Tak przynajmniej wynika z prezentacji gwary przedstawionych podczas Przeglądu Gwary Lokalnej w tradycji i pieśni, którego głównym organizatorem było Muzeum Regionalne w Dębicy.
W świat odchodzącego w zapomnienie języka wprowadził zebranych Leszek Połomski. Wyjaśni, czym jest gwara i gdzie, jakiej używano.
- Gwara to język ludzi miejscowych, język mówiony. Cechują go dosadność, impulsywność i barwność. To rodzaj szyfru, kodu językowego - tłumaczył filolog i badacz języka.
Pierwsza wystąpiła grupa z Dzwonowej. W scence pojawiły się: zimioki, kasa, burocęta, ale i flaska dla Jaśka, a widownia dowiedziała się, że jedną z kobiet dziesik pod ksyziami łupie po ciężkiej pracy w polu.
Mokre reprezentowała Agnieszka Czapiga, zapraszając na godanie po mokrzańsku. Podczas opisanej gwarą wycieczki po gminie Żyraków, opowiadała o kaplycy w swojej rodzinnej miejscowości, o pobliskim Korzyniowie i nagoszkich lasach.
Najmłodsza uczestniczka przeglądu Zuzanna Żądło mówiła gwarą z Krzywej, a w tej z Podhala zaprezentowała się brawurowo Renata Bafia-Czerwiec, rodowita góralka, która od roku mieszka w naszym powiecie.
- Wydałak się za cepra - wyjaśniła powód przeprowadzki.
Na koniec wystąpiła Maria Litak z Dębicy.
Wszystkim prezentacjom przysłuchiwała się komisja, w której oprócz Leszka Połomskiego zasiadali Jadwiga Grunwald i Jakub Czapla. O oprawę muzyczną wydarzenia zadbał zespół Iskierczanie z Dębicy.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Teresa - niezalogowany 2024-10-08 10:43:28

    No właśnie a'propos naszej gwary. Bardzo popularne stały się teraz placki na sodzie oczyszczonej. I mnie razi nazywanie ich "proziokami". Chodzi o to , że sodę nazywamy "prałzą". W moim domu podzis dzień owe placki nazywamy "prołzioki". I tak powinna brzmieć ich nazwa! Szanujmy gwarę, nie upraszczajmy. Posługujmy się nią z dumą. Bo to jest nasza charakterystyka, nasze dziedzictwo. Pozdrawiam!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Teresa - niezalogowany 2024-10-08 10:43:46

    No właśnie a'propos naszej gwary. Bardzo popularne stały się teraz placki na sodzie oczyszczonej. I mnie razi nazywanie ich "proziokami". Chodzi o to , że sodę nazywamy "prałzą". W moim domu podzis dzień owe placki nazywamy "prołzioki". I tak powinna brzmieć ich nazwa! Szanujmy gwarę, nie upraszczajmy. Posługujmy się nią z dumą. Bo to jest nasza charakterystyka, nasze dziedzictwo. Pozdrawiam!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Danusia - niezalogowany 2024-10-11 09:40:01

    U mnie w domu zawsze były prozioki więc nic nie uproszczone

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama