Kiedy o wpół do czwartej po południu zdecydowałem się opuścić park turystyczno-sportowy z Czarnej, byłem jednym z nielicznych, którzy szli w kierunku głównej drogi w tej miejscowości.
W drugą stronę płynął zaś potok ludzi, i to o dziwo już nie dzieci, ale raczej dorosłych i młodzieży. Ale rodzice z dziećmi też nadal przyjeżdżali. Mieli jednak problem, bo duży parking koło Biedronki był już w całości zajęty, ten mniejszy koło szkoły też.
Ale można się było tego spodziewać, bo park już od 14:00 tętnił życiem. Z okazji Dnia Dziecka na najmłodszych czekało tu bowiem sporo atrakcji. A jedne z ciekawszych były początkowymi punktami programu.
Już na wstępie konferansjerka Małgorzata Pękala zapowiedziała dwie grupy taneczno-akrobatyczne Black Mini i Black Junior. Pierwsza składa się z szesnastu dzieci w wieku 4-7 lat, drugą tworzy 22 członków w wieku 8-11 lat. Podopieczni Agnieszki Wajdy, tancerki z 28-letnim stażem, a obecnie nauczycielki tańca, zaprezentowali się w wyćwiczonych wcześniej układach.
Pożegnani burzą oklasków opuścili scenę, a na niej zainstalowała się Agnieszka Mądro, nauczycielka chemii w I LO w Dębicy, który przyjechała z trzema pomocnicami. Zgromadzeni musieli chwilę poczekać, ale ci, którzy byli cierpliwi, doczekali się fajerwerków. A niektórzy mogli w nich nawet uczestniczyć osobiście jako asystenci.
Im dłużej trwał pokaz, tym dzieci podchodziły bliżej sceny zwabione jakby czarami, które się na niej działa. No bo jak to możliwe, że do małego kubełka można upchać jedenaście napompowanych balonów. Już nawet o wbiciu gwoździem banana nie wspominając. A sztuczek, po których buzie układały się w okrzyk wow było o wiele więcej.
Podobnie zresztą jak atrakcji w całym parku, które czekały na najmłodszych. Strażacy z OSP w Czarnej jak zwykle zaprosili młodych uczestników do pokonania toru przeszkód. A że chętnych do tej próby było wielu trzeba było na swoją kolej poczekać w kolejce.
Tak samo było zresztą przy dmuchańcach i trampolinach. Ale za to prawie na bieżąco byli obsługiwani ci, którzy zechcieli się poczęstować grillowaną kiełbaską. O to by była jak najlepsza również dbali druhowie z miejscowego OSP.
Przy scenie zaczynała się natomiast kolejna zabawa. Można powiedzieć, że taki nieco prostszy tor przeszkód z przejściem przez hulahoop, biegiem i holowaniem piłki kijem do unihokeja, a na koniec wpakowaniem jej do bramki.
Zabawa, jak zapowiadał dyrektor GCKiP w Czarnej Piotr Warżała, miała potrwać nawet do dwudziestej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dyrektor CKiCz w Czarnej? To raczej nie o tej Czarnej mowa... W tej Czarnej zawsze było GCKiP Żadnego czytelnictwa, ani bibliotek w nazwie (jeszcze by ktoś pomyślał, że gmina promuje czytanie książek). Chyba, że coś się zmieniło.
Szkoda tylko, że mieszkańcy okolicznych miejscowości dowiadują się o wydarzeniu po fakcie.
zdziwienie?
Dyrektor CKiCz w Czarnej? To raczej nie o tej Czarnej mowa... W tej Czarnej zawsze było GCKiP Żadnego czytelnictwa, ani bibliotek w nazwie (jeszcze by ktoś pomyślał, że gmina promuje czytanie książek). Chyba, że coś się zmieniło.
Szkoda tylko, że mieszkańcy okolicznych miejscowości dowiadują się o wydarzeniu po fakcie.
zdziwienie?